rozwodzą, mężowie

Mężczyźni o tych znakach zodiaku to najgorsi mężowie. Nie ma z nimi łatwego życia

W relacjach na linii kobieta-mężczyzna nie zawsze wszystko układa się tak, jak powinno. Świadczy o tym wzrastająca liczba rozwodów. Panowie o tych znakach zodiaku to ponoć najgorsi mężowie. Ich główne cechy determinują częste konflikty, przez które dochodzi do nieporozumień. Oczywiście wina zawsze jest po dwóch stronach.

Ponoć, że mężczyźni o tych znakach zodiaku to najgorsi mężowie. Oczywiście nie musi to być regułą, lecz coś w tym musi być. Świadczą o tym ilości rozwodów z ich udziałem. Jesteście wśród nich? A może Wasi mężowie lub byli wybrankowie serca się tu znajdują? Piszcie w komentarzach.

BARAN – jego najważniejszą cechą jest to, że lubi mieć władzę oraz decydujące zdanie. Ciężko z nim dojść do jakiegokolwiek kompromisu. Jeżeli jednak już się tak stanie, że kobieta udowodni swoją rację, to potrafi się szybko obrazić. Jest bardzo apodyktyczny oraz wykorzystuje słabości partnerki. Jeśli jesteś uległa, to musisz bardzo uważać, gdyż może wejść Ci na głowę!

kłótliwe

Kobiety o tych imionach są najbardziej kłótliwe. Nie ma z nimi łatwego życia

Trzeba przyznać, że w związku bardzo często dochodzi do kłótni. Bywa tak, że chodzi o zwykłe głupoty, które nie powinny mieć miejsca. Kobiety o tych imionach są najbardziej kłótliwe i zadziorne. Bardzo ciężko jest je przegadać oraz udowodnić swoje argumenty. Dodatkowo, bywają one bardzo nieufne oraz szukają powodów do konfliktów. Cechy imion mówią bardzo dużo o człowieku. Sprawdza się to w tym przypadku?

Kobiety o tych imionach są najbardziej kłótliwe i zadziorne. Czy są wśród nich wasze partnerki?

1. JULITA

mapa

Wojna dyplomatyczna między Polską a Norwegią. Norweska konsul wydalona z Polski

Polski konsul w Norwegii, Sławomir Kowalski został uznany za persona non grata w Norwegii. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało tym samym.

Polski konsul został wydalony z Norwegii ze względu na jego działalność w tym niewłaściwe zachowanie wobec funkcjonariuszy publicznych.

Norwegowie zażądali, aby polski MSZ w ciągu trzech tygodni odwołał konsula. MSZ odrzucił to żądanie.

– Nie widzimy podstaw do odwołania konsula, którego kadencja upływa latem tego roku. Nie podzielamy poglądu strony norweskiej, uważamy, że konsul Kowalski dobrze wykonywał swoją misję – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

Polskie MSZ w oświadczeniu skierowanym do strony norweskiej napisało:

„(…) działając na zasadzie wzajemności i w oparciu o zwyczaj międzynarodowy, władze RP podjęły decyzję o uznaniu za persona non grata członka personelu dyplomatycznego Ambasady Królestwa Norwegii w Warszawie wykonującego funkcje konsularne”.

W ten sposób doszło do wojny dyplomatycznej. To już kolejny konflikt w polityce zagranicznej za czasów rządów PiS.

Część społeczeństwa ocenia takie sytuacje jako przejaw niezależności i siły Polski na arenie międzynarodowej.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/polscy-nacjonalisci-oglosili-zbiorke-pieniedzy-na-rzecz-mordercy-ile-zebrali/

wojna

„To wygląda jak przygotowania do III wojny światowej”. Wzmożona chińska aktywność na Morzu Południowochinskim

Amerykańscy wojskowi i senatorowie ostrzegają przed możliwością wybuchu wojny. Chińska aktywność na Morzu Południowochińskim wzmogła się. Powstały nowe instalacje wojskowe. Chińskie okręty znajdują się w akwenie. Chiński  prezydent Xi Jinping ostrzegł Amerykę przed mieszaniem się w sprawy Tajwanu.

Senator Jim Inhofe przewodniczący komisji ds. sił zbrojnych Senatu ostrzega i zwraca uwagę na niebezpieczeństwo płynące ze strony Chin i Rosji. Uważa, że zagrożenia są poważne jak nigdy dotąd a ludzie je bagatelizują.

W ostatnim czasie Chiny zbudowały pasy startowe i bazy wojskowe na skalistych wyspach archipelagu Spratly przez co znacząco wzmocniły się wojskowo na Oceanie Spokojnym. Ubiegłej jesieni chiński okręt wojskowy niemal staranował amerykański  niszczyciel Decatur, kiedy ten pełnił zadania z zakresu zapewnienia „wolności działań”.

Zdaniem senatora czas całkowitej amerykańskiej dominacji na Morzu Południowochińskim są już przeszłością. Fakty te jednak są bagatelizowane i nie rozumie się ich wagi.

„To wygląda jak przygotowania do III wojny światowej” — powiedział Inhofe.

Analitycy zwracają uwagę, że równowaga sił jest wątła a relacje chińsko – amerykańskie delikatne i niepewne. Uważają, że należy się przygotować na długotrwały, pełen napięć okres we wzajemnych relacjach. Rozpoczął się okres rywalizacji między obu mocarstwami.

Niepokoi też wsparcie Chin dla wenezuelskiego lidera Nicolasa Maduro, co  powinno być rozpatrywane jako oznaka zbliżających się wydarzeń.

„Myślę, że to zapowiedź tego, jaki będzie ład światowy, o którym decydować będą Chiny… z punktu widzenia obrony niedemokratycznych reżimów i skonfrontowania ze wspólnotą międzynarodową” — powiedział Ely Ratner, były zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego wiceprezydenta Joe Bidena.

NA te analizy Pekin zareagował komentarzem, że Ratner ma „problemy z psychiką”.

Źródło: Sputnik. ru

Fot. koniec-swiata.org

ZOBACZ TEŻ: https://wpolityce24.pl/rosjanie-obawiaja-sie-wybuchu-iii-wojny-swiatowej-sa-pewni-ze-zwycieza/

 

 

 

wojna

Rosjanie obawiają się wybuchu III wojny światowej. Są pewni, że zwyciężą

Niedawno przeprowadzono w Rosji badanie dotyczące możliwości wybuchu III wojny światowej. Ponad połowa Rosjan obawia się tego a niemal 90% uważa, że Rosja wygra konflikt.

Aż 56% Rosjan mówi o realnym zagrożeniu wojennym dla Rosji ze strony innych państw. 47% ankietowanych uważa, że istnieje realny wielkoskalowy konflikt między Rosją a NATO. 17% badanych jest przekonana, żę będzie to konflikt jądrowy. Jeśli zostanie użyta broń jądrowa, ludzkość nie przetrwa – tak ocenia 75% Rosjan.

Opinia, która często powtarzała się w badaniu brzmi, że wojna już trwa ale na razie USA walczą siłami innych państw.

W Rosji poważnie rozważa się konflikt zbrojny z uwagi na napięcia wokół wysp Kurylskich, które chce zająć Japonia. Również sytuacja na Ukrainie traktowana jest jako możliwe zarzewie wojny. Kolejne potencjalne powody to kraje bałtyckie i Polska. Ostatnio zrobiło się gorąco wokół Wenezueli, gdzie ścierają się wpływy Rosji i USA. Osobnym terem wojennym może być bliski wschód oraz konfrontacja Chin z USA.

 

Źródło: Sputnik.ru

FOT. koniec – świata.org

ZOBACZ TEŻ: https://wpolityce24.pl/iii-wojna-swiatowa-z-powodu-ukrainy-kto-stanie-do-walki/

 

straży

[WIDEO] Zwrócił uwagę straży miejskiej. Nie spodziewał się, że do niego wystartują!

W internecie jest ogrom nagrań, gdzie obywatele zwracają uwagę funkcjonariuszom straży miejskiej, policji i innych służb. Tutaj, doszło jednak do dosyć groźnej sytuacji, lecz mężczyzna zachował spokój i nie doszło do rękoczynów. Spięcie nastąpiło z powodu zaśnieżonego auta, którym przyjechali strażnicy.

Pracownicy straży miejskiej, nie należą do ulubionych funkcjonariuszów Polaków. Często wystawiają bezpodstawne mandaty, a nagrań pokazujących różnicę zdań jest w internecie multum. To wideo jest kolejnym przykładem tego, że muszą oni uważać na to, jak postępują, bo Polacy niczego, ale to niczego im nie darują… A wy? Mieliście jakieś spięcia ze strażnikami? Jak się skończyły?

ZOBACZ:Chcesz kupić mieszkanie we Włoszech? Potrzebujesz tylko czterech złotych! [WIDEO]

źródło fot. i wideo: youtube.com , swiatfilmikow.com

rafał fronia, k2, tvp, wywiad, rozmowa, himalaizm

Alpinista BARDZO KRYTYCZNIE o wyprawie na K2. FRONIA nie wytrzymał: „jesteś kurdupel, tylko trochę starszy”. Rozpętała się WOJNA

Choć polskich himalaistów, od powrotu do kraju dzieli zaledwie kilka dni, a akcja górska pod K2 zakończyła się, to emocje wciąż nie stygną. Bardzo krytyczny wobec ekipy i samej wyprawy był alpinista i taternik Bogumił Słama. Jego wypowiedź wywołała bardzo ostrą reakcję Rafała Froni. I się zaczęło…

 

Słama wypowiedział się na temat wyprawy w Polskim Radiu. Jak twierdzi, od początku nie wierzył w jej powodzenie. Aby K2 zostało zdobyte zimą, jego zdaniem, cała ekipa musiałaby składać się z „Bieleckich i Urubków”.

 

Wspinacz był też bardzo krytyczny wobec całej organizacji tego przedsięwzięcia i zaangażowania jego uczestników. Wyjazd spod K2 Jarosława Botora, ratownika medycznego, który opuścił wyprawę z powodów rodzinnych nazwał „ucieczką”. Postawę Janusza Gołąba, niegdyś partnera wspinaczkowego Adama Bieleckiego określił jako „schowanie się pod czapką niewidką”, krytykował też Rafała Fronię, który po wypadku dość niegrzecznie potraktował dziennikarkę TVP Info [ZOBACZ]

 

„No i o tym chciałem napisać, po co to wszystko Krzysiowi Wielickiemu. Nie zasłużył na to by taki koloryt miał koniec Jego kariery. Nie napiszę. Nic nie powiem. Wszechobecne uczucie mdłości pochłania mnie całkowicie. I świadomość, że nie ważne jak się sprawy potoczą to na kolejnych kilkunastu festiwalach będzie o czym tłuc pianę”

 

– podsumował wszystko jeszcze raz na swoim profilu Facebook.

 

To właśnie ten Rafał Fronia postanowił dać odpór słowom Słamy. W swoim wpisie na Facebook nie przebierał w słowach:

 

„Wiesz Boguś, jeśli się sra do własnego gniazda, to prędzej czy później wdepnie się w gówno, a smród przykleja się na bardzo długo. I tego Ci życzę. Bo nie widzę powodu, abyś obrażał ani mnie ani Janusza Gołąba. I to publicznie. Jeśli masz coś do nas to powiedz nam to w oczy, ale zabierz stołek, bo zdaje się, że jesteś kurdupel, tylko trochę starszy. Ale nie znam prawa, które pozwalałoby starszym na drwienie z młodszych. Życzę Ci zdrowia”

 

Riposta Bogumiła Słamy również była dość ostra:

„Kiedy list nadszedł ucieszyłem się, bo pomyślałem sobie, że ręka RF wydobrzała szybko i może pisać. (o tym, że napisał jednym palcem jakoś nie pomyślałem) Za chwilę przyszła jednak smutna refleksja, że „Wielki Diagnosta” miał rację budując swoją śmiałą tezę, że cztery razy w Himalajach – pusto w głowie, pusto w jajach… Co do jaj nie wnikam, ale z głową RF stało się coś złego”

 

 

Wygląda na to, że polskie środowisko wspinaczkowe wyjdzie z wyprawy na K2 jeszcze bardziej podzielone. W momencie gdy ponura historia Broad Peak zaczęła się zacierać w pamięci ludzi, powstał nowy problem, który zapewne przez kolejne lata będzie zapalnikiem wielu sporów i nieporozumień. I niestety będą to raczej spory działające na niekorzyść całej dyscypliny.

 

sportowefakty.wp.pl/facebook.com

III wojna światowa, wojna, konflikt

Komputer obliczył kiedy wybuchnie III WOJNA ŚWIATOWA – konflikt, który może zmieść ludzkość z powierzchni Ziemi!

Analitycy, publicyści, historycy i wszelkiej maści eksperci od końca II Wojny Światowej prowadzą rozważania o tym, kiedy może wybuchnąć kolejny globalny konflikt. Niektórzy uważają, że III Wojna Światowa już trwa. Pewien informatyk postanowił na podstawie twardych danych wyliczyć, kiedy faktycznie nas to spotka.

 

Aaron Clauset jest informatykiem na Uniwersytecie Kolorado. Stworzył specjalny model statystyczny, który korzystając z wielkiej ilości danych wyliczył kiedy możemy spodziewać się wybuchu III Wojny Światowej.

 

Od zakończenia II Wojny Światowej minęły już niemal 72 lata. Dlatego są ludzie, którzy uważają, że tak długi czas bez konfliktu globalnego jest niespotykanie długi i wkrótce czeka nas jakaś straszna wojna. Inni analitycy uważają, że napięcia między mocarstwami „rozładowują” w odpowiedni sposób konflikty lokalne, gdzie ścierają się interesy największych graczy.

 

Clauset przeanalizował dane o wojnach z lat 1823-2003 zebrane w specjalnej bazie danych – Correlates of War. Zawiera ona szereg szczegółów dotyczących każdego konfliktu zbrojnego w tym okresie. Informatyk wziął pod uwagę kontekst historyczny każdego konfliktu, oraz cechy charakterystyczne okresu pokoju pomiędzy poszczególnymi wojnami.

 

Aaron Clauset doszedł do wniosku, że aby obecny okres pokoju nazwać wyjątkowym, musiałby trwać około 100-140 lat. Uważa też, że dwa globalne konflikty następujące w XX wieku tuż po sobie są teraz równoważone okresem względnego spokoju i jedynie lokalnych wojen.  Zaś sama wojna jest jego zdaniem – statystycznie – wydarzeniem bardzo rzadkim i wyjątkowym.

 

Sumując wszystkie swoje wnioski i dane obliczył przy pomocy stworzonego przez siebie modelu statystycznego, że kolejny światowy konflikt, zaciekły na tyle, że mógłby zniszczyć ludzkość wystąpi w przedziale od 383 do 11 489 lat. Mediana wyniosła zaś 1339 lat. Czyli na pewno nie za naszego życia.

 

Choć obliczenia te można uznać za uspokajające, to jednak są to tylko liczby, które uczony otrzymał dzięki wyliczeniom maszyny. I mogą one nijak się mieć do prawdziwego życia i uwarunkowań międzynarodowych, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.

 

 

zmianynaziemi

GRECY znów masowo protestują! Tym razem chcą, żeby ich sąsiad… ZMIENIŁ NAZWĘ swojego kraju!

Nawet 300 tysięcy protestujących wyszło na ulice Salonik, stolicy greckiego regionu Macedonia. To właśnie do sąsiadów używających tej samej nazwy dla swojego kraju Grecy zgłaszają pretensje. Dla protestujących Macedonia jest tylko jedna – i jest nią właśnie ta grecka kraina, a nie była republika Jugosławii.

 

Ponad 2/3 Greków uważa, że Macedonia nie powinna używać tej historycznej nazwy. Problem istnieje od 1991 roku, kiedy to rozpoczął się rozpad Jugosławii. Aktualnie Macedonia na arenie międzynarodowej funkcjonuje jako Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (FYROM), co jest wyrazem pewnego kompromisu pomiędzy Skopje a Atenami.

 

To jednak za mało dla większości Greków, którzy nie godzą się na zagarnianie przez obecnych Macedończyków dorobku starożytnych  Greków. Stąd niechęć i protesty budzi też flaga Macedonii, która nawiązuje do państwa Aleksandra Wielkiego, czy wszelkie próby upamiętnienia tego wielkiego wodza na terenie dzisiejszej Macedonii.

 

Co ciekawe… premier Macedonii nie mówi nie! Zoran Zaev, który przejął władzę w maju 2017 roku dąży do przyśpieszenia procesu integracji swojego kraju z NATO i UE. A doskonale wie, że bez przychylności Grecji nie ma na to żadnych szans.

 

Jak jednak zareagują zwykli Macedończycy na takie plany swojego premiera? Nie wydaje się, aby chcieli ot tak zrezygnować z nazwy swojego państwa. Na tyle na ile zdołaliśmy poznać Macedonię i ludzi tam mieszkających to są bardzo dumni z historii i jawnie odwołują się do spuścizny Aleksandra Wielkiego. Ale nie tylko – na tej samej zasadzie w stolicy kraju, Skopje znajdziemy też pomnik bułgarskiego cara Samuela, którego Macedończycy także uważają za „swojego”.

 

Wygląda więc na to, że historyczne spory na Bałkanach jeszcze długo nie ucichną i będą cieniem kładły się na wielostronnych relacjach pomiędzy krajami. Wraz z coraz bardziej napiętą sytuacją na Bałkanach Zachodnich ( ZOBACZ: Bałkany znów czeka wojna? ) może wydawać się, że bałkański kocioł znów zaczyna wrzeć. Obyśmy się mylili w tych obawach!

 

o2.pl