diler

[WIDEO] Diler przypadkowo nagrał swoją rozmowę kamerką samochodową. Słychać jak przyjmuje zamówienie

Szczyt głupoty, bo tak trzeba określić zachowanie tego Brytyjczyka. Scott Curtis to diler, który podczas polerowania swojego Forda Focusa przez przypadek nagrał rozmowę z klientem. 45-latek podczas zatrzymania wyrzucił zakazane substancje przez okno, jednak policjantom to nie umknęło i został zatrzymany. Trafił do więzienia na 2,5 roku.

Nierozważny diler został skazany na ponad dwa lata więzienia po tym, jak został przyłapany na sprzedawaniu narkotyków przez swoją własną kamerkę samochodową. Mężczyzna nie był świadomy tego, że wszystko się nagrywa. Słychać jak mówi: „trzy za 25”, a później umawia spotkanie ze swoim klientem. Detektyw Steve Wooley przyłapał wtedy mężczyznę na gorącym uczynku. Następnie nakazano przeszukanie jego mieszkania w którym znaleziono krzaki marihuany oraz nagrania z kamerki samochodowej. Można powiedzieć, że Scott Curtis sam na siebie ukręcił bata. Podczas zatrzymania miał przy sobie kokainę oraz heroinę. Trafił na 2,5 roku do więzienia. Poniżej nagranie z całego zajścia.

 

ZOBACZ:W popularnym kurorcie podawano TRUJĄCE drinki. Zginęło wiele osób, a ofiar może być więcej

Co trzeba mieć w głowie żeby wpaść w ręce policji w tak głupi sposób? Jak można samego siebie nagrać podczas dokonywania przestępstwa? Wydaje się, że na wszystkie te pytania potrafi odpowiedzieć tylko i wyłącznie jedna osoba… Scott Curtis!

źródło: daily mail fot. screenshot, wideo: daily mail

drinki

W popularnym kurorcie podawano TRUJĄCE drinki. Zginęło wiele osób, a ofiar może być więcej

Wakacje to chyba okres w którym czujemy się bezpiecznie i beztrosko. Pijemy drinki oraz różne alkohole i cieszymy się odpoczynkiem na który zasłużyliśmy po wykończającym sezonie. Jednak jak widać nawet na wczasach nie możemy mieć pewności, że nic nam się nie stanie. W popularnym kurorcie na Kostaryce podawano alkohol z wyraźnie przekroczoną ilością metanolu. Zginęło przez to już 19 osób.

Rząd skonfiskował już 30 tysięcy butelek, lecz dalej trwają badania, które mają zapewnić bezpieczeństwo wczasowiczom. Drinki zabiły już 19 osób, a ofiar może być znacznie więcej. Podobny problem pojawił się na Bali, w Indonezji oraz nawet w Australii. To właśnie tam turysta zrobił zdjęcie z przerażającym opisem.

To zdjęcie zrobiono na tyłach baru, w drodze do toalety. Tak, to puste butelki po spirytusie. Zapytacie – dlaczego lokal je przechowuje? Jednym z powodów może być ogromny biznes, polegający na sprzedaży lokalnych alkoholi jako popularnych trunków. Podatek od importowanego alkoholu jest tu ogromny, więc wykorzystuje się kopie ze smakowymi dodatkami, bazujące na spirytusie, które maja imitować prawdziwe trunki. Dostajesz „tani strzał”, który może cię zabić. Oczywiście nie wszystkie lokale stosuję tę praktykę, ale możesz być pewien, że zdecydowana większość tak – skomentował mężczyzna.

ZOBACZ:Ujawniono rozmowę byłego prezydenta USA. Nikt nie mógł uwierzyć, że to powiedział

Uważajcie co pijecie w takich kurortach. Przez nieuwagę mogą się to okazać „zabójcze” wakacje. Jeżeli wyczujecie u siebie poważne zawroty głowy i ból brzucha, to znaczy, że coś może być nie tak.

źródło: se.pl fot. facebook

plaży

[WIDEO] Koleś handlujący kukurydzą rozwalił system. Ludzie na plaży padali ze śmiechu

Trzeba przyznać, że praca sprzedawcy produktów na plaży jest bardzo ciężka. Po pierwsze – trzeba dobrze zareklamować produkt, który chce się sprzedać. Po drugie – cały dzień spędza się w słońcu. Po trzecie – klienci bywają wybredni. Lecz ten chłopak rozwalił system melodią do której śpiewał. Mianowicie, słyszymy kościelny psalm. Do tego, sprzedawca dodaje swój bogaty zasób słownictwa. To wszystko składa się na jedną, wielką bekę na plaży.

Ludzie śmiali się wniebogłosy. Gość handlujący kukurydzą na plaży zaprezentował swój talent muzyczny. Wydaje się, że było mu już wszystko jedno i po prostu stwierdził, że zrobi niezłe pośmiewisko. I to mu się udało w stu procentach. Jakie jeszcze przyśpiewki panów od kukurydzy pamiętacie? Piszcie w komentarzach!

ZOBACZ:Tego nie wiedzieliście na pewno. Oto ciekawostki o których powinien usłyszeć każdy

źródło fot. i wideo: youtube.com

staruszek

Staruszek z Japonii kupił DZIEWICTWO 23-letniej ślicznotki. Kwota zwala z nóg

Takie informacje tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że w dzisiejszym świecie wszystko jest na sprzedaż. Staruszek z Japonii kupił dziewictwo pięknej 23-latki za astronomiczną kwotę 3 milionów dolarów. Na sprzedaż zdecydowała się modelka z Azerbejdżanu Mahuba Mammadzada. W Internecie można znaleźć wiele takich ofert. Cieszą się one w ostatnich czasach ogromną popularnością.

Swoją ofertę Mahuba Mammadzada wystawiła na słynnym portalu z dziewicami – Cinderella Escorts. Ten portal gwarantuje spędzenie wyjątkowej nocy z wylicytowaną panią w ekskluzywnym niemieckim hotelu – pobyt wchodzi w skład zakupionego pakietu. Szczęśliwym kupcem okazał się staruszek z Japonii. 23-latka oznajmiła, że cena za którą wylicytował jej dziewictwo zwaliła ją z nóg – to równowartość 10 milionów złotych. Twierdzi, że nie może się doczekać nocy spędzonej z panem z Azji. Za pieniądze z tej jakże wielkiej transakcji kobieta ma zamiar spełniać swoje marzenia, zaczynając od kupna domu w Stanach Zjednoczonych i rozpoczęcia tam profesjonalnej kariery modelki. Dodaje, że wierzy w to, że mama będzie dumna z kroku na który się zdecydowała.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Gość w „Kole Fortuny” rozwalił system. Prowadzący nie wytrzymał i…

 

Bylibyście zadowoleni, gdyby Wasza córka podjęła taką decyzję? Ustawienie się na wiele lat dzięki jednej nocy brzmi nieźle. Tylko czy moralność w dzisiejszych czasach ma jeszcze rację bytu?

źródło: zadymki.pl fot. youtube.com

bananach

Pracownicy polskiego sklepu zauważyli w bananach worek. Szczęki im opadły, gdy zobaczyli co w nim było

Do takich rzeczy dochodzi na prawdę rzadko. Pracownik polskiego sklepu zauważył w bananach podejrzany worek. Gdy okazało się co w nim jest, nie mógł w to uwierzyć. Był on pełny kokainy, więc na miejscu od razu pojawiła się policja. Śledczy ustalili, że ładunek przypłynął z Ekwadoru. Cała sytuacja miała miejsce w Kotuniu koło Siedlec na Mazowszu.

Policja ustaliła, że owoce dostarczono z hurtowni w Siedlcach. Ta z kolei zaopatruje się w firmie w podwarszawskim Płochocinie – można było usłyszeć w RMF FM. Pracownik sklepu zauważył w bananach worek. Okazało się, że była w nim kokaina. Śledczy ustalili, że ładunek przypłynął z Ekwadoru. Przypomnijmy, że to już nie pierwsza taka sytuacja, gdy w owocach z polskiego sklepu znaleziono narkotyki. Ostatnio wydarzyło się to w listopadzie. Wtedy zabezpieczono aż 220 kg narkotyków o łącznej wartości kilku milionów złotych. Służby robią co w ich mocy żeby ustalić gdzie konkretnie miał trafić towar. Rozwiązanie tej sprawy nie będzie jednak proste, gdyż nielegalne kanały transportowe są ściśle chronione i policja walczy z nimi od lat. Północ Ekwadoru leży nad Pacyfikiem i graniczy z największym obszarem produkcji koki w południowej Kolumbii. Po podpisaniu pokoju przez kolumbijski rząd i partyzantkę FARC, ten teren jest zdominowany przez różne grupy przestępcze – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską dr Carlos Jijón, redaktor naczelny portalu „La Republica”.

 

ZOBACZ:PILNE: Kolejny prezydent polskiego miasta zaatakowany! Napastnik dopadł go niedaleko domu

 

Trzeba się spodziewać, że takich sytuacji będzie jeszcze więcej. I tak dochodzi już do nich dosyć często, a policja w tej sprawie załamuje ręce.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

dziecko

Nie mieli pieniędzy. Sprzedali własnego syna za 67 000 zł, żeby żyć lepiej

Chińska policja odnalazła 3 letniego chłopca, którego rodzice sprzedali za równowartość 67 000 zł.

Chłopiec od 8 miesiąca mieszkał z babcią i dziadkiem. Rodziców nie stać było na jego utrzymanie. Odwiedzali synka w domu dziadków. W czasie jednej z wizyt porwali dziecko i sprzedali „rodzinie zastępczej”. Otrzymane pieniądze małżonkowie podzielili równo między siebie.

Ojciec chłopca za inne przestępstwo przebywał w więzieniu. Odwiedził go tam dziadek chłopca. Wówczas dowiedział się o losie wnuka. Powiadomił policję.

Policja odnalazła chłopca i po zbadaniu DNA ustaliła pokrewieństwo.

Rodzice zastępczy zostali zatrzymani. Biologicznym rodzicom chłopca wytoczono proces. W Chinach za handel dziećmi grozi od 5 do 10 lat pozbawienia wolności. W niektórych przypadkach orzekano karę śmierci.

 

Źródło: Sputniknews.com

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/narkoman-poszedl-do-lasu-zjadl-go-niedzwiedz/

flaszkę

Kierowca w Olsztynie uwięził w autobusie ludzi. Później postanowił wyskoczyć po flaszkę!

Do niecodziennej sytuacji doszło w Olsztynie. Kierowca autobusu miejskiego postanowił zrobić sobie mały postój. Wyszedł z samochodu i go zamknął razem ze wszystkimi pasażerami. Zostali oni uwięzieni. Niepokorny kierowca w międzyczasie wyskoczył sobie po flaszkę.

Sytuacja iście komediowa. Kierowca mający na sumieniu setki pasażerów dziennie, wychodzi i kupuje sobie flaszkę wódki. Świadkowie mówią, że miał on wyskoczyć w pośpiechu i krzyknąć: ja  pier***, gorzałę sobie muszę kupić”. Wszystko załatwił w ciągu najbliższych trzech minut. Mimo to, jego zachowanie strasznie zdziwiło pasażerów autobusa. W Olsztynie nie da się kupić alkoholu po 22. Być może właśnie przez to mężczyzna postanowił tak żywiołowo zareagować. Ostatecznie dowiózł wszystkich do celu i pojechał w dalszą trasę.

 

ZOBACZ:PILNE! Lekarze chcą odłączyć od APARATURY MAŁEGO SZYMKA! „ZWŁOK to oni nie będą WENTYLOWAĆ”

 

Niezłą komedię mieli w tym autobusie. A Wy przeżyliście jakąś dziwną sytuację związaną z komunikacją miejską? Piszcie!

źródło: se.pl

fot. youtube.com

 

dolarów

[WIDEO] Chciał kupić ich psa za 100 tysięcy dolarów. Myślicie, że ktoś się skusił?

Pies to najlepszy i najwierniejszy przyjaciel człowieka – jest to niepodważalna prawda. Pewien mężczyzna sprawdzał reakcje ludzi i proponował 100 tysięcy dolarów za ich pociechy. Większość reakcji przywraca wiarę w dzisiejsze zachłanne społeczeństwo, lecz nie wszystkie. Jeden z uczestników eksperymentu chciał sprzedać swojego psa bez wiedzy małżonki. Jak sam stwierdził – na pewno się zgodzi!

Sprzedasz mi swojego psa za 100 tysięcy dolarów? Mówił mężczyzna, po czym otwierał walizkę pełną gotówki. Większość reakcji była świetna. „Weź! To mój przyjaciel. Jest z nami 13 lat. Nie sprzedam go za żadne pieniądze”. Jednak, nie wszyscy byli przywiązani do swoich czteronogich przyjaciół na tyle, żeby nie skusić się na duże pieniądze…

ZOBACZ:[WIDEO] Seba fikał na klatce do bezbronnego człowieka. Złamał sobie nogę!

źródło fot. i wideo: youtube.com

pirat, kim dzong un, korea północna

Kim Dzong Un jak PIRAT Z KARAIBÓW – ma sprytny sposób na ominięcie sankcji!

Gdy Twój kraj jest znienawidzony na całym świecie i każdy patrzy ci na ręce – trzeba sobie jakoś radzić! Kim Dzong Un i jego reżim, to znakomity przykład, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze da się wodzić przeciwnika za nos. Wydaje się, że ominięcie sankcji było dla Pjongjangu łatwiejsze niż można podejrzewać!

 

Korea Północna zastosowała bowiem taktykę znaną jeszcze z XVIII wieku i kojarzoną raczej z piratami. Zmienia nazwy statków, używa fałszywych bander, przemalowuje jednostki, fałszuje dokumenty. Wszystko po to, aby mniej wprawne oko nie skojarzyło danej jednostki z tym państwem!

 

Dodatkowo, wymiana handlowa odbywa się na pełnym morzu, z dala od wścibskich oczu. Jeśli dodamy do tego manipulacje w przyrządach lokalizacyjnych na północnokoreańskich statkach, to widać, że trudno zlokalizować taki proceder. Może się bowiem okazać, że dany statek jest w zupełnie innym miejscu niż pokazują lokalizatory.

 

Załogi statków często przemalowują ich nazwy już po wyruszeniu z portu co wprowadza jeszcze więcej zamętu. Szacuje się, że w 2017 roku w taki sposób reżim zarobił 200 milionów dolarów „na lewo”. W tym roku kwota ta może być jeszcze wyższa.

 

Tą metodą do Korei dostarczana jest przede wszystkim ropa objęta sankcjami. Reżim sprzedaje zaś węgiel i broń. ONZ podaje przynajmniej dwa przykłady takich „transakcji” na pełnym morzu, gdzie ropę przepompowywano z tankowca na tankowiec.

 

Ważne ogniwo w tym łańcuchu przemytu i nielegalnego handlu stanowią… koreańskie ambasady, które często są punktami przerzutowymi nie tylko dla agentów, ale też dla różnych towarów.

 

Jak widać Kim Dzong Un umie odnaleźć się w każdej sytuacji. I zapewne żadne sankcje nie powstrzymają handlu z Koreą Północną, dopóki będą istniały kraje chętne by z nią handlować. A tych, wbrew pozorom, jest dużo, o czym świadczą oficjalne dane! [ZOBACZ: Opublikowano listę państw współpracujących z Koreą Północną. Reżimy i demokrację ramię w ramię na przekór sankcjom!]

 

o2.pl/ foto: pixabay/screenshot