Ukradli borówki i zmykali furmanką. Podwójny gaz nie pomógł – policjanci zaliczyli najkomiczniejszy pościg w karierze!

furmanką, na furmance uciekali

Polak potrafi  – nie zawsze w tym pozytywnym sensie. Dwaj mieszkańcy Jasionki pod Parczewem na Lubelszczyźnie uznali, że podkradną sąsiadowi sadzonki borówek. Plan jednak nie wypalił, bo właściciel spostrzegł ich i zawiadomił policję. Złodziejaszki ruszyli więc w brawurową ucieczkę furmanką.

Zwiewających furmanką mężczyzn raz dwa dostrzegł patrol wysłany na miejsce przez dyspozytora.  Furmanka kierowała się drogą na Komarówkę Podlaską. Policjanci zatrzymali ich i wylegitymowali. Na wozie znajdowały się zajumane przed momentem sadzonki.

 

ZOBACZ: Kraków: mieszkanie po sufit uwalane w odchodach. Gdy służby weszły do środka, wszystkim odjęło mowę!

 

57-latek, którego określono jako złodzieja otrzymał 500-złotowy mandat. I gdy interwencja miała się już kończyć, uwagę policjantów zwrócił cichutki i skromniutki woźnica. Okazało się, że 63-latek siedzi jak trusia nie ze strachu, a dlatego, że miał w wydychanym powietrzu 1,5 promila alkoholu!

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay



Komentarze