przebadali polską piramidę

Przebadali laserem NAJSTARSZĄ POLSKĄ PIRAMIDĘ. Wyniki okazały się zaskakujące!

W naszym kraju nie ma zbyt wielu tego typu budowli, dodatkowo ta jest prawdopodobnie najstarsza. Mauzoleum w kształcie piramidy, zwane Wieżą Ariańską, powstało w XVII wieku w Krynicy na Lubelszczyźnie. Jak dowiedli naukowcy, piramidę wybudowano w naprawdę ważnym i historycznym miejscu!

 

Podkomorzy Chełmski Paweł Orzechowski zmarł w Roku Pańskim 1612. Jako że był arianinem, nie mógł liczyć na pochówek na katolickim cmentarzu. Prawdopodobnie z tego to powodu zarządził przed śmiercią budowę nietypowego grobowca – zwieńczonego około 15-metrową piramidą.

 

Grobowiec powstał na wzgórzu niedaleko Krynicy, które w tamtym czasie nazywano „Horodysko” – a więc miejsce po dawnym grodzie. Na podstawie danych z Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii powstała mapa wzgórza – wykonała ją Anna Kubicka z Politechniki Wrocławskiej, przeanalizował zaś archeolog z Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie i doktorant Instytutu Historii UMCS w Lublinie, Konrad Grochecki.

 

Ze skanowania laserowego wynika, że nazwa wzgórza nie była przypadkowa i najprawdopodobniej znajdowało się na nim wczesnośredniowieczne grodzisko! Było ono na tyle słabo zachowane, że nie miał o nim pojęcia nawet lokalny konserwator zabytków, ani entuzjaści historii. Jednak superczuła aparatura laserowa wychwyciła nierówności terenu, których kształt i układ wskazują na to, że są to pozostałości obronnego założenia, być może z czasów plemiennych.

 

Potwierdzenie tej hipotezy znajduje się też w dokumentach z epoki, gdy powstawało mauzoleum. Orzechowski w swej intercyzie zapisał, że chce zostać pochowany „wśród swoich przodków”. Może to wskazywać, że 400 lat temu okoliczni mieszkańcy lepiej orientowali się w historii tych ziem.

 

Druga opcja to taka, że w miejscu tym istniał cmentarz dla innowierców, otoczony murem lub wałem. Dokładną odpowiedź na ten temat dadzą nadchodzące wykopaliska archeologiczne. Co ważne, znalazły się tez fundusze na zabezpieczenie tego niecodziennego mauzoleum, które obecnie nie jest w najlepszym stanie. W przyszłym roku ruszą prace konserwatorskie.  Miejmy nadzieję, że przy tej okazji poznamy też historię tajemniczego wzgórza i piramidy.

 

wprost.pl/foto: wikipedia

wioska, łąka, pole, lubelszczyzna, dąbrowa, wieś

NAJMNIEJSZA wieś w Polsce czeka na nowych mieszkańców! Chcesz się przeprowadzić? Sołtys pomoże

Dąbrowa w województwie Lubelskim to obecnie najmniejsza zamieszkiwana wieś w Polsce. Liczy ona bowiem… dwoje mieszkańców! Sołtys wraz z żoną mają już dość samotności i szukają sąsiadów. Jak twierdzą – takich warunków nie znajdziemy nigdzie indziej.

 

 

Marian Kołtunicki wraz z żoną Zofią od lat mieszkają w Dąbrowie. Dobrze pamiętają czasy, gdy we wsi tętniło życiem 13 gospodarstw, zamieszkiwanych przez pół setki ludzi. Z biegiem lat sytuacja stawała się coraz gorsza. Starsi umierali, a młodsi uciekali do miasta.

 

W ten sposób poza gospodarstwem sołtysa wszystkie inne zarastają chwastami. Państwo Kołtuniccy przyznają otwarcie, że mieszkanie w samotności jest monotonne i smutne. Ale Dąbrowa zdobyła w ostatnich dniach sporą popularność w mediach. Dzięki temu ludzie spragnieni ciszy i spokoju mogą się nią zainteresować.

 

A jest czym – poza położeniem przemawiać za tym mogą ewentualne koszta, oraz sołtys, który przyszłym sąsiadom jest gotów nieba przychylić!

 

 Zachęcam i zachwalam: u nas jest spokój, przyroda i piękne widoki na bezkresne pola. A gospodarstwo z oborą można kupić już za 1000 zł!

 

– opowiada. Dodatkowo jest skłonny ewentualnym chętnym wskazać gospodarstwa wystawione na sprzedaż, oraz pomóc dopełnić wszystkich formalności. Wcale nas to nie dziwi – na jego miejscu też wiele byśmy zrobili, aby znaleźć bratnie dusze skłonne zamieszkać na takim małym, polskim końcu świata!

 

Niniejszym trzymamy kciuki za pana sołtysa i liczymy, że dla Dąbrowy przyjadą jeszcze dobre dni.

 

wprost.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/pixabay

kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła

Lubelskie: BRUTALNY NAPAD. Napastnicy TORTUROWALI mieszkańców domu, żeby zdobyć kosztowności! Wciąż są na wolności!

Bestialski napad wydarzył się w miejscowości Ochoża-Kolonia niedaleko Chełma w województwie lubelskim. Pięciu napastników weszło do domu zamieszkiwanego przez samotne małżeństwo. Aby wydusić z nich informacje o ukrytych pieniądzach torturowali oboje.

 

Napad miał miejsce w nocy z czwartku na piątek. Mężczyzna, gdy usłyszał napastników próbował ich powstrzymać, ale jeden z bandytów miał grozić mu widłami. Następnie złoczyńcy związali żonę gospodarza i zażądali wydania pieniędzy i kosztownych przedmiotów.

 

Mężczyzna oddał im ponad dwa tysiące złotych, rabusie ukradli też jego telefon warty około tysiąca złotych. Ale wciąż było im mało. Rzucili się więc na swoją ofiarę, zaczęli ją bić i kopać po całym ciele, następnie zaciągnęli do łazienki, gdzie podtapiali i dalej torturowali swoich zakładników.

 

Małżeństwo jednak nic nie powiedziało, bo nie mieli nic więcej do oddania. Gdy rabusie sami przeszukali dom i nic nie znaleźli zdecydowali się na ucieczkę. Policja szuka teraz bezwzględnych złodziei, którzy dla trzech tysięcy złotych byli gotowi ryzykować ludzkim życiem.

 

dzik, martwego dzika, dziki, lubelszczyzna

Spacer do lasu może być DOCHODOWY: urzędnicy PŁACĄ za znalezienie martwego dzika! Można dostać aż…

Każdy sposób na walkę z afrykańskim pomorem świń(ASF) jest dobry. Władze województwa lubelskiego doszły do wniosku, że warto do niej zaangażować zwykłych obywateli i.. wojsko! Do 29 czerwca każdy, kto znajdzie martwego dzika może otrzymać nagrodę pieniężną. Wystarczy spełnić tylko kilka warunków.

 

Akcja ta odbywała się już w 2017 roku. Teraz na jej kontynuację przeznaczono 350 tys. złotych. Każdy kto zgłosi fakt znalezienia martwego dzika otrzyma 200zł. Akcję prowadzi Urząd Marszałkowski województwa lubelskiego.

 

Aby zgarnąć nagrodę należy zgłosić fakt odnalezienia martwego dzika do Powiatowego Lekarza Weterynarii. Ten wypełni odpowiedni formularz. Następnie z wnioskiem o wypłacenie pieniędzy zgłaszamy się do właściwego urzędu gminy. I już!

 

Jest jednak kilka wyłączeń – nagrody nie mogą otrzymać myśliwi, ani pracownicy leśni. Nie „liczą się” też dziki, które zginęły w wypadkach komunikacyjnych. Jeśli więc przejedziemy jakąś lochę lub knura – nic z tego!

 

Dziki to główni nosiciele wirusa ASF. Dlatego tak istotne jest odnajdywanie padłych zwierząt i ich utylizacja. W lubelskim zaangażowano do tego nawet wojsko, które od 5 do 9 marca przeczesywało lasy w okolicach miejscowości Niemce, Łagiewniki, Elizówka, Ciecierzyn, nieopodal obwodnicy Lublina.

 

Jeśli więc mieszkacie w województwie lubelskim i lubicie spacerować po lasach – pamiętajcie o tej akcji – niechcący, dbając o dobrą formę i zdrowie, można podreperować domowy budżet!

 

lublin.onet.pl

z kochankiem zabiła partnera

Lubelskie: ZABIŁA z kochankiem swojego partnera, ciała nigdy nie odnaleziono. Policja ujawnia MAKABRYCZNE szczegóły mordu!

Do zbrodni doszło w Ciechankach w województwie lubelskim. Kobieta wraz z kochankiem dokładnie zaplanowała wszystko. Choć ciała nie odnaleziono, obojgu grozi dożywocie.

 

33-letnia Marta K. poznała Mariusza Ś. w 2016 roku. Pracował za granicą, dobrze zarabiał i jak twierdzi wielu świadków, kobieta traktowała go jako źródło utrzymania. W tym samym czasie spotykała się z innym mężczyzną – Dariuszem M.

 

Żeby historia stała się bardziej dramatyczna trzeba dodać, że obaj panowie wiedzieli o sobie, wielokrotnie grozili sobie nawzajem, toteż prędzej czy później musiało stać się coś strasznego. Tym bardziej, że Mariusz Ś., był w kobiecie zakochany i nie widział w jej zachowaniu nic złego. Raczej skupiał się na osobie konkurenta, Dariusza M.

 

Jednak nie stał się oprawcą, a ofiarą. 12 kwietnia Mariusz Ś. miał spotkać się z Martą w Ciechankach, na Lubelszczyźnie. Nie wiedział, że kobieta wraz z kochankiem opracowali już plan pozbycia się go.

 

Para spotkała się w pobliskim lesie. Na Mariusza Ś. oprócz Marty oczekiwał Dariusz z pałką teleskopową i nożem. Zaatakował go i dotkliwie pobił. W pewnym momencie Marta podała mu pistolet pneumatyczny. Następnie trzymała głowę Mariusza, gdy jej kochanek wpakował w nią co najmniej cztery kule.

 

Kochankowie pozbyli się ciała ofiary wrzucając je do rzeki Wieprz. Do tej pory nie zostało odnalezione. Mimo to kobieta nie uniknie odpowiedzialności.

 

Policjanci, którzy zajmowali się sprawą usłyszeli od niej, że jej chłopak został porwany. Jednak na tyle sprawnie przycisnęli ją na przesłuchaniu, że ta szybko opowiedziała im prawdę, wsypując przy okazji swojego kochanka, Dariusza M. Dlatego mimo braku ciała, parze grozi dożywocie. Wyrok w tej sprawie wyda Sąd Okręgowy w Lublinie.

 

To nie pierwsza i nie ostatnia zbrodnia z miłości. Przerażające, że ludzkie uczucia mogą przerodzić się w nienawiść tak głęboką, że doprowadzającą do śmierci. Dlaczego zamiast rozstania i zerwania kontaktu para kochanków zdecydowała się zabić konkurenta? Miejmy nadzieję, że to wyjaśni postępowania sądowe, a kara będzie surowa i sprawiedliwa.

interia.pl

wykopał granaty

Przed świętami wykopał GRANATY na podwórku i schował je do GARNKA! Tłumaczenia mężczyzny ZWALAJĄ Z NÓG!

Niejeden widząc granaty pod swoją łopatą uciekłby gdzie pieprz rośnie. Ale nie ten domorosły saper z Lubelszczyzny. Mężczyzna własnym sumptem zabezpieczył niewybuchy i… zamknął w komórce, a do sprawy wrócił dopiero po świętach! Dlaczego?

 

Mieszkaniec gminy Końskowola w województwie lubelskim wykazał się wielką odwagą, oraz… wyczuciem chwili. Wykopawszy dwa granaty na swoim podwórku jak gdyby nigdy nic schował je do garnka, a ten zamknął z dala od ludzi w komórce.

 

Do sprawy wrócił dopiero po świętach. W środę 27 grudnia udał się na posterunek w Puławach i zgłosił, że kilka dni wcześniej wykopał i zabezpieczył dwa niewybuchy. Zdziwieni policjanci od razu udali się na miejsce razem z patrolem saperskim.

 

Okazało się, że mężczyzna… nie chciał robić policjantom kłopotu w święta! Uznał, że nawet służby muszą mieć chwilę oddechu, dlatego sam zajął się granatami i poczekał aż okres świąteczny się skończy!

 

Patrol saperski przejął granaty i unieszkodliwił je. Pirotechnicy zgodnie przyznają, że dotykanie takich przedmiotów jest skrajnie niebezpieczne, tym bardziej ich przenoszenie w garnku! Na szczęście nic nikomu się nie stało.

 

Saperzy i policja apelują aby z takimi odkryciami nie czekać, tylko od razu zawiadamiać służby. A przy okazji dzisiejszego Sylwestra warto przypomnieć, że nawet w fajerwerki i petardy mogą być dla nas niebezpiecznie, dlatego Drodzy Czytelnicy, używajmy ich dzisiaj z głową! Nie tylko granat sprzed 70 lat może urwać nam rękę.

onet.pl

AUTOSTOP? Nie po tej historii! Dziewczyna z Lubelszczyzny przeżyła chwile GROZY! Kierowca prawdopodobnie był…

Łapanie okazji to prosty i praktycznie darmowy sposób na podróżowanie. Tym razem omal nie skończyło się koszmarnie.

 

24-letnia mieszkanka gminy Kurów na Lubelszczyźnie oczekiwała na transport na przystanku autobusowym. W pewnym momencie w zatoczkę wjechał samochód prowadzony przez 52-letniego mieszańca Nałęczowa. Zaproponował dziewczynie podwózkę do tej miejscowości. Kobieta zdecydowała się na wspólną podróż.

 

Gdy toyota mężczyzny przejeżdżała przez Nałęczów dziewczyna poprosiła o zatrzymanie, żeby wysiąść. I tu zaczyna być dramatycznie – kierowca zarzucił jej na głowę jakąś płachtę, a gdy zaczęła krzyczeć – usiłował wepchnąć szalik do ust.

 

Na szczęście kobiecie udało się wyswobodzić z uścisku otworzyć drzwi i uciec z pojazdu. Od razu powiadomiła policję. Mężczyzna w tym czasie jak gdyby nigdy nic wrócił do domu. Tam zastali go funkcjonariusze, którzy w ciągu godziny ustalili numery rejestracyjne auta, jego właściciela i adres zamieszkania.

 

Napastnik został przewieziony na komendę, gdzie w czasie badania alkomatem wydmuchał aż… 1,7 promila alkoholu! Raczej nie mógł w takim stanie prowadzić samochodu, bo autostopowiczka powinna coś zauważyć. Obecnie trwa ustalanie zamierzeń kierowcy, bo wciąż nie do końca wiadomo, co chciał osiągnąć.

 

Autostop to wspaniała forma komunikacji i przemieszania się, ale obarczona pewnym ryzykiem. Jak widać nie zawsze można zaufać nieznajomym, bo może się to skończyć bardzo przykrymi konsekwencjami.

FRANCISZEK SMUDA MA DOSYĆ I ODCHODZI! POWÓD JEST TYLKO JEDEN. Szkoleniowiec od kilku miesięcy…

nie dostaje wypłaty.

Franciszek Smuda w przyszłym sezonie nie będzie już trenerem Górnika Łęczna, nie podpisał on nowych warunków umowy.

Szkoleniowiec prowadził klub z Lubelszczyzny od 15 grudnia 2016 roku, jednak nie udało mu się go utrzymać w ekstraklasie.

Smuda wyraźnie ma dosyć tego, że klub zalega z jego wypłatami, czego nie kryje w rozmowie z „Kurierem Lubelskim”:

 

Nie może być tak, że podpisuję nowy kontrakt i mam wdrażać system naprawczy, a klub nie wypłacił mi jeszcze czterech czy pięciu pensji z poprzedniej umowy. To byłoby nienormalne. I wyszło na to, że pracowałem w Górniku za darmo. Nie zapłacono mi za poprzednią umowę, a teraz miałbym podpisać nową? Także raczej mnie w Łęcznej już nie będzie.

 

Takiego czegoś jeszcze w żadnym klubie nigdy w życiu nie doświadczyłem. To jest wręcz niesamowite – dodaje szkoleniowiec.

 

Nie trudno mu się dziwić, kto by chciał pracować za darmo. Niemniej trzeba jednak przyznać, że gdyby może Smuda odnosił z drużyną Górnik Łęczna większe, albo jakiekolwiek sukcesy, na brak pensji pewnie by nie narzekał. A tak nie ma efektów, nie ma kasy.

 

Źródło Przegląd Sportowy

MM

PILNE Zderzenie busa i ciężarówki. Są ranni i ofiara

Samochód dostawczy zderzył się z pasażerskim busem w miejscowości Rzeczyca Kolonia (Lubelskie). Nie żyje kierowca ciężarówki, 11 osób zostało rannych.

 

Do wypadku doszło na drodze lokalnej, między Nałęczowem a Kazimierzem Dolnym. „Pasażerski bus kursowy zderzył się czołowo z dostawczym mercedesem. Ustalamy przyczyny tego wypadku” – powiedziała PAP rzeczniczka komendy policji w Puławach Ewa Rejn-Kozak.

 

Nie żyje kierowca samochodu dostawczego. 11 osób jadących busem przewieziono do szpitali. Rejn-Kozak powiedziała, że wszyscy byli przytomni. Obrażenia, jakich doznali to głównie stłuczenia, a u niektórych złamania.

 

Kierowca pasażerskiego busa był trzeźwy – zaznaczyła rzeczniczka. Droga w miejscu, gdzie doszło do wypadku, jest zablokowana. Policja wyznaczyła objazdy.

 

PAP

kd