pilotów

[VIDEO]Nagranie z kłótni polskich pilotów podczas lotu podbija internet! „Po c..j żeś to przekręcił”!

Nagranie z kłótni polskich pilotów jakie ostatnio pojawiło się w sieci z miejsca stało się hitem internetu. Do sprzeczki między mężczyznami doszło w maszynie linii Enter Air, a nagranie wyciekło do sieci, ponieważ podczas startu z lotniska w Katowicach pilot zapomniał wyłączyć mikrofonu. Słyszymy na nim jak kapitan w dosadny sposób instruuje swojego młodszego kolegę.

Do kłótni kapitana z drugim pilotem doszło gdy kapitan uruchomił komputerowy system wznoszenia VNAV, a drugi pilot robił tą samą procedurę tylko ręcznie, przy pomocy pokrętła. To właśnie ta sytuacja zirytowała kapitana, który zrugał swojego kolegę.  „Nie no, k…a, co ty mi tu robisz! VNAV był? 100!”, „Po c…j to żeś przekręcił? 100 ustaw”, „LNAV, VNAV ustaw. Zgadza się? No…”, „3000 Bug up speed i k…a 3000 też nie było”.

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

samolot, obronili go przed deportacją

Czego nie mówią pasażerom piloci? Gdybyś to wiedział, nigdy nie wsiadłbyś do samolotu!

Na serwisie dyskusyjnym Quora jeden z internautów zapytał pilotów o to, czego nigdy nie mówią swoim pasażerom w trakcie lotu. Pojawiło się sporo odpowiedzi, a spośród nich kilka takich, które wręcz jeżą włosy na głowie. Tych rzeczy nigdy nie usłyszysz od pilotów w trakcie rejsu!

Pierwsza i najważniejsza sprawa to turbulencje. Każdy o nich wie, wielu z nas je przeżyło, ale mało kto zdaje sobie sprawę z prawdziwej grozy sytuacji. Turbulencje mogą być groźne nie tylko dla niezapiętych pasami pasażerów, ale także dla całego samolotu jako takiego. Dlatego piloci nie lekceważą tego zjawiska. Z drugiej strony nie chcą wprowadzać wśród swoich pasażerów paniki.

 

W wypadku dużej turbulencji osoba nieprzypięta pasami może wystrzelić aż pod luk bagażowy by następnie opaść na współtowarzyszy, fotele lub inne elementy wyposażenia maszyny. Może się skończyć poważnymi urazami!

 

Prawdopodobnie od pilota nie dowiedzielibyśmy się też, że na pokładzie maszyny może być bomba:

 

Uwierz mi, nie chciałbyś, aby grupa pasażerów zaczęła tracić nad sobą panowanie. Nie chciałbyś również, aby niektórzy próbowali się popisywać swoim sprytem i na własną rękę szukali bomby oraz próbowali ją rozbroić. Nie chciałbyś również pasażerów, którzy w wyniku paniki próbowaliby otwierać wyjścia awaryjne w trakcie lotu

 

– napisał jeden z dyskutantów

 

Zaskoczeniem może być też fakt, że wiele maszyn, którymi latami – szczególnie tych w mniejszych i biedniejszych liniach – jest dość stara. W powietrzu wciąż unoszą się maszyny 20-30, a nawet ponad 40-letnie! Często po wysłużeniu kilkunastu lat u czołowego operatora, samolot jest sprzedawany do taniej linii, lub do przedsiębiorstwa z tzw. drugiego lub trzeciego świata. Strach się bać, choć piloci podkreślają, że to nie wiek jest najważniejszy, a utrzymanie maszyny.

 

 

ZOBACZ: Lot jak z horroru: pasażerom zaczęła płynąć krew z uszu i nosów! Samolot lądował awaryjnie

 

 

Osobna kwestia to czystość samolotów. Piloci przyznają, że personel pokładowy ma zawsze za mało czasu na posprzątanie maszyny dlatego nigdy nie są one idealnie czyste, zarówno jeśli chodzi o przedział pasażerski jak i o toalety…

 

Mimo wszystko, statystycznie, lotnictwo to wciąż najbezpieczniejszy sposób podróżowania. Może więc nie ma co zbytnio się przejmować, choć chyba lepiej mieć świadomość jak naprawdę funkcjonują przewozy lotnicze.

 

turystyka.wp.pl/ pixabay

piloci, oślepił laserem, lądowanie, samolot, airbus, świąteczny prezent, rysunek, radar, emirates. drzwi

Czego nie mówią pasażerom piloci? Gdybyś to wiedział, nigdy nie wsiadłbyś do samolotu!

Na serwisie dyskusyjnym Quora jeden z internautów zapytał pilotów o to, czego nigdy nie mówią swoim pasażerom w trakcie lotu. Pojawiło się sporo odpowiedzi, a spośród nich kilka takich, które wręcz jeżą włosy na głowie. Tych rzeczy nigdy nie usłyszysz od pilotów w trakcie rejsu!

 

Pierwsza i najważniejsza sprawa to turbulencje. Każdy o nich wie, wielu z nas je przeżyło, ale mało kto zdaje sobie sprawę z prawdziwej grozy sytuacji. Turbulencje mogą być groźne nie tylko dla niezapiętych pasami pasażerów, ale także dla całego samolotu jako takiego. Dlatego piloci nie lekceważą tego zjawiska. Z drugiej strony nie chcą wprowadzać wśród swoich pasażerów paniki.

 

W wypadku dużej turbulencji osoba nieprzypięta pasami może wystrzelić aż pod luk bagażowy by następnie opaść na współtowarzyszy, fotele lub inne elementy wyposażenia maszyny. Może się skończyć poważnymi urazami!

 

Prawdopodobnie od pilota nie dowiedzielibyśmy się też, że na pokładzie maszyny może być bomba:

 

Uwierz mi, nie chciałbyś, aby grupa pasażerów zaczęła tracić nad sobą panowanie. Nie chciałbyś również, aby niektórzy próbowali się popisywać swoim sprytem i na własną rękę szukali bomby oraz próbowali ją rozbroić. Nie chciałbyś również pasażerów, którzy w wyniku paniki próbowaliby otwierać wyjścia awaryjne w trakcie lotu

 

– napisał jeden z dyskutantów

 

Zaskoczeniem może być też fakt, że wiele maszyn, którymi latami – szczególnie tych w mniejszych i biedniejszych liniach – jest dość stara. W powietrzu wciąż unoszą się maszyny 20-30, a nawet ponad 40-letnie! Często po wysłużeniu kilkunastu lat u czołowego operatora, samolot jest sprzedawany do taniej linii, lub do przedsiębiorstwa z tzw. drugiego lub trzeciego świata. Strach się bać, choć piloci podkreślają, że to nie wiek jest najważniejszy, a utrzymanie maszyny.

 

 

ZOBACZ: Lot jak z horroru: pasażerom zaczęła płynąć krew z uszu i nosów! Samolot lądował awaryjnie

 

 

Osobna kwestia to czystość samolotów. Piloci przyznają, że personel pokładowy ma zawsze za mało czasu na posprzątanie maszyny dlatego nigdy nie są one idealnie czyste, zarówno jeśli chodzi o przedział pasażerski jak i o toalety…

 

Mimo wszystko, statystycznie, lotnictwo to wciąż najbezpieczniejszy sposób podróżowania. Może więc nie ma co zbytnio się przejmować, choć chyba lepiej mieć świadomość jak naprawdę funkcjonują przewozy lotnicze.

 

turystyka.wp.pl/ pixabay

setek ludzi

Od ich pracy zależy życie setek ludzi. Zdjęcie jak „odpoczywają” wywołało burzę!

Czarne chmury po raz kolejny zbierają się nad irlandzkimi tanimi liniami Ryanair. W sieci pojawiło się zdjęcie załogi jednego z samolotów firmy, która przed lotem śpi w urągających warunkach na podłodze! Od ich formy zależy przecież życie setek ludzi. 

 

Zdjęcie wykonano w porcie lotniczym w Maladze. Załoga samolotu, który miał lecieć do Porto została uziemiona z powodu burzy tropikalnej Leslie, która uderzyła w Portugalię. Fotografię opublikowano na stronie portugalskiego związku zawodowego personelu pokładowego SNPVAC:

 

Ryanair zarabia 1,25 mld dolarów rocznie. Serio nie może zapewnić pracownikom godziwych warunków?

 

– napisano pod zdjęciem.

 

 

 

Dodatkowo 24 członków załóg nie otrzymało w czasie wymuszonego oczekiwania żadnych posiłków i napojów! Jednak Ryanair stara się odpierać wszelkie zarzuty. Robi to jednak dość nieporadnie i twierdzi, że… zdjęcie zostało zainscenizowane, a cała sytuacja tak naprawdę nie miała miejsca.

 

 

ZOBACZ: NIEWIARYGODNY BŁĄD pilotów przyczyną katastrofy lotniczej w Rosji: „Kłócili się aż do uderzenia w ziemię”

 

 

Firma poinformowała, że zapewniła pracownikom pobyt w pomieszczeniu VIP na lotnisku oraz przyznaje, że nie zapewnił im pokojów hotelowych. Jednak to wynika – zgodnie z oświadczeniem linii – z powodu ogromnego obłożenia i braku miejsc noclegowych.

 

Pracownicy zaś mówią, że dostęp do pokoju VIP otrzymali dopiero o 6 rano. Jaka jest prawda na temat tego zdjęcia? Prawdopodobnie rozstrzygnie to jakaś wyższa instancja, bo związek zawodowy zamierza złożyć skargę na linię lotniczą.

 

My zaś wolelibyśmy aby takich sytuacji po prostu nie było – pilot to niesamowicie odpowiedzialny zawód i logika podpowiada, że powinien być wypoczęty i w pełni sił ruszając w rejs z setkami osób na pokładzie!

 

 

wprost.pl/ twitter

Cichy BOHATER akcji pod Nanga Parbat. Poznaj jednego z pilotów, który dokonał NIEMOŻLIWEGO! [FOTO & VIDEO]

Na połowiczny sukces akcji ratunkowej pod Nanga Parbat złożyło się wiele czynników. Począwszy od gwarancji finansowych polskiego MSZ, przez determinację i gotowość do poświęcenia polskich himalaistów działających na K2, po kunszt pakistańskich pilotów. Teraz możemy dowiedzieć się kim jest jeden z nich.

 

Major Jahanzeb Quazi to bardzo doświadczony pilot pakistańskiej armii. Cieszy się świetną opinią wśród kolegów z wojska, przełożonych, a teraz – także milionów Polaków! Osoby, które go znają piszą na Facebook, że posiada wprost niesamowite zdolności latania w trudnych warunkach pogodowych, kiepskiej widoczności i na znacznych wysokościach.

 

Jest to o tyle ważne, że pakistańska armia nie posiada maszyn, które są wstanie wzbić się powyżej 6000 tysięcy metrów. A i ten pułap możliwy jest do osiągnięcia jedynie w wypadku wyjątkowo sprzyjających warunków pogodowych. Zazwyczaj śmigłowce nie dolatują powyżej obozów bazowych w dolinach pod szczytami 8-tysięczników.

 

Major Quazi w nienajlepszą pogodę przyziemił maszynę na 4850 metrach. W tym miejscu jeszcze nikt nigdy tego nie zrobił.  Pilot musiał walczyć z wiatrem, rozrzedzonym powietrzem i kaprysami maszyny, która w takich warunkach nie była stabilnym statkiem powietrznym.

 

Aby akcja była w ogóle możliwa, 4 polskich ratowników musiały transportować dwa śmigłowce – aby ważyły jak najmniej. W drodze powrotnej spod ściany zabierały zaledwie jednego pasażera, w związku z czym musiano wykonać kilka kursów. A każdy z nich to potencjalne ryzyko potwornego wypadku.

 

Profil Facebook, który opisał postać majora zalewają pozytywne komentarze z Polski. Niestety imion pozostałych pilotów nie znamy. Nie ma się co oszukiwać – gdyby nie oni, akcja prawdopodobnie mogłaby zakończyć się tragicznie. Mamy jednak nadzieję, że tego typu wyczyny będą jak najrzadsze, a wszystkim himalaistom życzymy dokładnie tylu samo wejść jak i zejść z wierzchołków!

 

nanga parbat, revol, mackiewicz, himalaizm, pakistan

NANGA PARBAT: oto co usłyszeli piloci śmigłowców przed KARKOŁOMNĄ misją! Przed nimi NIKT tego nie robił!

Wiele już napisano o wyczynie naszych himalaistów, którzy z narażeniem własnego życia ruszyli, by uratować parę wspinaczy Revol-Mackiewicz. Stosunkowo mało zaś mówi się o udziale strony pakistańskiej, bez której w zasadzie byłoby niemożliwe przeprowadzenie jakiejkolwiek akcji. Jeśli już, to raczej krytykuje się ją za wielki formalizm. Tymczasem piloci, którzy ruszyli na akcję także wykazali się wielką odwagą i umiejętnościami.

 

Bazę pod K2 od bazy pod Nanga Parbat dzieli 200 kilometrów. W zasadzie nie da się inaczej dotrzeć z jednej do drugiej niż używając śmigłowca. Jakikolwiek transport pieszy lub pieszo-kołowy zająłby kilka bardzo długich dni i przekreślił szanse na ratunek kogokolwiek.

 

Pakistańczycy chcieli mieć gwarancje finansowe, żeby ruszyć na akcję. I tu prawdziwych cudów dokonywali przedstawiciele polskiego MSZ, np. pracownik polskiej ambasady Zbigniew Wyszomirski. O tym etapie akcji ratunkowej nie można zapominać, bo to on zagwarantował, że w ogóle była ona możliwa do przeprowadzenia.

 

Gdy pieniądze się znalazły śmigłowce mogły wzbić się w powietrze. Ale to też nie było takie proste – śmigłowce pod Nanga Parbat lądowały dotąd wyłącznie w obozie bazowym, który jest daleko od postawy ściany Kinschofera – kluczowej trudności w drodze na szczyt. Lądowanie nad nią, na wysokości 6 tysięcy metrów było niemożliwe.

 

Piloci usłyszeli jednak od swojego przełożonego przed lotem: „pokażcie, że jesteście prawdziwymi mężczyznami”. I pokazali – dolecieli pod samą podstawę ściany, na wysokość 4800 metrów. Nikt nigdy wcześniej tam nie przyziemił śmigłowca!

 

Ale również odebranie ekipy ratowniczej z Elisabeth nastręczało sporych trudności. Warunki pogarszały się, Denis i Adam byli bardzo wyczerpani, podobnie jak uratowana himalaistka. I choć cała piątka musiała zejść jeszcze 700 metrów niżej, to piloci znowu stanęli na wysokości zadania – mimo pogarszającej się pogody dolecieli na miejsce i odebrali ich. Gdyby nie to, nie miałby im kto pomóc.

 

Warto mieć to też na uwadze – cała nasza uwaga koncentrowała się na wyczynie Denisa Urubki i Adama Bieleckiego, często nawet z pominięciem jakże ważnego wsparcia Piotra Tomali i Jarosława Botora. A tymczasem poza nim, na sukces przedsięwzięcia pracowała cała armia ludzi – nie tylko Polaków.

rp.pl

rodzicami, piloci pobili się w locie, pilot

LOT Z KOSZMARU: Piloci pokłócili się, POBILI i wyszli z kokpitu! Samolot z 324 osobami zostawiony sam sobie! Omal nie doszło do tragedii…

O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Okazuje się, że nerwy mogą puścić nawet takim przygotowanym na wszystko specjalistom jak piloci. Tym razem jednak narazili na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale setki pasażerów!

 

Rejs linii Jet Air z Londynu do Mumbaju nie zapowiadał się na wyjątkowy. Jakie jednak musiało być zdziwienie pasażerów, gdy z kokpitu usłyszeli odgłosy kłótni, po czym zapłakana kobieta-pilot wypadła z niego jak strzała i nie chciała wrócić?

 

Jakby tego było mało, wkrótce za kobietą wyszedł pierwszy pilot – mężczyzna. Maszyna została bez żadnego nadzoru! Jak się okazuje, między nimi doszło do kłótni z rękoczynami. Kobieta miała zostać uderzona przez pierwszego pilota. Wróciła do kokpitu dopiero po namowach reszty załogi.

 

Linia lotnicza chciała na początku zamieść incydent pod dywan, ale ten został zgłoszony do Dyrekcji Generalnej Lotnictwa Cywilnego. W toku postępowania okazało się, że pilot aż dwukrotnie opuszczał kokpit zostawiając maszynę bez opieki! Ostatecznie linie Jet Air zadecydowały o ukaraniu obu pilotów.

 

Do czego doszło pomiędzy dwójką pilotów? To niestety już na zawsze pozostanie tajemnicą. Dobrze, że sprawa zakończyła się w sposób niezagrażający życiu pasażerów – miejmy jednak nadzieję, że ta dwójka już nigdy nie zasiądzie wspólnie za jednymi sterami. Z jakiegoś powodu zupełnie do siebie nie pasują! Co by się jednak stało gdyby w momencie nieobecności pokłóconych pilotów wydarzyło się coś równie niespodziewanego jak bójka członków załogi?

wprost.pl