K2

Polak miał poważny wypadek na K2. Dla niego to już koniec wyprawy!

Na przełomie stycznia i lutego często słyszymy o wypadkach na K2. Niestety, właśnie doszło do kolejnego. Uczestniczący w wyprawie prowadzonej przez Alexa Txikona Waldemar Kowalewski musiał zakończyć podejście. Powodem był kamień, który spadając trafił go w szyję.

Uderzenie było na tyle silne, że doskwierający mu ból zmusił go do zrezygnowania z wejścia na K2. Nie obyło się również bez komplikacji podczas zejścia z góry. Gdy wracał do bazy, przewrócił się na ostrych kamieniach, a następnie zabłądził na lodowcu. Na szczęście, w okolicy byli Baskowie, którzy udzielili mu pomocy i pomogli w dotarciu do bazy. O wszystkim poinformowała na Facebooku Monika Witkowska. Zdradziła również treść SMS-a, którego dostała od Kowalewskiego. Rezygnuję, bo podczas podnoszenia ciężaru boli mnie lewe ramię. Mam pęknięte coś w środku, bo czuję jak chrzęści – napisał himalaista.

 

ZOBACZ:Doda boi się o swoje życie. Chciano ją zabić na scenie!

 

W wyprawie prowadzonej przez Txikona pozostaje jeszcze dwóch Polaków – Paweł Dunaj i Marek Klonowski. Ponoć dotarli już oni na wysokość 6500 metrów, w okolice tzw. Komina House’a.

źródło: tatromaniak.pl

fot. facebook.com

K2: Polacy zostawili GÓRY ŚMIECI? „Nie powinni więcej wychodzić w góry!”

Środowisko alpinistyczne rozpaliło ostatnio nagranie kanadyjskiego wspinacza Jean-Pierre Danvoye’a, który dotarł do bazy pod K2. Natrafił tam na resztki polskiego obozu i – mówiąc delikatnie – nie zrobiły one na nim dobrego wrażenia. Wszędzie walały się kilogramy śmieci i zużytego ekwipunku!

 

Francuz na nagraniu zamieszonym na Facebook pokazał góry odpadków, resztki banerów sponsorskich i innych odpadków, przez które bez problemu można zidentyfikować, że należały one do polskiej ekspedycji, która usiłowała zimą zdobyć K2.

 

„Ekspedycja odbyła się pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego. Jej uczestnicy z Polski powinni się wstydzić. Ci wspinacze chcieli zostać pierwszymi, którzy zdobyli K2 zimą, mam jednak nadzieję, że po raz ostatni wybrali się w góry”

 

– napisał Francuz.

 

 

Nagranie zostało wykonane 21 czerwca, jednak dopiero niedawno trafiło do sieci i wywołało burzę. Do zamieszania od razu odniósł się Piotr Tomala, w imieniu polskich himalaistów.

 

„W związku z nagraniem, które pojawiło się dzisiaj w internecie pokazującym w opłakanym stanie obozowisko i depozyt po Zimowej Wyprawie na K2, chcemy przede wszystkim przeprosić za zaistniałą sytuację. Ekspedycja, gdy opuszczała bazę, zostawiła po sobie bezwzględny porządek. Wszelkie śmieci były uprzątnięte i przygotowane w szczelnie zamkniętych worach, dobrze zabezpieczonych przed warunkami atmosferycznymi. Niestety prawdopodobnie część worów została splądrowana. Nie wiemy przez kogo. Obecnie wyjaśniamy sytuację z pakistańskim Agentem”

 

 

Jak dodano w dalszej części komunikatu, w połowie lipca pozostałości po polskiej bazie miały zostać uprzątnięte przez wynajętych do tego ludzi. Miejmy nadzieję, że tak właśnie się stało!

andrzeja bargiela wyczyn niesamowity

Oto SZCZYT K2 widziany z drona! Niesamowite ujęcia ze zjazdu Andrzeja Bargiela! [FOTO/VIDEO]

Wszyscy wciąż jeszcze żyjemy niesamowitym wyczynem Andrzeja Bargiela, polskiego himalaisty i ski alpinisty, który zdobył szczyt K2, uznawany za jeden z najtrudniejszych ośmiotysięczników na świecie i zjechał z niego na nartach. Teraz możemy obejrzeć wyjątkowe zdjęcia i filmy z tego wyczynu.

 

Bargiel zdobył K2 w niedzielę 22 lipca. Następnie w ciągu kilku godzin zjechał do podnóża góry. Po drodze zaliczył drobną przerwę w jednym z obozów, czekając na poprawę warunków pogodowych. Na wyprawie towarzyszył mu brat, Bartek, który nagrywał jego wyczyny z drona.

 

 

To wyzwanie nie dawało mi spokoju. Wiedziałem, że da się to zrobić, a wiele osób uważało, że się nie da. To strome zbocza, bardzo narażone na lawinę. Do tego jest dużo lodu, który przeszkadza w uprawianiu narciarstwa. Jest po prostu niebezpiecznie

 

– powiedział Andrzej Bargiel o swoim dokonaniu.

 

I choć ledwo co wrócił do obozu głównego, zapewne już zaczyna myśleć o kolejnych niesamowitych wyzwaniach. Co może być następne? Aż boimy się pomyśleć, ale trzymamy kciuki!

 

instagram/andrzejbargiel

k2

HISTORYCZNY WYCZYN! POLAK ZJECHAŁ Z DRUGIEJ NAJWIĘKSZEJ GÓRY NA ŚWIECIE NA…

Historyczny wyczyn Polaka. Andrzej Bargiel jako pierwszy człowiek zjechał ze szczytu K2. Z tej, drugiej co do wielkości, góry na świecie zjechał na… nartach!

22 lipca 2018 roku – ta data przejdzie do historii światowego himalaizmu i narciarstwa. Bargiel jako pierwszy człowiek zjechał na nartach ze szczytu K2 – drugiej co do wielkości góry na ziemi (8611 m n.p.m.).

[ZOBACZ: PREZYDENT BAYERNU O REZYGNACJI Z KADRY MESUTA ÖZILA: „BYŁ NIENAWIDZONY OD LAT”]

Andrzej Bargiel wypowiadał się dla TVN24 na temat swojej wyprawy:

Ruszyłem na szczyt w niedzielę o 4 rano. Pogoda była dość dobra. Problemy zaczęły się na zjeździe – była słaba widoczność i musiałem czekać w obozie czwartym, by się przejaśniło, bo czekał mnie bardzo techniczny zjazd. Prowadzi on przez środek bardzo stromej ściany .

W ubiegłym roku również podejmował próbę zjechania na nartach z K2. Wtedy przeszkodziła wysoka temperatura i niebezpieczne warunki. Dlatego teraz Bargiel czuje się szczęśliwy i cieszy się, że nie musi już tam wracać.

źródło: tvn24

bartosz bargiel uratował człowieka przy pomocy drona

Broad Peak: niesamowita AKCJA RATUNKOWA. Polak uratował wspinacza przy pomocy DRONA!

Wszyscy Polacy doskonale pamiętają tragedię na Nanga Parbat, kiedy to w czasie zejścia na zboczach góry na zawsze pozostał Tomasz Mackiewicz. Pojawiło się wtedy wiele szalonych pomysłów na uratowanie go, wśród nich wykorzystanie dronów do zrzucenia leków i jedzenia. To okazało się mrzonką, ale jak widać dron sam w sobie może być szalenie przydatnym urządzeniem w górach wysokich!

 

Andrzej i Bartek Bargiel znajdują się w Karakorum w bazie pod Broad Peak i K2. Andrzej zamierza zjechać na nartach z K2 – ta sztuka udała mu się już m.in. na Broad Peak. Bartek to jego brat i licencjonowany operator dronów, który towarzyszy mu aby nagrać ten historyczny wyczyn.

 

W tym samym czasie inni wspinacze realizowali swoje cele. Wśród nich Brytyjczyk, Rick Allen, który uległ wypadkowi w czasie wspinaczki na Broad Peak. Partnerzy z zespołu mieli obawy, że himalaista nie żyje.

 

Po jakimś czasie, dzięki lunetom i lornetkom udało się go wypatrzyć z bazy. Brytyjczyk żył i próbował schodzić w dół. Bartosz Bargiel postanowił mu pomóc. Wzniósł swojego drona, który dotarł do Allena, sfotografował go, a dzięki nadajnikowi GPS ustalono w ten sposób wysokość i dokładną pozycję rannego wspinacza.

 

Na pomoc ruszyli mu himalaiści, którzy biwakowali w obozie III na Broad Peak. Bartek Bargiel cały czas naprowadzał Allena i zespół ratunkowy, wykorzystując do tego swojego drona.

 

Obie grupy spotkały się i Rick Allen został uratowany. Na pewno widok drona dodał mu sił i nadziei, że ktoś wie gdzie się znajduje i że może liczyć na pomoc. Jak widać nowoczesne technologie mogą mieć ogromne znaczenie w akcjach wysokogórskich. Sam Bartosz Bargiel ma ambitne plany – zamierza wzlecieć swoją maszyną na sam szczyt K2, aby uwiecznić wejście swojego brata na drugi najwyższy ośmiotysięcznik na świecie.

denis urubko, k2, karakorum, himalaizm

Denis URUBKO OBALA MIT akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Jego słowa rzucają nowe światło na te wydarzenia

Polska ekipa wróciła spod K2 już ponad 2 tygodnie temu i szum medialny związany z wyprawą powoli ucichł. Denis Urubko postanowił wykorzystać ten czas na promocję swojej nowej książki. Przy tej okazji wypowiedział się też na temat akcji ratunkowej na Nanga Parbat.

 

Wszyscy mówią, że podczas akcji ratunkowej na ośmiotysięczniku Nanga Parbat wspinaliśmy się z Adamem Bieleckim bardzo szybko. Ja myślę, że to nie było szybko. Było normalnie. Jest więcej ludzi, którzy pokonują tę drogę w osiem godzin. My szliśmy nocą i zimą, więc było ciężko, ale nasza prędkość była normalna

 

– powiedział w rozmowie dla „Sportowych Faktów” wp.pl

 

Wydaje się, że Urubko jest w tym wypadku jednak nieco za skromny. Właśnie warunki – zima i noc, sprawiają, że jednak ich wyczyn należy do wyjątkowych. W ciągu kilkudziesięciu godzin wspinacze dostali się śmigłowcami z bazy pod K2 na stoki Nanga Parbat, pokonali ponad tysiąc metrów przewyższenia, oraz sprowadzili wycieńczoną Elisabeth Revol. Niestety nie mieli możliwości pójścia wyżej po Tomasza Mackiewicza, ze względu na niesprzyjającą i pogarszającą się pogodę.

 

Zarówno Adam Bielecki jak Denis Urubko wykorzystują obecną falę popularności do promowania swoich książek. I trudno im się dziwić – taka szansa nie trafia się codziennie, a himalaizm to bardzo drogie zajęcie. Obu panom życzymy kolejnych górskich sukcesów, równiej liczby wyjść i powrotów z gór, oraz żeby nigdy więcej nie musieli brać udziału w takiej akcji jak na Nanga Parbat!

 

sportowefakty.wp.pl/ foto: facebook.com

rafał fronia, k2, tvp, wywiad, rozmowa, himalaizm

Alpinista BARDZO KRYTYCZNIE o wyprawie na K2. FRONIA nie wytrzymał: „jesteś kurdupel, tylko trochę starszy”. Rozpętała się WOJNA

Choć polskich himalaistów, od powrotu do kraju dzieli zaledwie kilka dni, a akcja górska pod K2 zakończyła się, to emocje wciąż nie stygną. Bardzo krytyczny wobec ekipy i samej wyprawy był alpinista i taternik Bogumił Słama. Jego wypowiedź wywołała bardzo ostrą reakcję Rafała Froni. I się zaczęło…

 

Słama wypowiedział się na temat wyprawy w Polskim Radiu. Jak twierdzi, od początku nie wierzył w jej powodzenie. Aby K2 zostało zdobyte zimą, jego zdaniem, cała ekipa musiałaby składać się z „Bieleckich i Urubków”.

 

Wspinacz był też bardzo krytyczny wobec całej organizacji tego przedsięwzięcia i zaangażowania jego uczestników. Wyjazd spod K2 Jarosława Botora, ratownika medycznego, który opuścił wyprawę z powodów rodzinnych nazwał „ucieczką”. Postawę Janusza Gołąba, niegdyś partnera wspinaczkowego Adama Bieleckiego określił jako „schowanie się pod czapką niewidką”, krytykował też Rafała Fronię, który po wypadku dość niegrzecznie potraktował dziennikarkę TVP Info [ZOBACZ]

 

„No i o tym chciałem napisać, po co to wszystko Krzysiowi Wielickiemu. Nie zasłużył na to by taki koloryt miał koniec Jego kariery. Nie napiszę. Nic nie powiem. Wszechobecne uczucie mdłości pochłania mnie całkowicie. I świadomość, że nie ważne jak się sprawy potoczą to na kolejnych kilkunastu festiwalach będzie o czym tłuc pianę”

 

– podsumował wszystko jeszcze raz na swoim profilu Facebook.

 

To właśnie ten Rafał Fronia postanowił dać odpór słowom Słamy. W swoim wpisie na Facebook nie przebierał w słowach:

 

„Wiesz Boguś, jeśli się sra do własnego gniazda, to prędzej czy później wdepnie się w gówno, a smród przykleja się na bardzo długo. I tego Ci życzę. Bo nie widzę powodu, abyś obrażał ani mnie ani Janusza Gołąba. I to publicznie. Jeśli masz coś do nas to powiedz nam to w oczy, ale zabierz stołek, bo zdaje się, że jesteś kurdupel, tylko trochę starszy. Ale nie znam prawa, które pozwalałoby starszym na drwienie z młodszych. Życzę Ci zdrowia”

 

Riposta Bogumiła Słamy również była dość ostra:

„Kiedy list nadszedł ucieszyłem się, bo pomyślałem sobie, że ręka RF wydobrzała szybko i może pisać. (o tym, że napisał jednym palcem jakoś nie pomyślałem) Za chwilę przyszła jednak smutna refleksja, że „Wielki Diagnosta” miał rację budując swoją śmiałą tezę, że cztery razy w Himalajach – pusto w głowie, pusto w jajach… Co do jaj nie wnikam, ale z głową RF stało się coś złego”

 

 

Wygląda na to, że polskie środowisko wspinaczkowe wyjdzie z wyprawy na K2 jeszcze bardziej podzielone. W momencie gdy ponura historia Broad Peak zaczęła się zacierać w pamięci ludzi, powstał nowy problem, który zapewne przez kolejne lata będzie zapalnikiem wielu sporów i nieporozumień. I niestety będą to raczej spory działające na niekorzyść całej dyscypliny.

 

sportowefakty.wp.pl/facebook.com

K2, Bielecki, urubko, krzysztof wielicki

DRAMATYCZNE wieści spod K2: rozpoczęty atak szczytowy ZAKOŃCZONY! Krzysztof Wielicki wydał oświadczenie – to koniec!

K2 kolejny rok z rzędu oprze się wspinaczom. Zimowe warunki niestety nie pozwalają na rozpoczęcie prawdziwego ataku szczytowego. Rekonesans wykonany przez polskich himalaistów do obozu 1 wykazał, że nie ma możliwości dalszej, bezpiecznej wspinaczki – napisał Krzysztof Wielicki.

 

Przed kilkunastoma minutami pojawił się komunikat na stronie Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera. Zgodnie z nim, względy bezpieczeństwa nie pozwalają na podjęcie akcji górskiej:

 

„W oparciu o głęboką analizę sytuacji w porozumieniu z zespołem zdecydowałem dziś o zakończeniu akcji górskiej na K2.

Wpływ na decyzję o zakończeniu akcji miały następujące czynniki:

1. Wynik rekonesansu zespołu Adam Bielecki i Janusz Gołąb w dniu dzisiejszym. Okazało się, że na drodze do C1 wszystkie liny są zasypane, namiot w bazie wysuniętej jest uszkodzony, istnieje również duże prawdopodobieństwo zniszczenia obozów C1,C2 oraz C3.

2. Prognoza pogody, która potwierdza tylko 1 krótkie okno pogodowe ok 11.03.2018

3. Brak możliwości zaaklimatyzowania min. 1-go zespołu na wys. 7200m, który by zdążył po powrocie do bazy na podjęcie próby ataku szczytowego w dniu 11.03

4. Zagrożenie lawinowe w górnych partiach drogi. W ostatnich 8 dniach zanotowaliśmy łącznie ponad 80cm opadów śniegu.

5. Ostrzeżenie z Portalu Ventusky o dużych opadach na wys.7600m

6. Złe prognozy na okres po 11.03.2018

Priorytetem wyprawy jest bezpieczeństwo uczestników.

Krzysztof Wielicki”

 

Pozostaje nam zaakceptować tą decyzję. Nasi Lodowi Wojownicy doskonale wiedzą, co dzieje się tam na górze i najlepiej potrafią ocenić szanse na zdobycie szczytu. Być może za rok uda się, po wyeliminowaniu wszystkich błędów i lepszym poznaniu góry, podejść do jej zdobycia jeszcze raz.

 

Wyprawa na K2 zapisał bardzo ciekawą, często sensacyjną i wręcz dramatyczną kartę w historii polskiego himalaizmu. Ale na pewno nie jest to ostatnie słowo polskich wspinaczy.

facebook.com

K2, polscy himalaiści, himalaizm, himalaje, karakorum, baza, obóz, wspinanie, zima

Kierownik wyprawy na K2 uważa, że Urubko KŁAMIE. Podsumował jego atak szczytowy bardzo OSTRO!

Choć Denis Urubko opuścił już bazę pod K2 i powoli zmierza w kierunku miasta Skardu, to wciąż nie ostygły emocje, które wywołał swoją samodzielną próbą zdobycia szczytu. Próbę tą dość dosadnie skomentował kierownik sportowy wyprawy, Janusz Gołąb.

 

Według relacji samego Denisa, dotarł on do wysokości około 7600 metrów, ale wpadł w szczelinę i z ledwością się wydostał. Dlatego postanowił się wycofać. Gołąb ma trochę inne zdanie na ten temat:

 

„To nie jest tak, jak parę dni temu Denis Urubko powiedział: że zawrócił, bo go tam lawina ściągnęła, bo wpadł w szczelinę. To jest nieprawda. To, że wpadł w szczelinę, to z własnej głupoty. Bo samemu nie chodzi się w taki teren”

 

– powiedział w rozmowie z TVN24.

 

Urubko opuścił bazę w porozumieniu z kierownikiem wyprawy, Krzysztofem Wielickim i całym zespołem. Żadna ze stron nie widziała szans na dalszą współpracę. Tym bardziej, że Denis Urubko podtrzymał swoje zdane, że dla niego zima kończy się wraz z lutym.

 

„W porozumieniu z Polskim Związkiem Alpinizmu prawdopodobnie musielibyśmy go wykluczyć. Liczyłem na to, że sam zrezygnuje. Znam go, wiem że uniósłby się pewnie honorem i jak żołnierz postanowił zejść. Dobrze zrobił. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyśmy mieli go wykluczać. Zespół go nie chciał. Po tym, co zrobił ja też nie widziałem dalszej możliwości współpracy”

 

– powiedział Wielicki.

 

Niestety, pogoda pod K2 nie poprawia się. Okno pogodowe, które miało zacząć się 3 marca opóźni się. Dlatego wszystko wskazuje na to, że najbliższe kilka dni mogą być decydujące dla całej wyprawy – do końca kalendarzowej zimy zostały niecałe trzy tygodnie, a wspinacze powoli tracą aklimatyzację.

 

wprost.pl