Pandemia koronawirusa daje zaskakujące efekty. Widać je na całym globie

Choć sytuacja związana z pandemią koronawirusa jest ze wszech miar dramatyczna, to nawet w najstraszliwszym czasie jesteśmy w stanie znaleźć pewne pozytywy. Choć początkowo mogło się wydawać, że takie mądrości są rodem z internetowych memów młodocianych ekologów, to jednak okazuje się, że jest w tym sporo prawdy. Dzięki koronawirusowi nasza planeta znacząco odpoczywa od ludzi. 

Ograniczenia w poruszaniu się sprawiły, że wiele ulubionych przez ludzi miejsc rekreacyjnych jest obecnie praktycznie pustych. W ten sposób piękne zakątki dosłownie zadeptywane przez turystów odżyły i nabrały zupełnie innego charakteru. Co więcej, obserwujemy je na całym globie – od Pacyfiku po Atlantyk, od Himalajów po Tatry.

 

W Karolinie Północnej w USA plaże zostały dosłownie zasypane przez muszle. Do tej pory były one zbierane przez tysiące turystów spacerujących brzegiem morza. Teraz nie ma ich kto zbierać.

 

A day at the beach, Cape Lookout National Seashore — no narration

Postcards from the beach — Need your beach fix? This short video was sent to me this weekend from the ranger on patrol. Video has no narration — only sounds are from the wind and waves.Update: the same beach one week later https://www.facebook.com/CapeLookoutNPS/videos/232994631124283/

Gepostet von Cape Lookout National Seashore am Montag, 13. April 2020

 

ZOBACZ TEŻ: To niemieckie miasto ma sposób na koronawirusa. Od 9 dni nikt nowy nie zachorował

 

W Tajlandii zanotowano z kolei najwyższą od 20 lat liczbę gniazd żółwi skórzastych, największego gatunku tych zwierząt na Ziemi. Potrzebowały on miejsc cichych i spokojnych do tworzenia gniazd i wysiadywania jaj. W czasie, gdy turyści okupowali tajskie plaże, dla żółwi nie było zbyt wiele miejsca. Co więcej turyści często niszczyli ich gniazda i kradli jaja.

 

W Indiach pierwszy raz od 30 lat mieszkańcy odległych o ponad 200 kilometrów miast mogli zobaczyć wierzchołki Himalajów. Zastopowanie przemysłu sprawiło, że powietrze w Indiach niezwykle się poprawiło. Podobnie rzecz się ma z powietrzem w Chinach, choć to chyba powoli wróci do smutnej „normy”.

 

 

Na zamknięte plaże Brazylii wyszły z kolei żółwie szylkretowe, zagrożone wyginięciem zwierzęta, które znajdowały się do tej pory pod wielką troską ekologów. Im także służy ludzka kwarantanna!

 

 

W Polsce także mamy podobne przykłady – w Tatrach rozpanoszyły się niedźwiedzie i inne duże ssaki, które bez obaw przemierzają szlaki zamiast turystów. Do centrum Zakopanego także docierają stada saren i jeleni wyraźnie zaskoczonych brakiem ludzi.

 

 

Jak więc widać, Ziemia bardzo dobrze znosi ten okres przymusowego urlopu od ludzi. Może pandemia koronawirusa pomoże wypracować jakieś rozsądne środki, które pozwolą lepiej zadbać o przyrodę? Z drugiej strony widać, jak wielkie możliwości w niej tkwią i jak szybko potrafi się regenerować.



Komentarze