Okręt podwodny Minerwa zaginął 51 lat temu. Teraz dokonano zaskakującego odkrycia

Okręt podwodny Minerwa zaginął 51 lat temu. Teraz dokonano zaskakującego odkrycia

To była jedna z większych tajemnicy francuskiej marynarki wojennej. 27 stycznia 1968 roku okręt podwodny La Minerve zniknął nieopodal portu w Tulonie na południu Francji. Wraz z nim zaginęło 52 marynarzy, o których losach przez pół wieku nic nie było wiadomo. Teraz okręt został odnaleziony. 

Rok 1968 obfitował w zaginięcia okrętów podwodnych. W tym samym czasie co Minerwa, zaginął izraelski okręt podwodny INS Dakar. W tym samym roku zaginęły też jednostki radziecka i amerykańska: K-129 i USS Scorpion.

 

ZOBACZ TEŻ: Denis Urubko znowu ratuje w Karakorum! Dzięki niemu przeżył włoski wspinacz

 

Mimo rocznych poszukiwań, Minerwy nie udało się odnaleźć. Jednak teraz w poszukiwania zaangażowała się firma Ocean Infinity, dysponująca najnowocześniejszym sprzętem i doświadczeniem.

 

Jedna z łodzi poszukiwawczych firmy natknęła się na wrak, który zidentyfikowano jako wrak okrętu podwodnego La Minierve. Znajduje się on na głębokości 2370 metrów, zaledwie 45 kilometrów od portu w Tulonie.

 

Francuski rząd planuje podniesienie okrętu, lub przynajmniej wydobycie szczątków załogi i przeszukanie wraku. Być może pomoże to w ustaleniu przyczyn katastrofy.

 

wprost.pl/ foto: wikipedia 

 

 

Odnaleziono zaginiony od roku okręt podwodny. W sieci pojawiły się zdjęcia wraku [FOTO]

Odnaleziono zaginiony od roku okręt podwodny. W sieci pojawiły się zdjęcia wraku [FOTO]

Tą sprawą żył przez długi czas cały świat. 15 listopada 2017 roku zaginął okręt podwodny ARA San Juan argentyńskiej marynarki wojennej. Los 44 marynarzy pozostawał nieznany aż do teraz. Niemal równo rok od zaginięcia, amerykańska firma natrafiła na wrak okrętu.

Do września 2018 roku poszukiwania prowadziła Argentyna i ekspedycje z innych państw. Ich porażka sprawiła, że zdecydowano się oddać je w ręce prywatnej firmy Ocean Infinity. Okręt podwodny odnaleźli marynarze ze statku Seabed Constructor niedaleko półwyspu Valdes w Patagonii. Po upewnieniu się, że to poszukiwany obiekt, na dno zeszły zdalnie sterowane roboty i sondy.

 

 

 

 

Najpierw wiadomość o odnalezieniu ARA San Juan przekazano rodzinom, a dopiero później opinii publicznej. W związku z tym wydarzeniem w Argentynie ogłoszono także 3 dniową żałobę narodową. Wczoraj opublikowano także zdjęcia odnalezionego wraku.

 

 

ZOBACZ: Nowe działania w sprawie zaginionego okrętu podwodnego ARA San Juan. W grze MILIONY DOLARÓW! Czy wrak zostanie wreszcie odnaleziony?

 

 

Teraz ma rozpocząć się intensywne śledztwo, które być może pozwoli ustalić przyczynę tragedii. Do tej pory pojawiało się wiele sprzecznych teorii: od ataku brytyjskiego okrętu podwodnego, przez wpadnięcie na brytyjską minę, aż po fatalny stan techniczny okrętu i nieprawidłowości w trakcie jego generalnego remontu.

 

Wrak znajduje się na głębokości 800 metrów. Nic nie wiadomo na temat ewentualnych prób jego podniesienia, ale raczej nie będzie to możliwe. Miejmy jednak nadzieję, że oględziny dokonane przy pomocy podwodnych robotów pozwolą na poznanie przyczyn wypadku ARA San Juan.

 

wprost.pl/ foto: wikipedia

Nowe działania w sprawie zaginionego okrętu podwodnego ARA San Juan. W grze MILIONY DOLARÓW! Czy wrak zostanie wreszcie odnaleziony?

Nowe działania w sprawie zaginionego okrętu podwodnego ARA San Juan. W grze MILIONY DOLARÓW! Czy wrak zostanie wreszcie odnaleziony?

Od zaginięcia okrętu ARA San Juan mijają już niemal trzy miesiące. Mimo zaangażowania ekip poszukiwawczych z 13 państw nadal nie natrafiono na żaden ślad. To, wraz z presją wywieraną przez rodziny zaginionych marynarzy, sprawiło że władze Argentyny zdecydowały się na nowy krok w sprawie.

 

Prezydent Argentyny Mauricio Macri poinformował na spotkaniu z rodzinami marynarzy, że kraj przeznaczy 4 miliony dolarów na nagrodę dla ewentualnego znalazcy wraku okrętu. To może zmobilizować do działania komercyjne firmy, które zawalczą o pieniądze.

 

Okręt podwodny produkcji niemieckiej, TR-1700 zaginął 15 listopada[ZOBACZ]. Była to jednostka o napędzie spalinowym. Według informacji podawanych przez kapitana ARA San Juan, woda zalała kanały wentylacyjne i akumulatory, co doprowadziło do zwarcia i pożaru na jednostce. Była to ostatnia wiadomość przekazana bezpośrednio ze statku.

 

3 godziny później aparatura pomiarowa zanotowała wstrząs podobny do eksplozji, niedaleko ostatniej znanej pozycji okrętu. Mimo zaangażowania wielu państw, w tym mocarstw jak USA, Chiny i Rosja nie natrafiono na żaden ślad wraku. Wszystkie dotychczasowe tropy okazywały się fałszywe.

 

Czy pieniądze mogą w tej kwestii coś zmienić? Wydaje się to mało prawdopodobne. Skoro tyle znakomitych ekip poszukiwawczych nie natrafiło na wrak, to czemu 4 miliony dolarów miałyby  w tym pomóc? Z drugiej strony, każdą szansę należy wykorzystać. Argentyna jest to winna swoim marynarzom i ich rodzinom.

 

o2.pl

Nowa „tajna” broń ROSJI może przenosić potężne ŁADUNKI JĄDROWE na ogromne odległości. USA zostały daleko w tyle?

Nowa „tajna” broń ROSJI może przenosić potężne ŁADUNKI JĄDROWE na ogromne odległości. USA zostały daleko w tyle?

Wyciek fragmentów tajnego raportu Pentagonu musi budzić zaniepokojenie. Wynika z niego, że Rosjanie testują podwodne pojazdy zdolne do niepostrzeżonego podejścia w niemal dowolne miejsce na świecie. Przy tym przenoszą ładunki jądrowe wielkiej mocy.

 

O raporcie informuje amerykański  „Newsweek”. Eksperci Pentagonu mieli przygotować zestawienie dostępnych Rosji rodzajów ładunków jądrowych i środków ich przenoszenia. Domniemana nowa, tajna broń Kremla została w raporcie nazwana „Kanyon”.

 

Jest to autonomiczny pojazd podwodny, o zasięgu nawet 10 tysięcy kilometrów. Na swoim pokładzie może przenosić ładunki jądrowe o mocy nawet 100 megaton. Jego prędkość maksymalna to 56 węzłów, a głębokość zanurzenia do 1 kilometra.

 

Do przenoszenia tych „podwodnych dronów” służą dwa rodzaje okrętów podwodnych. Na wyposażeniu jednego z nich mogą się znajdować nawet cztery takie pojazdy. Jeśli weźmiemy pod uwagę mobilność okrętów podwodnych i połączymy ją z dodatkową mobilnością takich miniaturowych nośników głowic nuklearnych, to powstanie naprawdę śmiercionośna broń.

 

Eksperci ostrzegają, że Stany Zjednoczone zaczynają zostawać w tyle za Rosją. Kraj ten nie tylko opracowuje nowe środki przenoszenia bomb atomowych, ale także modernizuje istniejące systemy. W ten sposób przepaść pomiędzy dwoma wielkimi mocarstwami wydaje się zmniejszać, a kto wie – być może już teraz Rosjanie przodują w rozwoju tej broni ostatecznej.

 

Pentagon nie potwierdził, ani nie zaprzeczył rewelacjom opublikowanym przez amerykańską prasę. Jakiś czas temu informowaliśmy o wzmożonym ruchu rosyjskich okrętów podwodnych przy transoceanicznych kablach komunikacyjnych. (ZOBACZ: CO ONI KNUJĄ? Podejrzane ruchy rosyjskich okrętów podwodnych ) Okręty te miały być wyposażone w specjalne pojazdy podwodne. Czyżby to wtedy przez Rosjan był testowany „Kanyon”?

 

o2.pl

Argentyński okręt ARA San Juan ODNALEZIONY? Sonary wykryły podejrzany obiekt na dnie. Władze publikują NOWE INFORMACJE!

Argentyński okręt ARA San Juan ODNALEZIONY? Sonary wykryły podejrzany obiekt na dnie. Władze publikują NOWE INFORMACJE!

Dla rodzin członków załogi zaginionego okrętu byłby to prawdziwy świąteczny prezent. Choć od dawna nie ma nadziei, że ktokolwiek mógł przeżyć katastrofę, to przynajmniej zaistniałaby szansa godnego uczczenia ich pamięci, a być może – nawet wydobycia okrętu.

 

Argentyńska marynarka wojenna poinformowała, że sonary umieszczone na statkach poszukiwawczych, które wciąż przeczesują Ocean Atlantycki wykryły nowy obiekt na dnie. Może on mieć związek ze sprawą zaginięcia okrętu ARA San Juan – być może to sam wrak jednostki.

 

Na miejsce udali się Rosjanie, którzy swoim zdalnie sterowanym okrętem podwodnym Panther Plus mają zbadać wykryty obiekt.  W tym samym czasie ekipy amerykańskie będą kontynuować poszukiwania we wcześniej wyznaczonej strefie.

 

Rodziny członków załogi są coraz bardziej zdesperowane i wściekłe. Ze względu na mnóstwo niejasności wokół katastrofy zażądały specjalnego śledztwa, które ma wyjaśnić przyczyny zaginięcia okrętu.

 

Ma to związek m.in. z doniesieniami niemieckiej prasy, która twierdzi, że remont jednostki wykonywany w niemieckich stoczniach był bardzo niestaranny. Firmy pracujące przy ARA San Juan miały płacić łapówki aby ukryć nieprawidłowości. Dokumentacja remontu jest niekompletna, a zamontowane na statku akumulatory miały nie spełniać norm. To właśnie ich pożar mógł doprowadzić do tragedii.

 

Kontakt z ARA San Juan został utracony 15 listopada. Po ponad tygodniu poszukiwań uznano okręt za stracony, a marynarzy za zmarłych. Mimo to wciąż trwają poszukiwania miejsce spoczynku wraku. Być może te święta przyniosą przełom i wrak zostanie zlokalizowany. To z kolei daje nadzieje na wyjaśnienie wszystkich tajemnic wokół jego zaginięcia.

CO ONI KNUJĄ? NATO alarmuje o podejrzanych ruchach rosyjskich okrętów wojennych!

CO ONI KNUJĄ? NATO alarmuje o podejrzanych ruchach rosyjskich okrętów wojennych!

Oby to nie była świąteczna niespodzianka z Kremla!

 

Dowództwo NATO poinformowało o wzmożonej aktywności rosyjskich okrętów podwodnych na Oceanie Atlantyckim. Jednostki rosyjskie podejrzanie dużo kręcą się wokół transoceanicznych kabli telekomunikacyjnych.

 

Według amerykańskiego admirała Andrewa Lennona rosyjska marynarka posiada specjalny sprzęt, który może pracować wokół podwodnych kabli – przebudowany okręt podwodny, na pokładzie którego są dwie mniejsze jednostki:

 

„Te pomocnicze okręty podwodne są zaprojektowane do pracy na dnie oceanu, wierzymy, że mogą być wyposażone w sprzęt do manipulowania obiektami na dnie. Rosja wyraźnie interesuje się podmorską infrastrukturą”

– powiedział.

 

Sytuacja jest tym groźniejsza, że uszkodzenie takich kabli zawierających m.in. światłowody, to nie tylko gigantyczne koszty, ale również częściowy paraliż i obniżenie zdolności obronnych państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.

 

Zakłócenie komunikacji między Europą a Ameryką to także straty gospodarcze. Innymi słowy – gdyby Rosja chciała rozpętać wojnę, to najlepiej dla niej byłoby rozpocząć agresję właśnie od uszkodzenia podmorskich łączy.

 

Aktywność rosyjskiej floty wzrasta z roku na rok. Okręty podwodne w 2016 roku osiągnęły aktywność nienotowaną od czasu upadku ZSRR. Jeśli NATO nie chce zostać zaskoczone i prześcignięte musi cały czas monitorować i odpowiadać na działania Kremla. Być może za kilka dni, tygodni lub miesięcy dowiemy się co rosyjscy podwodniacy robili na dnie Atlantyku.

SENSACJA! Australijczycy odnaleźli ZAGINIONY OKRĘT PODWODNY! Jedna z największych morskich tajemnic rozwikłana?  [VIDEO]

SENSACJA! Australijczycy odnaleźli ZAGINIONY OKRĘT PODWODNY! Jedna z największych morskich tajemnic rozwikłana?  [VIDEO]

Ten przykład  pokazuje, że nigdy nie można tracić nadziei. Tajemnica okrętu podwodnego AE1 czekała na rozwikłanie ponad 100 lat.

 

14 września 1914 roku dowództwo australijskiej marynarki wojennej utraciło kontakt z okrętem podwodnym AE1. 800-tonowa jednostka z 35 członkami załogi została wysłana w kierunku Nowej Gwinei by wzięła udział w odbiciu wyspy z rąk wojsk niemieckich, które okupowały ją. W służbie była od zaledwie 7 miesięcy.

 

Wykluczono, że okręt mógł paść ofiarą działań zbrojnych – Niemcy nie mieli w tym rejonie żadnej jednostki zdolnej do zatopienia AE1. Był to pierwszy okręt podwodny utracony przez siły Ententy w I Wojnie Światowej i pierwsza strata w historii Royal Australian Navy. Przez 103 lata nikt nie wiedział gdzie znajduje się wrak, ani co tak naprawdę wydarzyło się na jego pokładzie.

 

„To jedno z najważniejszych odkryć morskiej historii Australii”

– powiedziała minister obrony Australii Marise Payne.

 

Wrak jest w bardzo dobrej kondycji, znajduje się najprawdopodobniej w jednym kawałku, co dodatkowo każe sądzić, że nie uległ zatopieniu przez nieprzyjaciela. Zlokalizowano go niedaleko miasta Rabaul na wyspie Nowa Brytania należącej do Papui Nowej Gwinei. Australijskie władze usiłują teraz skontaktować się z potomkami 35 marynarzy, którzy zginęli na pokładzie okrętu.

 

Przykład ten pokazuje, że niezależnie od upływu czasu zawsze istnieje cień szansy na odnalezienie wraków zaginionych okrętów i ustalenie ich losu. To cenna nauka biorąc pod uwagę niedawne zatonięcie okrętu ARA San Juan argentyńskiej marynarki wojennej. Miejmy tylko nadzieję, że na wyjaśnienie tej historii nie będzie trzeba czekać aż tak długo.

ARA San Juan od początku miał PROBLEMY, a dowództwo o tym wiedziało? Na jaw wychodzą NOWE FAKTY o tragicznym rejsie okrętu podwodnego!

ARA San Juan od początku miał PROBLEMY, a dowództwo o tym wiedziało? Na jaw wychodzą NOWE FAKTY o tragicznym rejsie okrętu podwodnego!

To nie były tylko problemy z łącznością. I dowództwo doskonale o tym wiedziało, od samego początku.

 

 

Jak poinformował rzecznik prasowy argentyńskiej marynarki wojennej, Enrique Balbi, okręt podwodny ARA San Juan zgłaszał nie tylko problemy z łącznością. Wyjaśnił też, czym były „problemy z elektryką” na jednostce.

 

Okazuje się, że niedługo przed zaginięciem, załoga okrętu raportowała o tym, że woda dostała się przez chrapy do wnętrza okrętu. Są to specjalne przewody doprowadzające powietrze do silnika spalinowego na okręcie, gdy ten znajduje się w zanurzeniu na głębokości peryskopowej.

 

Woda doprowadziła do spięcia w akumulatorach na okręcie, to zaś zapewne spowodowało meldowane problemy z łącznością i elektrycznością.

 

„Polecono im, by odizolowali baterię i kontynuowali podwodną drogę do bazy Mar del Plata, wykorzystując przy tym inną baterię”

 

– powiedział Balbi.

 

Jednak jak można się domyślić, w niczym to nie pomogło. Krótko po utracie łączności z okrętem Organizacja Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób z Bronią Jądrową, której czujniki monitorują czy na świecie nie przeprowadza się nielegalnych prób jądrowych, zarejestrowała zjawisko, w obszarze na którym znajdował się ARA San Juan. Odebrane sygnały są interpretowane jako eksplozja.

 

Wciąż jeszcze nie udało się odnaleźć okrętu. Poszukiwania koncentrują się na obszarze w odległości ok. 430 km od wybrzeży Argentyny. Bierze w nich udział aż 4 tys. osób z 13 państw. Odnalezienie wraku pozwoli przesądzić o tym, co wydarzyło się na pokładzie.

 

Informacje przekazane przez Balbiego są zaskakujące, bo przez pierwsze dni poszukiwań uparcie twierdził, wraz z całym argentyńskim dowództwem, że brak kontaktu z jednostką o niczym nie świadczy. Teraz okazuje się, że od samego początku argentyńska marynarka posiadała informacje, które mogły świadczyć o tym, że na łodzi podwodnej doszło do najgorszego.

Zaginiony okręt podwodny woła o POMOC? Odebrano tajemnicze próby połączeń satelitarnych – czy uda się odnaleźć marynarzy?

Zaginiony okręt podwodny woła o POMOC? Odebrano tajemnicze próby połączeń satelitarnych – czy uda się odnaleźć marynarzy?

Akcja poszukiwawcza nabiera tempa. Chyba coraz mniej wiarygodna robi się oficjalna wersja wydarzeń.

 

Argentyńczycy przy wsparciu innych państw – nawet znienawidzonej Wielkiej Brytanii, z którą konkurują o Falklandy – poszukują okrętu podwodnego ARA San Juan, który od 15 listopada nie daje znaków życia.

 

Oficjalna wersja marynarki argentyńskiej mówi o problemach z łącznością i elektroniką na okręcie. Jednak działania podjęte przez władze tego państwa świadczą, że sytuacja może być znacznie poważniejsza – do poszukiwań zaangażowano wszelkie możliwe siły i środki w państwie, a także zdecydowano o przyjęciu pomocy od każdego innego państwa. Nawet od Wielkiej Brytanii, która przecież jest dla Argentyńczyków znienawidzona za rzekomą okupację Falklandów – dla Argentyńczyków Malwin, wysp położonych na Atlantyku.

 

Jak poinformowano w sobotę kilkukrotnie ktoś próbował nawiązać połączenie satelitarne. To może być trop prowadzący do zaginionych marynarzy, dlatego Argentyńczycy, wspólnie z amerykańską firmą próbują namierzyć źródło sygnałów.

 

Okręt ARA San Juan to jedna z trzech jednostek tego typu posiadanych przez Argentynę. Jest to okręt TR-1700, wyprodukowany przez niemiecką stocznię. W latach 2007-14 przeszedł gruntowną modernizację. Feralny rejs odbywała z Ushuaia do Mar del Plata, bazy macierzystej. Miejmy nadzieję, że tajemnicze próby kontaktu faktycznie doprowadzą poszukiwaczy do zaginionych marynarzy.