powodzi, skutki, australia, krokodyl, pająk

Przerażające skutki powodzi: KROKODYLE i WIELKIE PAJĄKI w miastach! [FOTO]

Czasem wydaje nam się, że trzeba mieć naprawdę żelazne nerwy żeby mieszkać w Australii. Zwykła powódź sprawia, że na ulice miast wpływają krokodyle, a potężne pająki usiłują skryć się w wyżej położonych miejscach przed wodą. A potem, cała ta ferajna musi zetknąć się z mieszkańcami!

 

Fala powodziowa w stanie Qeensland w północnej Australii powoli ustępuje. Ale nie oznacza to końca kłopotów dla mieszkańców. W miejscowości Ingham spostrzeżono krokodyle, które wraz z wodą dotarły do miasta i całkiem dobrze się w nim czują!

 

 

Specjaliści od krokodyli uspokajają, że zwierzęta nie powinny stanowić zagrożenia dla ludzi. Ich „podróżowanie” z wykorzystaniem fal powodziowych to zwyczajna praktyka, z której nie należy robić w ich mniemaniu sensacji.

 

Ale to nie koniec – poza krokodylami, mieszkańcy Ingham i innych miejscowości w okolicy, odkryli w swoich ogródkach wielkie węże i pająki! Te zwierzęta także szukały ratunku przed wodą w wyżej położonych miejscach. W ten sposób trafiły w okolice ludzkich siedzib.

 

 

 

 

 

 

 

Władze Queensland twierdzą, że potrzeba kilku tygodni aby dokładnie ustalić wielkość szkód spowodowanych przez powódź. Teren zalany przez wodę jest uznany za „strefę katastrofy”.

 

rmf24.pl/ twitter

Co za BESTIALSTWO! Przykręcił misia koala do altanki – cała Australia szuka sadysty! Opublikowano wstrząsające zdjęcia zwierzęcia [FOTO]

O tej bulwersującej sprawie poinformowała organizacja zajmująca się ochroną tych miłych stworzeń – Koala Rescue Queensland Inc. Zdjęcie zamieszczone na ich stronie Facebook udostępniono niemal 5 tysięcy razy. Policja szuka teraz sprawcy tego paskudnego czynu.

 

Do zdarzenia doszło na terenie Brooloo Park Lookout, 140 kilometrów na północ od Brisbane w stanie Queensland. Koalę przykręcono do altany przy pomocy śrub budowlanych. Nie wiadomo jeszcze czy zwierzę żyło w momencie przykręcania łapek do altany, czy może zmarło w wyniku poniesionych obrażeń.

 

Sprawa niesamowicie poruszyła opinię publiczną w całym kraju. Policja poszukuje sprawcy, a towarzystwo ochrony zwierząt zamierza przeprowadzić sekcję zwłok zwierzęcia, aby ustalić kiedy dokładnie nastąpiła jego śmierć. Zgodnie z prawem obowiązującym w stanie Queensland, za znęcanie się nad zwierzętami może grozić kara nawet 7 lat pozbawienia wolności lub grzywna w wysokości 200 tysięcy dolarów australijskich (ok. 400 tysięcy zł)

 

Biorąc pod uwagę wściekłość na sprawcę, oraz fakt, że koale są chronione w Australii, może on liczyć na wysoką karę. Wiele zależy od tego, czy do swojego czynu wykorzystał żywe zwierzę, czy martwe.

 

Internet już nie raz pokazał swoją potęgę – tak wielka mobilizacja wśród użytkowników najpewniej sprawi, że sprawca się odnajdzie. Oby kara, która go spotka była współmierna do czynu, a zarazem odstraszająca dla ewentualnych naśladowców.

Wprost.pl

Szaleńczy żywioł zaatakował. ZOBACZ jakich szkód narobił. Będzie jeszcze gorzej! (FOTO)

Potężny cyklon Debbie z ulewnymi deszczami i podmuchami wiatru o prędkości 270 km na godzinę dotarł we wtorek do północno-wschodnich wybrzeży Australii, w stanie Queensland. Blisko 40 tys. ludzi jest bez prądu.

Ocenia się, że ten cyklon czwartej kategorii w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona może być najpotężniejszym w regionie w ostatnich latach. Żywioł uderzył na lądzie w okolice miejscowości Bowen i Airlie Beach. Wcześniej dotarł do popularnych wśród turystów wysp Whitsunday i Hamilton, u wybrzeży stanu Queensland. Ewakuowano stamtąd tysiące ludzi.

Australijski premier Malcolm Turnbull oświadczył, że „warunki się pogarszają” oraz zapowiedział, że po przejściu cyklonu akcje ratownicze w stanie będzie koordynować wojsko, które postawiono w stan gotowości. Wcześniej szef rządu wzywał mieszkańców wybrzeży, aby niezwłocznie opuścili swoje domy i szukali schronienia na wyżej położonych terenach.

W niektórych miejscowościach wiatr zrywa dachy domów. Według prognoz meteorologów cyklon będzie wciąż nabierał siły, chociaż prędkość jego przemieszczania się spada. Możliwe, że dalej będzie przemieszczał się na południe.

Premier stanu Annastacia Palaszczuk powiedziała, że zakres ewakuacji jest „prawdopodobnie największy w historii tego stanu”. „Zapowiada się, że będzie to prawdziwy potwór.”

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi ewakuowano z nisko położonych miejscowości Bowen, Ayr, Home Hill i Proserpine, ok. 100 kilometrów na południe od miasta Townsville, skąd wyruszają wycieczki na Wielką Rafę Koralową.

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”3″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_imagebrowser” ajax_pagination=”1″ order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]

Tysiące EWAKUOWANYCH. Nadchodzi POTĘŻNY cyklon

Tysiące ludzi zostało ewakuowanych w poniedziałek w stanie Queensland, na północy Australii, przed nadejściem cyklonu Debbie. Władze twierdzą, że będzie to najpotężniejszy cyklon w regionie w ostatnich latach.

Debbie od kilku dni formuje się u wybrzeży stanu Queensland i we wtorek ma dotrzeć do lądu jako cyklon czwartej kategorii w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Według meteorologów prędkość wiatru w porywach może osiągać nawet 300 km na godzinę.

Władze ostrzegły mieszkańców przed ryzykiem związanym z cyklonem, najsilniejszym od 2011 roku, gdy Yasi zniszczył domy, kurorty i plony na północy stanu Queensland.

Dotychczas 3,5 tys. ludzi ewakuowano z nisko położonych miejscowości Home Hill i Proserpine, ok. 100 kilometrów na południe od miasta Townsville, skąd wyruszają wycieczki na Wielką Rafę Koralową. Władze radzą też ok. 2 tys. mieszkańców Bowen, by opuścili swe domy.

Zamknięto ok. 100 szkół w regionie i lotnisko w Townsville. Nie działają niektóre porty i kopalnie węgla.

W związku z informacjami, że niektórzy mieszkańcy odmawiają opuszczenia domów, szefowa lokalnego rządu Annastacia Palaszczuk wezwała mieszkańców do przestrzegania nakazu ewakuacji.

„Możecie nie wierzyć, że ten cyklon będzie silny. Jednak podmuchy wiatru, jakich spodziewamy się w okolicach Townsville, będą silniejsze niż podczas przejścia Yasi. Nie ma miejsca na nadmierny optymizm.”

 

PAP