Polak mieszkający w Madrycie przekazał WSTRZĄSAJĄCĄ relację: „Każdy już ma bliskiego lub znajomego, który…”

Polak mieszkający w Madrycie przekazał WSTRZĄSAJĄCĄ relację: „Każdy już ma bliskiego lub znajomego, który…”

Rafał Lebiedziński, polski dziennikarz mieszkający na co dzień w Madrycie opowiedział mediom o tym, jak teraz wygląda sytuacja w tym mieście. Hiszpania goni Włochy pod względem ilości zakażonych i zgonów z powodu COVID-19, a relacje z tego kraju są naprawdę wstrząsające. 

W Hiszpanii chorych jest już prawie 60 tysięcy osób, a zmarło niemal 5 tysięcy. Szczególnie trudna sytuacja jest w Madrycie, w którym jeszcze 8 marca odbywały się potężne manifestacje feministek. Już dawno zabrakło miejsc w kostnicach, a ciała układane są na miejskim lodowisku. W domach opieki umierają seniorzy pozostawieni na pastwę losu przez obsługę tych instytucji. I jak na razie nie widać światełka w tunelu. Relacja Rafała Lebiedzińskiego także jest bardzo smutna i raczej nie napawa optymizmem.

 

Jest smutno w mieście. Z jednej strony wszyscy nawzajem się wspierają i dodają otuchy, a z drugiej – każdy już ma bliskiego lub znajomego zakażonego wirusem

 

– mówi Lebiedziński, cytowany przez sportowefakty.wp.pl. Jak sam przyznaje lokalne władze popełniły całą masę błędów na samym początku epidemii, zupełnie nie przejmując się alarmującymi sygnałami z Włoch. To dało po dwóch tygodniach obraz prawdziwej klęski.

 

Szpitale od dawna są przepełnione, głównie w Madrycie. W tym celu przerabia się już hotele. Nawet baza centrum sportowego RFEF została przystosowana na szpital polowy. Brakuje materiałów – maseczek, rękawiczek, respiratorów. Zakażonych jest mnóstwo osób z personelu medycznego, stanowią 10 procent wszystkich chorych. Sytuacja jest krańcowa. Wszyscy czekamy, żeby sytuacja zaczęła się poprawiać

 

– opowiada Lebiedziński.

 

ZOBACZ TEŻ: Koronawirus był w Europie już w 2019 ROKU?! Szokujący trop odkryty przez naukowców

 

Stan alarmowy wprowadzony 13 marca potrwa w Hiszpanii co najmniej do 11 kwietnia. Obywatele z jednej strony solidaryzują się z lekarzami i resztą służb sanitarnych, z drugiej coraz bardziej są zdenerwowani nieskutecznością rządu, który cały czas popełnia błąd za błędem. Krajowi coraz wyraźniej grozi widmo potężnego kryzysu ekonomicznego. Nawet więc jeśli epidemia się zakończy, Hiszpania przez długi czas może mieć problem by podnieść się z kolan.



Komentarze