meteoryt, meteorytu, domeck, opolszczyzna, kosmos

Opolszczyzna: cała wieś szuka METEORYTU – poszukiwania rozreklamował PROBOSZCZ! Kosmiczny kamień może mieć POTĘŻNĄ WARTOŚĆ!

Prawdziwa gorączka zapanowała w niewielkiej miejscowości Domeck, w województwie opolskim. Od trzech tygodni mieszkańcy, dzięki informacji księdza proboszcza, żyją sprawą meteorytu, który miał spaść gdzieś koło ich wsi. Niektórzy rozpoczęli już poszukiwania. To prawdziwy wyścig z czasem, który zarazem podzielił lokalną społeczność.

 

Okruch kosmicznej skały spadł w okolicy Domecka 14 lutego. Został wypatrzony przez czeskich obserwatorów kosmosu, którzy informację i przypuszczalną lokalizację przekazali Polakom. Wagę skały ocenili na trzy kilogramy. Sprawa dotarła do Narodowego Centrum Badań Jądrowych, któremu bardzo zależy na odnalezieniu meteorytu.

 

Instytucja zwróciła się do… proboszcza lokalnej parafii, aby poinformował mieszkańców o poszukiwaniach! Parafianie zainteresowali się sprawą, bo otworzyła się przed nimi wizja bogactwa. Jeżeli bowiem kosmiczna skała wpadnie w prywatne ręce, to szczęśliwy znalazca stanie się jej właścicielem! Wprawdzie trafi ona na badania do NCBJ, ale potem znalazca będzie mógł zrobić z nią co zechce – np. sprzedać za bardzo dobre pieniądze.

 

„Na takich okazach wykonuje się mnóstwo badań. To darmowe próbki, które kosztują, tyle co wyjazd na poszukiwania. NASA wysyła sondę w kosmos po to samo za miliardy dolarów”

 

– powiedział „Nowej Trybunie Opolskiej” Zbigniew Tymiński z Ośrodka Radioizotopów POLATOM Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

 

Jest to jednak wyścig z czasem – NCBJ nagłośniło sprawę wśród mieszkańców, ale sama wyśle grupę poszukiwawczą ze specjalistycznym sprzętem w ciągu dwóch najbliższych tygodni. A jeśli znajdą go naukowcy, to widoki na fortunę przepadną. Potrzebują jeszcze trochę czasu aby dokładnie wszystko policzyć i zawęzić obszar poszukiwań.

 

Nie wszyscy w Domecku ulegli tej kosmicznej gorączce – niektórzy uważają, że meteoryt przyniósł ze sobą coś złego. Boją się strasznych chorób i nieszczęścia, dlatego konserwatywna część społeczności apeluje o porzucenie poszukiwań.

 

3-kilogramowy meteoryt – o ile nie rozpadł się na malutkie okruchy – to wielka gratka dla uczonych. Interesują ich tylko okazy powyżej 300 gramów. A takich na Polskę spada zaledwie 3-4 w roku. Być może dzięki nagłośnieniu sprawy przez media i księdza proboszcza faktycznie uda odnaleźć się kosmiczny okruch?

 

nto/o2.pl foto: pixabay 

lód

Myśleli, że na ich wioskę spadł LÓD Z KOSMOSU: zbierali go i trzymali w lodówkach. Prawda okazała się BARDZO ROZCZAROWUJĄCA!

… i śmierdząca! Mieszkańcy wioski Fazilpur Badli w Indiach mieli nadzieję, że stali się świadkami nadprzyrodzonego zjawiska. Oto nad ranem usłyszeli huk, grzmot i łomot, a na polu obok wioski znaleźli podejrzanie wyglądający lód w wielkich bryłach.

 

Bryły lodu były tym dziwniejsze, że miały dziwny, brązowo-żółty kolor. Wieśniacy byli przekonani, że bryły są fragmentami meteorytu i przyleciały z kosmosu. Zaczęli je więc dzielić pomiędzy siebie i znosić do domowych zamrażarek.

 

Każdy myślał, że ma u siebie cząstkę kosmosu. Niestety, prawda okazała się brutalna – badania, które przeprowadzono na zebranych próbkach dowiodły, że rzekomy pozaziemski lód to… odchody, które najpewniej wypadły z samolotu przelatującego wysoko nad wioską!

 

Zazwyczaj zbiorniki na ekskrementy w samolotowych toaletach są opróżniane dopiero po przylocie na lotnisko, ale czasem dochodzi do wycieków. A że temperatura na wysokości przelotowej rejsowych samolotów jest bardzo mocno na minusie, to nie dziwota, że odchody doleciały do ziemi jako bryły lodu!

 

Mieszkańcom nie pozostało nic innego jak wyrzucić „kosmiczny” lód, żeby uniknąć kosmicznego smrodu w lodówkach! Dobrze też będzie dokładnie je umyć. Cóż można rzec – nie myli się ten, kto nic nie robi, niemniej jednak nie sposób powstrzymać się od uśmiechu czytając o historii biednych Hindusów z wioski Fazilpur Badli!

 

wprost. pl

fot.twitter

żelazne, epoka żelaza, epoka brązu

To PEWNE – pierwsze żelazne przedmioty na Ziemi mają KOSMICZNY RODOWÓD! Analiza ich składu nie pozostawia wątpliwości

Można tylko wyobrażać sobie teraz, jak wielką wartość dla ludzi przed tysiącami lat mogły mieć przedmioty wykonane w tak niezwykłych okolicznościach!

 

Pierwsze żelazne przedmioty powstały już epoce brązu – może to brzmieć niedorzecznie, ale taki jest fakt.  I gdyby nie kosmos najpewniej by nie powstały, a nadejście całej epoki żelaza – kto wie – być może przesunęłoby się w czasie.

 

Uczeni badający żelazne artefakty sprzed tysięcy lat dowiedli, że żelazo służące do ich wytopienia ma kosmiczne pochodzenie – na Ziemię przybyło w formie meteorytów!

 

Epoka żelaza zaczęła się około 1200 r. p.n.e. na terenie dzisiejszej Turcji i Kaukazu. Ale najstarsze  żelazne przedmioty są o ponad 2 tysiące lat starsze! Albert Jambon z Krajowego Centrum Badań Naukowych we Francji dokonał analizy chemicznej próbek najstarszych żelaznych artefaktów. To właśnie skład chemiczny żelaza świadczy o jego pozaziemskim pochodzeniu.

 

W czasie tworzenia się planet pierwiastki takie jak nikiel czy kobalt gromadzą się wokół płynnego jądra planety, są zaś bardzo rzadkie na jej powierzchni. Tymczasem żelazo w formie meteorytów posiada wysoką zawartość tych pierwiastków i co istotne – w zasadzie jest „gotowe do użytku”. Ale co oczywiste – są też rzadko spotykane.

 

Tymczasem powierzchniowe złoża żelaza na Ziemi występują w formie tzw. rud darniowych, które wymagają najpierw wytopienia samego żelaza z rudy, a potem jego dalszej obróbki. Gdy ludzie opanowali tworzenie pierwszych pieców hutniczych, tzw. dymarek, ich pozyskiwanie stało się o wiele łatwiejsze i tym samym można było zaniechać wytopu trudno dostępnych, kosmicznych pamiątek.

 

Czy to meteoryty nakierowały ludzi na poszukiwanie podobnego surowca w ziemi? Dziś już tego zapewne nie stwierdzimy z całkowitą pewnością. Niemniej jednak jak widać kosmos miał faktycznie ogromny wpływ na życie naszych przodków.