emerytury, renty, rencistom, renciści

TYLE poszło na premie dla pracowników Sejmu!

Sejm, polska izba parlamentarna rządzi się swoimi prawami. Szczególnie jeśli chodzi o wydatki i przyznawane premie dla pracowników Sejmu to kwota jest naprawdę gigantyczna.

 

Jak podaje gazeta „Fakt” do początku ubiegłego miesiąca (4 listopada b.r) premie dla pracowników Sejmu kosztowały podatników prawie 3,5 miliona złotych! Jak czytamy dalej w „Fakcie”: „hojność kierownictwa w rozdawaniu nagród podyktowana była wykonywaniem obowiązków wynikających z pracy w Sejmie”. Prawdopodobnie średnia pensja urzędnika kancelarii Sejmu wynosi około 10 tysięcy złotych.

 

Centrum Informacyjne Sejmu wysłało gazecie specjalny komunikat w tej sprawie. Czytamy w nim: „W minionych 11 miesiącach odbyły się bardzo liczne wydarzenia o charakterze historyczno-społecznym, dyplomatycznym i jubileuszowym. Dodatkowo trzeba przypomnieć o zakończeniu VIII i rozpoczęciu IX kadencji Izby, co również jest momentem wymagającym ponadstandardowego zaangażowania kierownictwa i pracowników Kancelarii Sejmu

 

ZOBACZ TEŻ: Wygrał w Lotto, a potem zabił z zimą krwią swoich synów.

 

Jak donosi dziennik „Fakt” premie miały charakter uznaniowy, a ich wysokość była zróżnicowana. Z tego co udało się im ustalić najniższa premia wyniosła 600 złotych, a największa 1800 złotych.

 

Źródło: „Fakt”

Banaś

Banaś na komisji w Sejmie. Doszło do RĘKOCZYNÓW!

Ogromne emocje towarzyszyły wczoraj obradom komisji ds. kontroli państwowej. Pojawił się na niej Marian Banaś, szef NIK, na którym ciążą bardzo poważne zarzuty, choć jak na razie nie poparte żadnym postępowaniem prokuratorskim. Po zakończonych obradach doszło do rękoczynów, w których wziął udział – a jakże – poseł Sławomir Nitras. 

Komisja zebrała się aby wybrać nowych zastępców szefa NIK. Opozycja próbowała przeszkodzić w wyborze, argumentując, że prezes Banaś nie ma moralnego prawa by brać udział w pracach komisji, gdy wokół niego jest tyle kontrowersji. Ich wnioski przepadły w głosowaniu członków komisji.

 

ZOBACZ TEŻ: Oto domowy test na RAKA. Przyjrzyj się swoim palcom, a poznasz prawdę

 

Posłowie opozycji usiłowali dowiedzieć się m.in. czy Marian Banaś przyjmował od braci K. pieniądze i jak to się stało, że wprowadził do resortu finansów ludzi, którzy rozkręcili tam mafię VAT-owską. Nie uzyskali odpowiedzi na swoje pytania. Prezes NIK wygłosił tylko oświadczenie, w którym nazwał te zarzuty kłamstwem. Gorąco było także po zakończeniu obrad. 

 

Po zakończeniu obrad, gdy Banaś chciał opuścić salę naparł na niego tłum dziennikarzy. To w pełni normalne, wszak wszyscy są zainteresowani jego niejasnymi powiązaniami. Ale wtedy do akcji wkroczył poseł Sławomir Nitras, który siłą chciał dopchać się do prezesa NIK! 

 

Drogę zagrodził mu nieznany z nazwiska mężczyzna, zapewne współpracownik Banasia. Między panami doszło do przepychanki i rękoczynów, bowiem gdy mężczyzna nie chciał dopuścić Nitrasa do Banasia, ten złapał go za krawat i odepchnął!

 

 

Niektórzy internauci nie uwierzyli w dziennikarskie powołanie posła Nitrasa i przypomnieli mu, że sam bardzo nie lubi, gdy ktoś lata za nim i zadaje mu niewygodne pytania…

 

 

Nie ulega wątpliwości, że sprawa Mariana Banasia, prezesa Najwyższej Izby Kontroli powinna być do dna wyjaśniona. Czy jest to możliwe przy obecnym układzie władzy? Co do tego można mieć wątpliwości. Ale zarazem nie sposób wyzbyć się poczucia, że poseł Nitras ze swoimi odpałami nie wyznacza ścieżki w kierunku prawdy i przejrzystości…

Mateusz Morawiecki, premier

Morawiecki WYZNAŁ prawdę o tarciach wewnątrz Zjednoczonej Prawicy!

Obóz Zjednoczonej Prawicy to środowisko Kaczyńskiego, Ziobry i Gowina. Ostatnio w mediach spekuluje się nt. spięć między politykami. Mateusz Morawiecki wyznał prawdę o konflikcie!

 

Jarosław Kaczyński to jeden z najważniejszych polityków w naszym kraju. O ile nie najważniejszym. Skupił wokół siebie obóz różnych ludzi: przede wszystkim Zbigniewa Ziobrę i Jarosława Gowina. Bez wspólnego startu Prawo i Sprawiedliwość nie miałoby większości w Sejmie. Władza jednak uzależnia. Słychać w korytarzach sejmowych o potyczkach między konkurującymi ugrupowaniami, które przywłaszczyły sobie określenie „prawica”. Wreszcie premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki wyznał prawdę o tarciach koalicji Zjednoczonej Prawicy.

 

W wywiadzie udzielonym dla tygodnika „Sieci” został zapytany przez dziennikarza o tym co już się powtarza od dawna. Że jeden koalicjant chce więcej od drugiego i na odwrót. Blady strach może paść na lica prezesa Kaczyńskiego, jeśli którychś z nich się wyłamie i większości w Sejmie nie będzie. Morawiecki tak się odniósł do tej sytuacji: „Nie wszyscy mamy identyczne zdanie w każdej sprawie, bo to jednak koalicja, która szanuje wolność słowa i poglądów. Dla Porozumienia [Gowina] najważniejsze są kwestie związane z przedsiębiorcami, dla Solidarnej Polski [Ziobry] usprawnienie wymiaru sprawiedliwości. Dla Prawa i Sprawiedliwości ważne jest … wszystko. Razem uda nam się naprawić jeszcze wiele, wiele polskich spraw”.

 

ZOBACZ TEŻ: Marszałek Witek się doigrała! Chcą przesłuchać Kaczyńskiego!

 

Premier w tym samym wywiadzie przyznał, że głównym zadaniem na najbliższe cztery lata rządzenia w Polsce jest to, by dbać o podstawowe wartości: pragnienie silnego państwa, szacunek do historii, kultury, a także miłość do rodziny. No właśnie. „Miłość do rodziny”, to pewnie dlatego oddał sejmową Komisję Polityki Społecznej i Rodziny w ręce Lewicy, a konkretnie pani poseł Magdaleny Biejat. Premier jasno w wywiadzie stwierdził, że odrzuca skrajności: ideologię, która narzuca nowy porządek obyczajów oraz skłonności szowinistyczno-nacjonalistyczne. „Odwołujemy się do solidaryzmu społecznego (…) by nikt nie był wykorzystywany i zdany jedynie na siebie” – powiedział szef rządu.

 

Źródło: Onet oraz „Sieci”

ogromna

NOWE fakty nt. głosowania ws. KRS! Posłanka wyznała prawdę.

Poznaliśmy nowe fakty na temat głosowania w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa! Posłanka Kolacji Obywatelskiej Iwona Śledzińska-Katarasińska wyjawiła całą prawdę!

 

Nowe fakty w sprawie głosowania nad wyborem członków do Krajowej Rady Sądownictwa podała Iwona Śledzińska-Katarasińska w specjalnym oświadczeniu dla Polskiej Agencji Prasowej. Okazuje się, że nie miała ona nic wspólnego z anulowaniem głosowania! Gdy posłanka KO podeszła do Marszałek Sejmu Elżbiety Witek (Prawo i Sprawiedliwość) chciała jedynie przekazać, że ma problemy techniczne. Chciała się dowiedzieć, czy może zagłosować drugi raz. Czytamy:

 

W związku z powtarzającymi się informacjami jakobym była jedną z osób proszących panią marszałek Witek o anulowanie pierwszego głosowania nad kandydatami do KRS kategorycznie wyjaśniam: popełniłam błąd w tym głosowaniu, przedwcześnie kończąc procedurę, ale nie zwracałam się o jej unieważnienie z powodu kłopotów technicznych, a jedynie przyznając się do błędu pytałam, czy ja – jako że głosowanie ciągle trwało – mogę do niego powrócić. Pani marszałek z uśmiechem odpowiedziała, że jest to niemożliwe.

 

Po tym, jak Witek powiedziała jej, że nie może wrócić do głosowania, Śledzińska-Katarasińska spokojnie wróciła na swoje miejsce w ławach sejmowych. Z związku z tym, kłamliwe jest mówienie, że opozycja chciała anulować głosowanie. Jak wyjaśnia posłanka: „Tym samym nie mam nic wspólnego z późniejszym rozwojem wydarzeń i decyzją Pani Marszałek. Regulamin Sejmu nie pozostawia wątpliwości. Powtórne głosowanie może się odbyć po ogłoszeniu wyników i ewentualnym przyjęciu udokumentowanego i podpisanego przez 30 posłów wniosku o reasumpcję”.

 

ZOBACZ TEŻ: Marian BANAŚ może mieć KŁOPOTY! Stanie przed KOMISJĄ!

 

Przypomnijmy, podczas głosowania metodą wielokrotnego wyboru, wielu posłów zaczęło zgłaszać problemy techniczne. W Sejmie zapanował wówczas wielki chaos. Dało się słyszeć, jak jakaś posłanka mówi do Witek: „trzeba anulować, bo my przegramy”. Następnie marszałek głosowanie anulowała, bez podania jego wyniku. Lewica złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnia przestępstwa, a Koalicja Obywatelska domaga się dymisji Elżbiety Witek z funkcji Marszałka Sejmu RP.

 

Źródło: Wirtualna Polska oraz Polska Agencja Prasowa

Korwin

Korwin wygwizdany w Sejmie! Poszło o akcyzę!

Podwyższa akcyzy na alkohol i papierosy o 10 proc. nie uradowała wszystkich. Jednym z tych, którzy sprzeciwili się kolejnej podwyżce podatkowej był poseł Janusz Korwin-Mikke. Na mównicy sejmowej zabrał ostre stanowisko. Na tyle ostre, że w czasie jego wypowiedzi dało się słychać gwizdy i buczenie. Co właściwie powiedział polityk z Konfederacji?

 

Przypomnijmy, że poseł Janusz Korwin-Mikke był już posłem na Sejm, ale I kadencji. Przez ponad 25 lat nie udawało mu się zdobywać mandatów poleskich. Wyjątkiem był 2015 rok, kiedy jego eurosceptyczna partia znalazła się w Europarlamencie. W październiku tego roku jego partia weszła do Sejmu i wprowadziła 11 posłów. Niestety nie udało im się utworzyć Klubu Poselskiego, wobec tego funkcjonuje Koło Poselskie.

 

Rząd debatował nad podniesieniem akcyzy na papierosy i alkohol. Oczywiście, argumentami partii rządzącej było dobro obywateli: aby ludzie się nie rozpijali, walka z nałogiem, trzeba skończyć z rozpijaniem, palenie jest niezdrowe, papierosy po tysiąc złotych. Zupełnie odmienne stanowisko zajął lider partii Konfederacja. Korwin powiedział: „Rząd opodatkuje alkohol, żeby ludzie nie pili. Rząd nakłada podatek dochodowy, żeby ludzie nie pracowali. A tak naprawdę chodzi o to, żeby kasę nabić. To jest oczywiste”. I dalej:

 

Mówi się, że tu chodzi o podatek od pijaków. Nie proszę państwa. To jest najgorszy podatek od polskiej prowincji. Bo gdyby butelka wódki, po odjęciu wszystkich podatków, kosztowałaby nie 20 zł, ale 2 zł., to wtedy 18 zł. zostałoby w kieszeni  pijaka. Bo nie da się przepić, nawet z zasiłku dla bezrobotnych po  2zł za pół litra. Czyli te 18 złotych by zostało tutaj.”

 

ZOBACZ TEŻ: SZOK! Za butelkę WÓDKI przyjdzie nam zapłacić aż… !

 

W tle słychać było na sali śmiech, gdy Mikke wykładał pozostałym prawidła ekonomii. Konfederata powiedział jeszcze: „Za te 18 zł. on by sobie kupił zagrychę, kiełbasę. Zarobiłby na tym masarz. Postawiłby by sobie dom, zarobiłby też murarz (..) A tak to pieniądze idą do Warszawy na biurokrację”. Skonkludował twierdzeniem, że akcyza to najgorszy podatek od prowincji.

ogromna

Wniósł TO i PIŁ na expose Morawieckiego. Wpadł przez zdjęcie na Facebook!

Polski Sejm był już miejscem niejednej nawalanki spowodowanej przez jedzenie. Czasem bardziej od sporów politycznych konkurentów mierzi to, że w ławie na przeciwko ktoś je sałatkę, mimo że niedawno sami zażerali się ciastkami. Czasem słyszymy o alkoholowych wybrykach w sejmowym barze. A gdyby tak pewien napój wnieść na salę sejmową na expose premiera Morawieckiego i pochwalić się tym na Facebook? 

Choć Wojciech Cejrowski nie kandydował do polskiego Sejmu, to można powiedzieć, że jego duch unosi się nad salą plenarną. Oto bowiem ciekawym zachowaniem w czasie expose premiera zabłysnął jeden z posłów Konfederacji, Konrad Berkowicz! 

 

ZOBACZ TEŻ: Włamał się do jej domu, ale zamiast kraść rzucił się na nią i…

 

Uszom nie wierzę! Premier Morawiecki właśnie ogłosił PAŃSTWOWY „program prywatnego oszczędzania”!

– napisał Berkowicz na swoim profilu na Facebook, a post z kąśliwymi uwagami wobec pomysłów premiera opatrzył wiele mówiącym zdjęciem.

 

Widzimy na nim, że na pulpicie przed miejscem posła Konfederacji stoi przedziwne srebrne naczynie. Dokładnie taki widok na salę posiedzeń ma Berkowicz ze swojego miejsca. Co popijał w trakcie przemówienia Mateusza Morawieckiego?

 

Okazuje się, że Berkowicz to fan Cejrowskiego, bowiem bardzo ceni sobie smak yerba mate! Ten napój w naszym kraju spopularyzował właśnie bosonogi podróżnik, a obecnie sam sprzedaje odpowiednie mieszanki i sprzęt potrzebny do zaparzania tego naparu.

 

 

Co to jest yerba mate? To pobudzający napój powstający z liści i gałązek ostrokrzewu paragwajskiego, który pomaga redukować stres, działa odchudzająco i oczyszczająco. Zaparza się go w specjalnym naczyniu nazywanym matero, a pije przez specjalną metalową słomkę – bombillę. Jak widać poseł Berkowicz wprowadzi do sejmu nieco kolorytu nie tylko dzięki swoim ciętym przemowom! Ciekawe, czy któregoś dnia nie wpadnie na obrady boso?

Poza tym uważamy, że lepiej pić yerbę w czasie obrad niż piwo w czasie przerwy.

blokada mównicy

Blokada mównicy w Sejmie! Interweniowali posłowie

Wczorajszy dzień w Sejmie był bardzo gorący. Posłowie do późnych godzin nocnych debatowali nad expose premiera Morawieckiego. Było głosowanie nad wotum zaufania, a wcześniej blokada mównicy.

 

Blokada mównicy w Sejmie to dość częsty widok. Przyzwyczaili nas do tego posłowie niemal ze wszystkich partii i opcji politycznych. Pamiętamy pucz zorganizowany przez tzw. totalną opozycje, a także wejście „bez żadnego trybu” Jarosława Kaczyńskiego. I te sławetne słowa: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich…”.

 

Tym razem było nieco spokojniej. Cała akcja trwała prawie trzy minuty. Przed rozpoczęciem się expose premiera Morawieckiego na mównicę wszedł poseł Grzegorz Braun z partii Konfederacja z wnioskiem formalnym o uzupełnienie porządku obrad. Pani Marszałek Elżbieta Witek (PiS) prosiła Brauna, by ten usiadł. Ten nie odpuszczał, mówił: „Pani Marszałek, ja z wnioskiem formalnym!”.

 

 

Witek skierowała do Brauna słowa: „Panie pośle, proszę tutaj do mnie bliżej. Mogę pana prosić?” Poseł odpowiedział: „Tam nie jest miejsce stosowne dla posła. Nie śmiem tak wysoko. Wniosek formalny”. Marszałek powiedziała, że może złożyć wniosek dopiero po zakończeniu expose Mateusza Morawieckiego.

 

Sytuację miał uratować poseł Suski (PiS). Podszedł do posła Grzegorza Brauna i przez krótki czas szeptał mu coś do ucha. Możemy się domyślać, że to była zachętę, by ten odpuścił i usiadł. Dało się słyszeć jak Braun mówi do Suskiego: „Czy pan tu robi za ochroniarza panie pośle? Więc proszę nie wchodzić ze mną w kontakt cielesny. Dobrze?”.

 

ZOBACZ TEŻ: Uwaga! Ludzie LAJKUJĄCY cytaty w internecie są MNIEJ inteligentni!

 

„Panie pośle, zakłóca pan porządek obrad. Panie pośle, proszę o zejście z mównicy” – powtarzała cały czas Marszałek Witek. Na ratunek przyszedł poseł Janusz Korwin-Mikke. Wystarczyły dwa zdania posła Mikkego, by Braun odpuścił i usiadł w ławie poselskiej. Gdy schodził z mównicy, Morawiecki stał już obok niej. Wtedy Braun do premiera powiedział: „Zapraszam!”. Po czym, podał mu rękę i powiedział głośno: „Cześć!”. Następnie Morawiecki przeszedł do 90-minutowego wykładu.

 

Źródło: Sejm.gov

Jachira

Jachira ekspertem ds. Biblii?

Tego jeszcze nie było. Poseł Klaudia Jachira w wywiadzie udzielonym dla „Wirtualnej Polski” śmiało dokonuje biblijnych egzegez i asocjacji. Kontrowersyjna postać, która weszła do Sejmu, przez cztery lata będzie źródłem wielu artykułów. Tym razem Jachira rzuca oskarżenia o faryzejstwo.  Aż strach pomyśleć, czy wybitna teolog nałoży na kogoś anatemę?

 

 

Dziennikarz, który przeprowadzał wywiad z posłanką Jachirą zaczął od tego, że wszyscy liderzy jej partii po ślubowaniu dodawali frazę: „Tak mi dopomóż Bóg”. Zrobił tak Grzegorz Schetyna, Borys Budka, Sławomir Neumann oraz Małgorzata Kidawa-Błońska. Natomiast wielu posłów wybranych z list Koalicji Obywatelskiej tego tradycyjnego sformułowania nie powtórzyło. Wśród nich była także Klaudia Jachira. Po posłach z Lewicy nie wypadało się nawet tego spodziewać. Widok Włodzimierza Czarzastego, Adriana Zandberga czy prof. Joanny Senyszyn odwołujących się do Boga byłby nieco niestosowny.  Może zatem pani poseł Jachira pomyliła ugrupowania? Kadencja dopiero się rozpoczęła, także wędrówki posłów przewidujemy niebawem.

 

Posłance Jachirze nie przypadło do gustu już pierwsze posiedzenie Sejmu. Roty ślubowań, przemowa Marszałka Seniora Macierewicza, orędzie prezydenta Dudy bardzo ją nudziły, a wręcz burzyły! Nazwała to „bogoojczyźnianym misterium”. Oddajmy głos samej zainteresowanej:

 

„Bogoojczyźniane misterium” dotyczyło fragmentu, kiedy na pierwszym miejscu wita się duchowieństwo, a zapomina się o byłym prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim. Po czym, jeśli prosi się o chwilę ciszy za pamięć zmarłych parlamentarzystów, nagle na forum rozpoczyna się modlitwa. To jaka to jest chwila ciszy? To jest dla mnie ostentacyjne eksponowanie swojej wiary. Ja do osób wierzących mam pełen szacunek. (…) Jeśli chodzi o ślubowanie to jest to prywatna sprawa posła. I nic by się nie stało, żeby w sercu powiedzieli „Panie Boże, pomóż mi”.

 

ZOBACZ TEŻ: Były poseł PiS znalazł nową pracę! Został…

 

Dziennikarz słusznie zauważył, że w tej kadencji Sejmu Platforma powinna być centrowa. A zachowania Jachiry przesuwają tę partię na lewo. Rozmówczyni przyznała, że ona sama czuje się centrowa. Liberalizm jest dla niej wartością nadrzędną. „Ja nikomu nic nie narzucam” – mówiła. A kilka chwil wcześniej nazwała Macierewicza założycielem religii smoleńskiej.

 

Źródło: Wirtualna Polska

 

 

 

 

Sławomir Neumann

Neumann PIŁ alkohol w przerwie obrad Sejmu! Wiadomo jakie będą konsekwencje!

Poseł Koalicji Obywatelskiej Sławomir Neumann znów znalazł się w centrum uwagi. Tym razem poszło o spożywanie alkoholu w trakcie obrad Sejmu.

 

Sławomir Neumann po raz kolejny szokuje. Przypomnijmy, że głośno się o nim zrobiło dwa miesiące temu, gdy Telewizja Polska opublikowała nagrania posła. Tzw. „taśmy Neumanna”, w których to poseł rozmawiał z lokalnym działaczem Platformy Obywatelskiej. Wszyscy zwracali uwagę na jego wulgarny język, a wypowiedzi: „Ja mam w du*ie Tczew”, oraz „Jak będziesz w Platformie to będę cię bronił jak niepodległości” znają już niemal wszyscy.

 

 

Tym razem poszło o wtorkową sytuację. W przerwie między głosowaniami podczas wtorkowych obrad Sejmu, poseł Neumann wybrał się na obiad do pobliskiej restauracji. Do obiadu wziął sobie belgijskie piwo. Sprawę nagłośnił dziennik „Fakt”. Czytamy w nim: „Po tym, jak gdyby nigdy nic wrócił do budynku Sejmu. Sam poseł w wypiciu piwa w przerwie w pracy nie widzi nic złego. Jak zapewnia, piwo było małe, jedynie do posiłku„.

 

 

Do sprawy odniosła się Marszałek Senatu Elżbieta Witek z Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie z dziennikarzami marszałek powiedziała stanowczo: „Tego być nie powinno, kiedy trwa posiedzenie Sejmu. Posłowie, nawet jeśli jest przerwa w głosowaniach, cały czas są w pracy”. Mówiąc  o  konsekwencjach wobec posłów pijących alkohol w przerwie sejmowej, Witek stwierdziła, że są narzędzia, by takich polityków zdyscyplinować, ale muszą być twarde dowody.

 

 

ZOBACZ TEŻ: SZOK! Za butelkę WÓDKI przyjdzie nam zapłacić aż… !

 

Posłowie na przełomie różnych kadencji byli często przyłapywani przez dziennikarzy po wypiciu „kilku głębszych”. Warto przypomnieć tu o sprawie sprzed kilku lat, kiedy to TVN spotkał pijanego posła Andrzeja Pałysa z PSL. Dla niego karą było zawieszenie w członkach klubu PSL. Z kolei posłowie PiS mają zakaz spożywania alkoholu w czasie posiedzeń Sejmu i chodzenia po warszawskich restauracjach. A to przez ujawnienie przez media filmu z wyjazdowego klubu PiS, na którym widać posłów niewybrednie żartujących i będących pod wpływem alkoholu.

 

Źródło: „Fakt” i „Do rzeczy”