PiS błyskawicznie traci uznanie Polaków. 500+ bez efektu?

Najnowszy sondaż partyjny przeprowadzony dla Faktów TVN przez Kantar pokazuje, że partia rządząca nie notuje już tak spektakularnych wyników, jak do tej pory.

 

Sondaż został przeprowadzony w dniach 29 i 30 stycznia na grupie 626 osób. Ankietowani zostali zapytani o to, na którą partię by zagłosowali, gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę. Wyniki były zaskakujące, bo rezultat PiS od dłuższego czasu utrzymywał się na podobnym poziomie. 

 

Czytaj także: Owsiak prawomocnie skazany. Definitywny koniec procesu

 

W najnowszym badaniu poparcie dla partii rządzącej wyniosło zaledwie 35%. To średnio około 7 punktów procentowych mniej w porównaniu do poprzednich sondaży. Deklarowane poparcie dla Koalicji Obywatelskiej wzrosło natomiast o około 3 punkty procentowe – do 30%.

 

Czytaj także: Putin o koronawirusie. Świat wstrzymał oddech

 

W dalszej części “rankingu” nie ma wielkich zmian. Na trzecim miejscu znalazła się Lewica z dorobkiem 13%, później PSL i Kukiz’15 z 7% poparcia. Tyle samo zdeklarowanych zwolenników ma obecnie Konfederacja. Wszystkie partie i komitety przekroczyłyby zatem próg wyborczy i znalazłyby się w Sejmie.  

 

Czytaj także: Polacy niezadowoleni z prezydenta. Duda jednak nie ma wygranej w kieszeni?

 

Co może oznaczać tak szybki spadek poparcia dla partii rządzącej? Słynna polityka społeczna nie jest w stanie zatrzeć znaczenia wszystkich kontrowersji wokół innych działań podejmowanych przez posłów Prawa i Sprawiedliwości? Mowa tutaj oczywiście zarówno o działalności w samym Sejmie, jak i „prywatnych” ruchów podejmowanych poza nim. 

Co ma w nosie wiceminister Janusz Kowalski?

Janusz Kowalski

Janusz Kowalski poprzez dzisiejszą wypowiedź na temat sędziów niewątpliwie przejdzie do historii. W trakcie konferencji wiceminister Aktywów Państwowych powiedział bulwersujące słowa: ” ja mam w nosie 60 profesorów”.

 

 

Janusz Kowalski podczas dzisiejszej konferencji w Sejmie odniósł się do reformy sądownictwa, które chce wprowadzić Prawo i Sprawiedliwość. Polityk podkreślał konieczność wprowadzenia zmian, a także nie zabrakło osobistych wstawek w jego wypowiedzi. Mówił:

 

 

Dziś jestem, jako poseł, obrażany przez sędziów, którzy uzurpują sobie prawo decydowania o tym, co w Polsce jest prawem, a co nie. Pamiętamy dokładnie, co stało się za sowieckiej okupacji 12 grudnia 1981 roku – chodzi o dekret, który był sprzeczny nawet z konstytucją PRL.
Według wiceministra: „Dziś mamy sytuację bardzo podobną, ponieważ Sąd Najwyższy, mając świadomość tego, że łamie konstytucję, podejmuje decyzję. A więc funkcjonariusze publiczni, czyli sędziowie, przekraczają swoje uprawnienia„.
Przypomnijmy słowa sędziego Włodzimierza Wróbla: „Sędziowie Sądu Najwyższego powołani w tak dramatycznie wadliwych procedurach na przyszłość nie powinni się podejmować orzekania. Ich orzeczenia w sposób trwały będą skażone podejrzeniem braku bezstronności

Jak na słowa Kowalskiego zareagowała opinia publiczna? Wyborcą mówią: „To jest tak piękne, że nie może być prawdziwe. Swoją drogą był kiedyś taki król, który stwierdził, że ma w nosie ustanowione przez jakichś mędrców zasady gramatyki, bo stoi ponad nimi. Dokładnie to samo robi PiS. Jeśli już przestrzega jakiegokolwiek prawa, to tylko tego, które sam ustanowi, najlepiej w nocy po północy. Bez przygotowania i zapowiedzi, poza wszelkim trybem, gwałtem narzucając swoją wolę całej reszcie”
Źródło: Wirtualna Polska

Jarosław Kaczyński się tego nie spodziewał! Jego choroba …

Jarosława, prawa ręka

Jarosław Kaczyński prezes Prawa i Sprawiedliwości oraz szeregowy poseł na Sejm IX kadencji jest często nazywany, niekiedy żartobliwie, Naczelnikiem Państwa. Jego ogromne wpływy, zdaniem opozycji, przyczyniają się do tego, że to właśnie Kaczyński jest najważniejszą postacią w polskiej polityce. Według opozycji to co mówi Kaczyński jest realizowane przez Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego oraz Prezydenta RP Andrzeja Dudę.

 

 

Jak mówią niektórzy publicyści, a także i politycy prawdopodobnie jest to już ostatnia kadencja Sejmu, w której zasiada Jarosław Kaczyński. (Przypomnijmy, zakończony się ona jesienią 2023 roku), wówczas prezes Prawa i Sprawiedliwości skończy 74 lata. Nic więc dziwnego, że myśli już o przejściu na emeryturę polityczną.

 

Prawo i Sprawiedliwość ma jednak cały czas głęboką nadzieję, że ich wódz będzie z nimi na zawsze. Wydaje się, że niektórzy posłowie obozu Zjednoczonej Prawicy myślą, że Kaczyński się nigdy „nie przeziębi”. Choć mówi się w kuluarach, że już zaczęła się wojna o to, kto zasiądzie za parę lat na fotelu Kaczyńskiego? Prawdopodobnie jest trójka chętnych na to miejsce. To: obecny premier Mateusz Morawiecki oraz dwaj ministrowie: Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro.

 

Tym bardziej, że ostatni zły stan zdrowia Jarosława Kaczyńskiego sprawił, że byli i tacy, którzy z różańcem w ręku modlili się, by prezes jak najszybciej ozdrowiał. W mediach cały czas pojawiały się kolejne informacje na temat jego choroby. Przypomnijmy nie tak dawno  (na początku grudnia) Jarosław Kaczyński przeszedł wszczepienie endoprotezy stawu kolanowego. A dziś posłanka Lewicy Hanna Gill-Piątek złożyła interpelację o to, czy prezes PiS w służbie zdrowia nie miał łatwiej niż zwykły Kowalski (chodziło o to, że Kaczyński parę razy przekładał zabieg). Chyba sam Kaczyński się nie spodziewał, że jego choroba znów wróci jako temat medialny.

 

Posłanka napisała:

 

 

Zwykły pacjent, niebędący prezesem partii rządzącej, nie ma możliwości przekładania zabiegu. Na operację wszczepienia endoprotezy, finansowaną przez NFZ, szpitale każą czekać nawet półtora roku. Chcę wyjaśnić, czy wszyscy pacjenci mogą liczyć na równe traktowanie w szpitalach (…) Czekam na wyjaśnienia. Chyba nie ma wątpliwości, że każdy pacjent chciałby podobnego zaangażowania ze strony lekarzy 

 

ZOBACZ: Wielka wpadka pani minister! Wygadała się, że program 500 plus …

 

No pani poseł zapomniała chyba, że to sam minister zdrowia Łukasz Szumowski w samej osobie dbał o to, by prezes miał opiekę na jak najwyższym poziomie. W końcu zdrowie Naczelnika jest sprawą naczelną.

 

Źródło: WP

Janusz Korwin-Mikke jako jedyny poseł …

Korwin

Janusz Korwin-Mikke to od października poseł na Sejm IX kadencji. Wynik partii Konfederacji sprawił, że 11 osób zasiadło z ramienia ich formacji w ławach sejmowych. Ale jak się okazało…

 

 

Janusz Korwin-Mikke od lat dryfował wokół polskiego Sejmu. Lecz teraz po wielu latach nieobecności wreszcie udało mu się zająć miejsce w ławach poselskich. I to w pierwszym rzędzie! Jego wypowiedzi są często komentowane, a kontrowersyjny język sprawił, że polityk zyskuje coraz więcej głosów wyborców. Ostatnio, jak się okazało, jako jedyny poseł

 

 

nie powstał, kiedy przez aklamację Sejm uchwalił ustawę ws. fałszowania historii przez Federację Rosyjską. Zdjęcie z tego wydarzenia wykonał poseł Krzysztof Gawkowski i umieścił je od razu na swoim profilu w mediach społecznościowych. Dodatkowo fotografia siedzącego Korwin-Mikkego została opatrzona opisem o treści: „Prawie cały Sejm przyjął uchwałę sprzeciwiającą się manipulowaniem historii przez Federację Rosyjską. Prawie bo jeden poseł [Korwin – przyp. red.] miał to gdzieś”. To zdjęcie z prędkością światła rozeszło się w mediach i było często komentowane przez publicystów. Wedle ich narracji to gest, w którym „po raz kolejny pokazał swoją sympatię dla Putina”. A jak sam to skomentował poseł Korwin-Mikke?

 

W rozmowie z dziennikarzem z portalu „Wirtualne Media” przyznał, że jego zachowanie było celowe. „Nie biorę udziału w hucpach!”. Według posła Konfederacji to nieracjonalne, aby polski Sejm zajmował się takimi „głupotami”. Chodzi tu o wypowiedź Władimira Władimirowicza Putina, który stwierdził, że Polacy są współodpowiedzialni za wywołanie drugiej wojny światowej. Jak podkreśla Korwin: „My mamy w Polsce obsesję, że jak ktoś na świecie kichnie, to od razu Sejm i prezydent protestują (…) Jeśli głupotę traktuje się poważnie, to ona rośnie w siłę”.

 

 

ZOBACZ: Mąż Olgi Tokarczuk ujawnił, że jego żona jest…

 

 

Jak odnieśli się do tego internauci? Pisali w komentarzach m.in.: „Brawo Panie Januszu! Zimna krew i zdrowy rozsądek górą!”, „Panie Korwin brawo dokonałeś rzeczy wielkiej, pospólstwo w ławach sejmowych i tzw. rząd polski stał przed tobą jak wyrobnicy, poddani i pachołki folwarczne, jak przed nowym polskim KRÓLEM. Przeto naród zwraca się do Ciebie, byś rządził sprawiedliwie a tych tam posłow i rząd wziął krótko za pysk, by wzięli się w końcu do roboty na chwałę naszego narodu”

 

Źródło: Wirtualna Polska

19 lutego będzie dniem wolnym? PiS chce wprowadzić NOWE święto!

urodzin, blue, urodzenia, styczeń

Prawo i Sprawiedliwość planuje wprowadzić zupełnie nowe święto. Czy to może oznaczać, że dzień 19 lutego będzie dniem wolnym od pracy?

 

To już by było kolejne nowe święto i dzień wolny od pracy. Od kilku lat, święto Trzech Króli (6 stycznia) jest dniem wolnym. Dalej mamy: 1 i 3 maja, 15 sierpnia, 1 i 11 listopada. Dodatkowo Poniedziałek Wielkanocny, całe Boże Narodzenie (I i II dzień – Boże Narodzenie jest świętem ruchomym). Również Boże Ciało jest dniem wolnym od pracy i jest uzależnione od Wielkanocy, choć zawsze wypada w czwartek.

 

A teraz właśnie do Sejmu trafił projekt stworzenia nowego święta! 19 lutego miałby być Dniem Nauki Polskiej. A wszystko „w celu uznania dokonań polskich naukowców, ich dążenia do poznania prawdy i przekazywania wiedzy kolejnym pokoleniom”.

 

Jak czytamy w projekcie ustawy, pod którą się podpisał Ryszard Terlecki (PiS): „Dzień Nauki Polskiej stanie się wyrazem najwyższego uznania dla dokonań rodzimych naukowców w ponad 1000-letniej historii naszego narodu i państwa (…) [święto] nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa ani budżetów jednostek samorządu terytorialnego”.

 

ZOBACZ: Tragedia Sławomira na Sylwestrze! „Kajra przepłakała całą noc!”

 

I właśnie mamy tę złą wiadomość: nawet jak PiS uchwali tę ustawę, to i tak nowe święto państwowe nie oznacza z góry, że będzie dniem wolnym. A według Was 19 lutego – Dzień Nauki Polskiej powinien być dniem wolnym? Koniecznie podzielcie się swoimi opiniami zostawiając komentarz!

 

Źródło: Onet

 

 

 

 

Sprawdził się czarny scenariusz! Sąd Najwyższy uznał, że wybory parlamentarne…

przegrała na burmistrza

Po jesiennych wyborach do polskiego parlamentu było bardzo dużo skarg. Składali je głównie Komitety Wyborcze, ale także zwykli obywatele. Dlatego Sąd Najwyższy stwierdził…

 

Przypomnijmy, że 13 października Polacy głosowali na swoich przedstawicieli do Sejmu i Senatu. Jakie były wyniki? PiS zdobył w nim 43,59 proc., KO – 27,40 proc., Lewica – 12,56 proc., PSL 8,55 proc. a Konfederacja – 6,81 proc. głosów. Ale ostatecznie Sąd Najwyższy opowiedział się dopiero dzisiaj!

 

Nie wszystkim jednak taki wynik się spodobał. Niemal każdy Komitet składał do Sądu Najwyższego skargi, wniosek o unieważnienie wyborów w konkretnym okręgu lub w całym kraju. W sumie spłynęło 279 skarg od dnia wyborów. Co ciekawe jak przyznali sędziowie aż 10 z nich zostało uznane za zasadne! Co w związku z tym?

 

Jak ogłosiła prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN sędzia Joanna Lemańska: „Po analizie sprawozdania PKW i wydanych opinii, w szczególności zaś stwierdzonych w nich uchybień, Sąd Najwyższy uznał, że żadne z tych uchybień, jak również wszystkie one łącznie nie dają podstaw do kwestionowania ważności wyborów do Sejmu RP i Senatu RP przeprowadzonych 13 października 2019 r.

 

ZOBACZ: Wielka AFERA w „The Voice Senior”! Urszula Dudziak nieoczekiwanie…

 

To z kolei oznacza, że SN uznał wybory za ważne i nie ma żadnego powodu do ich unieważnienia. To naprawdę czarny scenariusz, szczególnie dla tych, którzy z wyniku październikowego nie byli zadowoleni. I jeszcze się łudzili, że SN może coś zdziałać na korzyść ich partii. Nic bardziej mylnego. Spotkamy się za niespełna cztery lata ponownie nad urnami.

 

Źródło: „Polskie Radio 24”

Majątek Krzysztofa Bosaka! Na umowie o dzieło zarobił…

Bosak

Dla Krzysztofa Bosaka posła Konfederacji jest teraz trudny czas. Polityk prawdopodobnie wygra prawybory i będzie kandydował na fotel Prezydenta RP. A my ujawniamy jego majątek.

 

Majątek Krzysztofa Bosaka był tematem często podejmowanym w mediach. Szczególnie teraz, kiedy nowo wybrani posłowie muszą przedłożyć swoja oświadczenia majątkowe. Przyjrzeliśmy się oświadczeniu, które złożył poseł Konfederacji i co się okazało?

 

Ano okazało się, że Bosak to jeden z najbiedniejszych posłów w Sejmie tej kadencji. Zgodnie z tym co napisał w swoim oświadczeniu majątkowym nie ma kredytu ani nawet żadnego samochodu!

 

W zeznaniu napisał, że posiada 2581,95 zł na rachunku rozliczeniowym oraz 7434,59 zł na koncie oszczędnościowym. Nie ma on żadnych obligacji, akcji, nieruchomości oraz ruchomości powyżej 10 tysięcy złotych.

 

ZOBACZ TEŻ: Tragedia w domu kandydata na prezydenta! „25 lat więzienia…”

 

Co ciekawe, jak wielu pewnie pamięta Bosak pracował w biurze poselskim Roberta Winnickiego (Konfederacja, Ruch Narodowy). Podczas tej pracy z tytułu umowy o dzieło poseł zarobił 11539,5 zł. Tym samym wychodzi na to, że Bosak to jeden z „najbiedniejszych” posłów IX kadencji Sejmu.

 

Źródło: Business Insider

Poseł SLD totalnie odleciał! Jego zdaniem…

poseł sld kulasek

Poseł SLD totalnie nie zna realiów życia – mówi opinia publiczna. Jego skandaliczna wypowiedź na długo zostanie zapamiętana. Powiedział, że…

 

Poseł SLD Marcin Kulasek powiedział, że za 9 tysięcy złotych w Warszawie nie da wyżyć. Jego wypowiedź wzbudziła wiele kontrowersji. Zarówno po stronie jego partyjnych kolegów, jak i wśród wyborców, którzy dwa miesiące temu wybrali nowych członków polskiego parlamentu. Czy Marcin Kulasek ma się czego wstydzić? Chyba tak, bo tę sprawę wielokrotnie prostował.

 

W rozmowie z jednym dziennikarzem powiedział Marcin Kulasek – przedstawiciel Sojuszu Lewicy Demokratycznej, partii ludzi pracy i ludzi uciemiężonych wyzyskiem: „Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę i dietę 2,5 tys. zł”. Naturalnie, gdy zrobiło się o tej wypowiedzi bardzo głośno, Kulasek zaczął prostować tę wypowiedź, a potem żalił się, że jest ona oderwana z kontekstu.

 

Na swoim profilu w mediach społecznościowych Kulasek był łaskaw do tej kontrowersyjnej sprawy wrócić. W specjalnym oświadczeniu młodego polityka czytamy: „Szanowni Państwo! Sens wypowiedzianych przeze mnie słów był inny, nigdy nie powiedziałem, że z pensji posła nie można utrzymać się w Warszawie. Uważam, że posłowie zarabiają dobrze, i to jest oczywiste. Rozmowa nie była autoryzowana. Wszystkich przepraszam i obiecuję zawsze autoryzować swoje wypowiedzi”.

 

Oczywiście wina spoczęła na dziennikarzu, który z nim rozmawiał. Przypomnijmy, że w Olsztynie – skąd pochodzi Marcin Kulasek średnia pensja wynosi prawie 3 tysiące złotych. A, co ciekawe, w ankiecie wyborcy wskazali że kwota 4 tysięcy złotych na miesiąc pozwala na dostatnie życie. Czy zatem Kulasek urwał się z choinki i nie dostrzega, że większość społeczeństwa, nawet z Warszawy, nie zarabia 9 tysięcy?

 

ZOBACZ TEŻ:Filip Chajzer ma poważne problemy! Czy straci pracę?

 

Mija drugi miesiąc, od kiedy Kulasek jest posłem. Warto wiedzieć, że prócz diety poleskiej, „wybrańcy narodu” otrzymują jeszcze ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie na prowadzenie biura. Są też zwolnieni z opłat za przejazdy w transporcie publicznym i rozliczani z każdej kilometrówki. Mamy nadzieję, że jeszcze niejedną wypowiedzią nas Kulasek zaskoczy.

 

Źródło: Wirtualna Polska

TYLE poszło na premie dla pracowników Sejmu!

emerytury, renty, rencistom, renciści

Sejm, polska izba parlamentarna rządzi się swoimi prawami. Szczególnie jeśli chodzi o wydatki i przyznawane premie dla pracowników Sejmu to kwota jest naprawdę gigantyczna.

 

Jak podaje gazeta „Fakt” do początku ubiegłego miesiąca (4 listopada b.r) premie dla pracowników Sejmu kosztowały podatników prawie 3,5 miliona złotych! Jak czytamy dalej w „Fakcie”: „hojność kierownictwa w rozdawaniu nagród podyktowana była wykonywaniem obowiązków wynikających z pracy w Sejmie”. Prawdopodobnie średnia pensja urzędnika kancelarii Sejmu wynosi około 10 tysięcy złotych.

 

Centrum Informacyjne Sejmu wysłało gazecie specjalny komunikat w tej sprawie. Czytamy w nim: „W minionych 11 miesiącach odbyły się bardzo liczne wydarzenia o charakterze historyczno-społecznym, dyplomatycznym i jubileuszowym. Dodatkowo trzeba przypomnieć o zakończeniu VIII i rozpoczęciu IX kadencji Izby, co również jest momentem wymagającym ponadstandardowego zaangażowania kierownictwa i pracowników Kancelarii Sejmu

 

ZOBACZ TEŻ: Wygrał w Lotto, a potem zabił z zimą krwią swoich synów.

 

Jak donosi dziennik „Fakt” premie miały charakter uznaniowy, a ich wysokość była zróżnicowana. Z tego co udało się im ustalić najniższa premia wyniosła 600 złotych, a największa 1800 złotych.

 

Źródło: „Fakt”