Marcin Najman przyszedł bić się ze znanym dziennikarzem. Ten sobie jednak z niego zakpił (WIDEO)

Napięta sytuacja pomiędzy Marcinem Najmanem a znanym dziennikarzem sportowym Krzysztofem Stanowskim trwa już od dłuższego czasu. W niedzielę wieczorem doszło do ostrej wymiany zdań na Twitterze między mężczyznami. W niej dziennikarz zaprosił na walkę pod budynkiem Rakowa sportowca. Ten skorzystał z tego zaproszenia, lecz jak się okazało to był żart Stanowskiego.

 

„Zebraliśmy 37 000 złotych na cel charytatywny i zostaliśmy BEZPODSTAWNIE zablokowani za fikcyjne naruszenie praw autorskich przez ReDefine-Polsat. My ucierpieliśmy, ale ucierpieli przede wszystkim chorzy ludzie. Brakuje słów, żeby nie powiedzieć za dużo. Podłość.” – takiego tweeta napisał w niedzielę Krzysztof Stanowski. Pod nim odezwał się Marcin Najman.

 

„Przestań używać tych patetycznych zwrotów. Faceta, który wylicytował u was charytatywną kolacje jakoś potrafiliście traktować jak gówno. Możesz manipulować tymi frazesami, ale bezmyślnych klakierów co najwyżej…” – odpowiedział Marcin Najman.

 

 

Następnie na Twitterze wywiązała się przepychanka słowna miedzy mężczyznami. W pewnym momencie sportowiec znowu zaproponował dziennikarzowi walkę. Stanowski stwierdził, że będzie w poniedziałek w Częstochowie, w której mieszka Najman i zaprasza o 12 pod budynek Rakowa.

 

 

 

 

Jak się okazało sportowiec postanowił skorzystać z zaproszenia i w poniedziałek faktycznie pojawił się pod budynkiem klubowym Rakowa. Tam jednak nie zastał Krzysztofa Stanowskiego. Dziennikarz bowiem był w Warszawie. Według jego relacji prowadził spotkania biznesowe. Założyciel Kanału Sportowego stwierdził, że nie ma zamiaru się bić z Najmanem. Nie mógł jednak uwierzyć, że Marcin Najman faktycznie się pojawił pod budynkiem Rakowa.

 

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1340982364051304449

 

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1340983308038135808

 

https://twitter.com/K_Rogolski/status/1340997305932132360

 

Na to zachowanie postanowił zareagować Marcin Najman. Napisał na Twitterze: „Plastuś, typowy kozak w necie Piz*** w świecie. Spotkania z poważnymi ludźmi powiadasz… Czyli człowiek, który wylicytował charytatywną kolacje za 10.000 zł jak widać na miano poważnego nie zasługiwał, bo się z nim nie spotkałeś”.

 

 

Foto: Twitter/ Kamil Rogólski (zrzut ekranu z wideo)



Komentarze