Skąd wziął się koronawirus? Ujawnione informacje PRZECZĄ dotychczasowym teoriom

COVID-19, koronawirusie, koronawirusa epidemia, koronawirus, Wuhan

Przywykliśmy już do myśli, że koronawirus powodujący chorobę COVID-19 pojawił się gdzieś na tzw. Targu Rybnym w Wuhan. Jest to wielki kompleks, na którym kupimy dosłownie wszystko – od „zwykłego” mięsa, warzyw i owoców, po psy, koty, małpy, węże, nietoperze i wiele innych przysmaków. Pierwotna teoria głosiła, że wirus przeszedł na pierwszego człowieka właśnie, z któregoś ze zwierząt sprzedawanych na targu, prawdopodobnie nietoperza. Wygląda jednak na to, że jest zupełnie inaczej. 

Chińskie władze ujawniły właśnie informacje na temat „pacjenta 0”, czyli pierwszej osoby, u której stwierdzono koronawirusa SARS-CoV-2 i chorobę COVID-19. Był to 70-letni mężczyzna, który mężczyzna, który przeszedł udar mózgu. Był przykuty do łóżka, nie poruszał się samodzielnie i nie miał zupełnie nic wspólnego z targiem rybnym Huanan w Wuhan. Skąd więc wziął się koronawirus?

 

70-latek został rzekomo zdiagnozowany już 1 grudnia. Nikt z jego rodziny nie miał objawów zachorowania, wykluczono też powiązania pomiędzy 70-latkiem a innymi zarażonymi. Teorię o przywleczeniu wirusa z targu Huanan podważyło również renomowane czasopismo medyczne „The Lancet”, które zwróciło uwagę na to, że spośród 41 pierwszych pacjentów aż 14 nie miało związku z tym miejscem.

 

ZOBACZ TEŻ: Marcelina Zawadzka pochwaliła się zdjęciem w BIKINI. Skąpy strój prawie NIC nie zasłania!

 

Innymi słowy źródło koronawirusa SARS-CoV-2 i choroby COVID-19 wciąż jest nieznane. W związku z tym coraz popularniejsze są teorie o tym, że choroba wydostał się z Instytutu Wirusologii, który znajduje się pod Wuhan. Władze ośrodka jednak konsekwentnie zaprzeczają. Nie pojawiły się też żadne twarde dowody potwierdzające tę tezę.

 

Na całym świecie mamy już 75 tysięcy chorych na nowego koronawirusa. Bilans zmarłych z jego powodu wzrósł do 2007 osób. Wykresy z ilością chorych i zmarłych zdają się coraz bardziej hamować, możemy więc mieć nadzieję, że właśnie przeżywamy szczyt zachorowań na chorobę COVID-19.

 



Komentarze