żart

[WIDEO] Mąż zrobił żonie straszny żart. Przez jego wygłupy kobieta mogła…

Niektórzy mężowie po prostu nie myślą. Ten pan postanowił odwalić żonie bardzo mocny i zdecydowanie przegięty żart. Mianowicie, położył jej na głowie kawałek chleba, który chwilę później porwała mewa. Nie ma to jak spędzić z ukochanym romantyczne chwile na plaży nie? My, faceci chyba nigdy nie wydoroślejemy, prawda? Na szczęście nic tej pani się nie stało, lecz mogło się skończyć naprawdę różnie.

Zrobiliście kiedyś żonie podobny żart? Jeżeli tak to pochwalcie się w komentarzach. Ten koleś zapewne już do końca urlopu miał ze swoją kobietą pod górkę. Poleciał za grubo, ciekawe jakie wyciągnęła wobec niego konsekwencje…

ZOBACZ:Zabił dwumiesięczne niemowlę swojej nowej partnerki! Powód dla którego to zrobił jest szokujący!

źródło fot. i wideo: youtube.com

rollercoasterze

[WIDEO] To była najgorsza przejażdżka na rollercoasterze w jego życiu. Wszystko przez ptaka

Rollercoaster to jedna z najlepszych atrakcji w wesołych miasteczkach. Ten gościu jednak nie będzie dobrze wspominał przejażdżki na tym rollercoasterze. Wszystko przez ptaka, który akurat tamtędy przelatywał i wleciał centralnie w jego twarz. Pojawiła się krew, a koleś zupełnie zapomniał chyba, że znajduje się na kolejce górskiej. Nie wiadomo czy coś poważnego się stało, lecz ewidentnie ucierpiało jego oko.

Jak wielkiego pecha trzeba mieć, żeby na przejażdżce na rollercoasterze akurat zderzyć się z lecącym ptakiem? Ten gościu widocznie jest ogromnym pechowcem. Na pewno nie będzie dobrze wspominał wycieczki do tego wesołego miasteczka. Nie dziwimy się ani trochę.

ZOBACZ:[WIDEO] Piękna dziewczyna śpiewała w „Mam Talent” operowym głosem. Nagle… zrzuciła sukienkę!

źródło fot. i wideo: youtube.com

180km/h na torze

Pędzili 180km/h, gdy wydarzyło się coś przerażającego. To cud, że żyją! [VIDEO]

Na torze wyścigowym Phillip Island Grand Prix Circut na australijskiej wyspie Phillip Island doszło do bardzo groźnego i raczej niecodziennego wypadku. Motocykliści pędzący ponad 180km/h  wpadli w niezłe tarapaty, ale na szczęście wyszli z tego bez szwanku!

Wszystko zostało nagrane dzięki kamerze umieszczonej na jednym z motocykli. Tuż po wyjściu z zakrętu, gdy kierujący maszyną z kamerą dodał gazu i zabierał się do wyprzedzenia z prędkością ponad 180km/h, w motocyklistę przed nim uderzył sporej wielkości ptak!

 

 

 

Motocyklista z „przyklejoną” do boku gęsią stracił na moment panowanie nad motocyklem i zajechał drogę motocyklowi z kamerą. Doszło do wywrotki, na szczęście nikomu nic się nie stało.

 

 

ZOBACZ: Zgłosiła hejtera z Facebooka na policję. Jej donos uratował dziesiątki osób!

 

Przy takich prędkościach uderzenie w zwierzę mogło zakończyć się znacznie gorzej niż tylko „szlifem” i potłuczeniami. Jednak jest to ryzyko, którego na otwartych torach nie sposób wyeliminować w stu procentach.

 

wp.pl/ youtube.com

lat

Opiekuje się nią od ponad dwudziestu lat. Niezwykła historia Stjepana, Maleny i Klepetana [WIDEO]

Historia tej znajomości ma już dwadzieścia pięć lat. Mężczyzna zaopiekował ranną Maleną. Z czasem dołączył do nich jeszcze Klepetan. Część roku spędzają jednak tylko we dwójkę.

Stjepan  Vokic ćwierć wieku temu znalazł rannego bociana. Ptak został prawdopodobnie postrzelony przez myśliwego. Minęło już tyle lat, a mężczyzna wciąż opiekuje się Maleną. Jej imię w tłumaczeniu z języka chorwackiego oznacza ”mały”. Bocian ma stale uszkodzone jedno skrzydło, dlatego Stjepan dba o jego gniazdo, a także łapie dla niego ryby. Kiedy przychodzi zima ptak mieszka w jego garażu.

 

 

 

Grono powiększyło się piętnaście lat temu. Dołączył do nich jeden z migrujących bocianów. Z czasem Malena i Klepetan doczekały się potomstwa. Według ich opiekuna już niemal sześćdziesiąt młodych opuściło gniazdo swoich rodziców.

 

 

 

Malena i Klepetan mają sporą liczbę fanów. Co roku ponad milion mieszkańców Chorwacji śledzi relację na żywo z powrotu jednego z bocianów. Bowiem osobnik płci męskiej na zimę odbywa podróż do Afryki.

 

 

 

Stjepan obawia się, że Klepetan również może zostać postrzelony podczas do domu. W ten sposób chce także zwrócić uwagę na problem kłusownictwa. Jego ofiarami co roku padają miliony ptaków.

 

 

 

 

Mężczyzna uważa, że warto dbać o naturę. Wyznaje zasadę, że dobro może wrócić do każdego z nas. Jednak to my powinniśmy zrobić ten pierwszy krok.W jego przypadku takie  słowa nie brzmią jak wyświechtany pusty slogan.

 

 

 

 

 

 

 

 

ZOBACZ:Sum summa summarum ważył ponad 100 kilogramów. Niesamowity okaz z Zalewu Rybnickiego [FOTO]

 

 

 

 

foto twitter / źródło twitter

odkrycie w jaskini ciemnej

Małopolska: szczątki dziecka znalezione w jaskini. Niesamowite, co je pożarło!

To odkrycie to prawdziwa sensacja archeologiczna. W Jaskini Ciemnej w Małopolsce odnaleziono szczątki dziecka w wieku 5-7 lat. To samo w sobie jest sensacją, bo są to najstarsze odkryte dotąd szczątki ludzkie na ziemiach Polski. A po drugie niezwykły jest los szczątek, który odkryli badacze.

 

Zespół archeologów znalazł kości dłoni neandertalskiego dziecka sprzed około 115 tysięcy lat. To najstarsze znane nauce szczątki człowieka znalezione w Polsce. Do tej pory najstarszymi kośćmi były zęby trzonowe odnalezione w Jaskini Stajnia, datowane na 52-42 tysiące lat.

 

Badacze znaleźli kości palców, tzw. paliczki. Ich dokładna analiza wykazała, że przeszły one przez przewód pokarmowy jakiegoś wielkiego ptaka! Oznacza to, że dziecko mogło zostać przez niego pożarte. Inna hipoteza zakłada, że ptak pożywił się zwłokami dziecka już po jego śmierci., a nie upolował go.

 

 

ZOBACZ: Sensacja: świat zamieszkiwały HYBRYDY! Odkryto szczątki dziecka neandertalki z…

 

 

Sensacyjnego odkrycia dokonali badacze z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

 

rmf.fm/ foto: wikipedia

bocian, bociany

Ten bocian przywiózł MAKABRYCZNĄ pamiątkę z Afryki i… nic sobie z tego nie robi! [FOTO]

Że boćki to wytrzymałe zwierzęta, wiemy doskonale. Nie może być inaczej, wszak dwa razy w roku migrują tysiące kilometrów.  Ale ten bocian to już twardziel wyjątkowy!

Ranne zwierzę wypatrzono w miejscowości Wilczkowice w województwie świętokrzyskim. Co wieczór bocian wraca na upatrzony sobie słup energetyczny, mimo tego, że jego ciało na wylot przebija strzała z łuku!

 

Zdjęcie pojawiło się na Facebooku, na stronie Birding Poland. Ekolodzy, którzy zainteresowali się sprawą sądzą, że zwierzę nie może bardzo cierpieć z powodu rany, skoro jak na razie dobrze sobie radzi. Na razie oczekują aż bocian nieco osłabnie, aby złapać go i usunąć strzałę.

 

 

„Zaobserwowano bociana białego przebitego strzałą! Ptak pomimo tej makabrycznej pamiątki od amatora łowiectwa wydaje się na razie w dobrej kondycji i co wieczór wraca na słup, gdzie obserwują go mieszkańcy”

 

– napisano pod zdjęciem. Prawdopodobnie ptak cudem uniknął końca w kotle w jakimś afrykańskim państwie. Prawdopodobnie próbowano go bowiem upolować właśnie na Czarnym Lądzie, w trakcie powrotu do Ojczyzny.

 

Miejmy nadzieję, że cała historia skończy się dobrze i bocian bez strzały założy gniazdo z prawdziwego zdarzenia i… znajdzie sobie panią bocianową!

 

źródło: wp.pl/ facebook.com/ birding poland/ foto: birding poland 

kormoran

Przychodzi KORMORAN do LEKARZA – zadziwiająca akcja nad polskim morzem!

Niektóre zwierzęta to naprawdę zmyślne bestie. Często wiedzą jak podejść ludzi, albo wykorzystać nas do swoich celów. Czasem, w wypadku zagrożenia, potrafią też zwrócić się do człowieka z prośbą o pomoc. Tak zrobił ten kormoran  z Gdańska!

 

Kormoran ze złamanym skrzydłem błąkał się w okolicach Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. Był bardzo wycieńczony i samodzielnie nie byłby w stanie przeżyć kolejnych dni.

 

Świadkowie widząc cierpienie zwierzęcia postanowili wezwać Straż Miejską. Tym bardziej, że ptak kręcił się po parkingu i ruchliwej ulicy, mógł więc stanowić zagrożenie dla postronnych. Gdy strażnicy miejscy przybyli na miejsce, Kormoran uznał, że to nie są ludzie, od których oczekiwałby pomocy.

 

W związku z tym z trudem wzbił się w powietrze, przeleciał koślawo około 30 metrów i stanął pod drzwiami poczekalni, gdzie pacjenci oczekiwali na rejestrację. Jak gdyby nigdy nic wszedł spokojnie do środka i zaczął rozglądać się za pomocą!

 

kormoran

 

Tu, można powiedzieć, został obsłużony bez kolejki. Schwytany w koc został oddany strażnikom miejskim, którzy zawieźli go do lecznicy dla zwierząt.

 

Kormoran to symbol mazur i ptak objęty ochroną częściową na terenie Polski. Kormorany wylatują zazwyczaj pod koniec lata na południe. Nie wiadomo, czy ten egzemplarz dojdzie do siebie przed nadejściem jesieni, ale jeżeli zechce zostać, to na pewno znajdzie się dla niego ciepły kąt!

 

wp.pl/pixabay

sęp płowy, sęp, ptak, wymarły w polsce gatunek ptaka

Leśnicy w SZOKU: znaleźli w Polsce ptaka, który WYMARŁ 100 lat temu!

Takie sytuacje nie zdarzają się często. Tymczasem leśnicy z okolic Płocka natrafili na terenie swojego nadleśnictwa na sępa płowego – ptaka, który na naszym terenie po raz ostatni był widziany przed 100 laty!

 

Sęp płowy jest objęty ścisłą ochroną na terenie Polski. W zasadzie był to jednak martwy przepis, bo po raz ostatni widziano tego ptaka w 1913 roku w Pieninach. Od tego czasu sępy omijały nasz kraj.

 

Dla sępa naturalnym środowiskiem są suche góry południowej Europy, Afryki i Azji. Spotkamy je na wybrzeżach Morza Śródziemnego, w Maroku, Hiszpanii, Środkowej Azji i na Bliskim Wschodzie. Tym bardziej niesamowite wydaje się, że jeden z nich dotarł aż do Płocka!

 

Nie jest to jednak indywidualny przypadek, bo przez ostatnie lata widywano sępy płowe przelatujące nad naszym krajem. Jeden na jakiś czas zatrzymał się nawet na wysypisku śmieci na Pojezierzu Iławskim.

 

Zdaniem leśników dopomóc mu w tym mogły ostatnie warunki pogodowe – bardzo silne wiatry i przemieszczające się z nimi fronty pogodowe. Sęp był bardzo wyczerpany i potrzebował pomocy ludzi aby przeżyć.

 

 

 

Leśnicy dostarczyli ptaka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w Miszewie Murowanym, gdzie wróci do formy. W Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt opisywano sępa płowego jako ptaka wymarłego. Być może jednak sępy wrócą do nas na dłużej?

 

wp.pl/ foto: facebook/nadleśnictwo płock lasy państwowe