Ciężarna Ania czekała wiele godzina na SOR! Kobieta i maluszek zmarli! Sekcji zwłok nie będzie!

30-letnia Ania, która była w ciąży przyjechała na SOR w Świdnicy z silnymi bólami. Niestety pomocy nie doczekała. Ona i jej maluszek nie przeżyli. Sekcji zwłok nie będzie bo ciało Ani już skremowano. Czy sprawę da się wyjaśnić?

Dramat przyszłej mamy

30-lenia Ania była w 20. tygodniu ciąży. Gdy poczuła się źle i narzekała na silne bóle, pojechała na SOR do szpitala „Latawiec” w Świdnicy. Kobieta na pomoc medyczną czekała wiele godzin. Ciężarna 30-latka zmarła w nocy z 13 na 14 czerwca. O sprawie poinformował anonimowy świadek  dziennikarzy gazety Fakt. Jednak szpital w Świdnicy od początku zaprzeczał tym doniesieniom. W wydanym oświadczeniu władze szpitale przekonywały:

Pragniemy podkreślić, że pacjentka nie oczekiwała na udzielenie pomocy w SOR, ani w żądnym innym miejscu, a niezwłocznie po zgłoszeniu się pacjentki do szpitala przystąpiono do udzielania jej świadczeń, w zgodzie z obowiązującymi procedurami.

Działania prokuratury

Sprawa nagłej śmierci 30-letniej kobity w ciąży trafiła do Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. Śledczy o sprawie dowiedzieli się z publikacji dziennika Fakt, a nie od szpitala czy od rodziny zmarłej 30-latki. Prokuratura postanowiła wszcząć postępowanie w sprawie popełnienia błędu medycznego. Śledczy zebrali potrzebną dokumentację, przesłuchali świadków, w tym krewnych 30-letniej kobiety. Niestety okazało się, że sekcja zwłok zmarłej ciężarnej jest niemożliwa do przeprowadzenia. Gdy policjanci pojechali do rodziny zmarłej kobiety, okazało się , że jest już po kremacji zwłok zmarłej 30-latki. Tym samym sekcja nie dojdzie do skutku.

Facebook/Samodzielny Publiczny Zespół opieki Zdrowotnej w Świdnicy/Szpital Latawiec

Wyjaśnią przyczyny śmierci Ani?

Jednak jak zapewniają śledczy z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy nieprzeprowadzenie sekcji zwłok nie wyklucza zbadania sprawy i ustalenia przyczyn śmierci ciężarnej kobiety. Marek Rusin z tamtejszej prokuratury, powiedział w rozmowie z Faktem:

Oprzemy się na zabezpieczonej dokumentacji medycznej i przesłuchaniach świadków, w tym lekarzy i pacjentów, którzy byli w tym czasie w szpitalu. Wtedy taki protokół trafi do zakładu medycyny sądowej. Tam będzie można stwierdzić, czy na podstawie tych informacji uda się ustalić, czy doszło do błędu lekarskiego.

Źródło: Radio Zet, Fakt

Zdjęcia: Facebook/Samodzielny Publiczny Zespół opieki Zdrowotnej w Świdnicy/Szpital Latawiec



Komentarze