Kolejka na Kasprowy Wierch ma ZNIKNĄĆ DO JUTRA! TPN postawił twarde żądania – co będzie dalej?

To kolejny akt sporu pomiędzy Polskimi Kolejami Linowymi, a Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Tym razem jednak władze parku postanowiły zadziałać stanowczo. Do dyrekcji PKL wpłynęło pismo,w którym zażądano aby kolejka na Kasprowy Wierch została rozebrana!

 

TPN chce w ten sposób wyegzekwować swoje uprawnienia do użytkowania wieczystego gruntów parku – zostały one przekazane TPN przez Skarb Państwa. Innymi słowy, zdaniem władz parku, ziemia pod stacjami kolejki i słupami należy do niego. Niemniej, TPN nie wyklucza porozumienia w tej sprawie.

 

„Żądanie dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, aby Polskie Koleje Linowe zaniechały przewozów koleją linową na Kasprowy Wierch i do końca stycznia ją zdemontowały, w najłagodniejszy sposób można określić jako absurd”

– powiedział prezes PKL, Janusz Ryś.

 

PKL uznaje, że nie ma mowy o jakichkolwiek naruszeniach. Kolejka na Kasprowy funkcjonuje od 80 lat, a więc dłużej niż Tatrzański Park Narodowy. Dodatkowo władze spółki podkreślają, że samo zbieranie pozwoleń na modernizację kolejki zajęło 12 lat, dlatego tym bardziej nie ma szans aby w kilka dni zebrać pozwolenia na rozbiórkę konstrukcji. A co dopiero ruszyć z rozbiórką.

 

Dodatkowo spółka twierdzi, że teren pod słupami i stacją pośrednią kolejki jest w ich wieczystym użytkowaniu. TPN ma zgoła odmienne podejście do sprawy. Uważa, że PKL nigdy nie zawarły żadnej stosownej umowy, ani z parkiem, ani ze Skarbem Państwa, która regulowałaby kwestie korzystania z gruntów.

 

Obecnie Polskie Kolejne Linowe należą do zagranicznego Funduszu Mid Europa, który poczynił spore inwestycje w spółkę i zamierza ją wprowadzić na giełdę. Z kolei TPN wziął się ostatnio za porządkowanie ksiąg i regulowanie wszelkich kwestii spornych, lub potencjalnie spornych dotyczących gruntów na terenie parku. Zapewne pismo to jest wyrazem dążenia do przyśpieszenia negocjacji. Kolejki na Kasprowy raczej nikt nie zburzy – ale otwarte pozostaje pytanie jaki będzie jej dalszy los.

rp.pl