wczasy, zapłacił

Zapłacił za wymarzone wakacje FORTUNĘ. Na miejscu czekała na niego niemiła niespodzianka

Każdemu marzą się egzotyczne podróże. Często jednak nie wszystko jest tak, jak byśmy chcieli i jak sobie to zaplanowaliśmy. Ten mężczyzna zapłacił za wczasy 12 tysięcy złotych. Udał się z żoną i trójką dzieci do czterogwiazdkowego hotelu na Dominikanie. Gdy Tim i Becky Hill dotarli na miejsce, wakacje zamieniły się w koszmar.

Opcja all inclusive, piękny kraj – to coś, o czym marzy każdy z nas. Tim zapłacił za nie prawie 12 tysięcy złotych za osobę, czyli 60 tysięcy za całą rodzinę. Szybko się jednak okazało, że te wczasy nie będą takie, jak sobie je wymarzyli. Mężczyzna opisał w Internecie to, co zastał, czyli brudny basen, plamy zaschniętego alkoholu przy leżakach, ludzie wymiotujący na korytarzach i balkonach, karaluchy wielkości szczurów w pokojach. Jednym słowem – porażka. Dodatkowo, obiekt nie wyglądał tak, jak przedstawiało go biuro podróży. To zrujnowało nasz urlop. Dwa tygodnie łez i stresu i to wszystko za ciężkie pieniądze. To był koszmar – tłumaczył mężczyzna w rozmowie z „Daily Mail”. Pracownicy Riu Bambu na Dominikanie nie skomentowali danej sytuacji, a biuro podróży obiecało, że zajmie się całą sprawą.

 

ZOBACZ:Mieszkają w domu znajdującym się po środku morza. Mogą przez to zginąć, bo…

 

A Wam zdarzyło się kiedyś trafić taki niewypał na wakacjach? Jeżeli tak to piszcie w komentarzach i dajcie znać jak się to skończyło.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

karaluchów

Miłosny zawód? Możesz się zemścić przy pomocy karaluchów! Zobacz jak!

Wczoraj część z nas obchodziła Walentynki – święto zakochanych. Zapewne nie dla wszystkich było ono udane i szczęśliwe, być może niektórzy z Was aktualnie zmagają się ze złamanym sercem. Jeśli tak, to Hemsley Conservation Centre’s, wpadło na prosty, genialny i tani sposób, jak ukoić ból rozstania przy pomocy karaluchów!

Wczoraj w Wielkiej Brytanii odbyła się akcja dzięki której za 2,30 funta można było nazwać imieniem byłej miłości… jednego z tysięcy karaluchów! Każdy chętny mógł ochrzcić jedno z tych niezbyt przyjemnych zwierząt dowolnym imieniem. Po uiszczeniu stosownej opłaty otrzymywał certyfikat potwierdzający, że Karaluch X to od tej pory Anna, Katarzyna, Tomek, Iwona, Mateusz, itd…

 

ZOBACZ: Chcesz poczuć się młodo? Ta firma ma na to sposób rodem z horroru!

 

To ten humorystyczny element akcji. Ale Centrum Hemesley chciało tak naprawdę zwrócić uwagę na rolę karaluchów w ekosystemie. Te owady są niezmiernie ważne dla biologicznej równowagi, a z racji na dużą zawartość białka stanową świetny posiłek dla wielu zwierząt na wolności jak i w ogrodach zoologicznych.

 

I do tego właśnie hodowane są karaluchy w HCC – wkrótce skończą w brzuchach różnych innych stworzeń. Ktokolwiek więc zapłacił za ochrzczenie jednego z nich, może mieć pewność, że jego koniec będzie marny!

znanej restauracji

Koszmar w znanej restauracji. To paskudne, co znalazł w kanapce! [FOTO]

Mężczyzna przeżył szok podczas wizyty w znanej restauracji. To co znalazł w zamówionym posiłku było obrzydliwe. 

Do zdarzenia doszło w miejscowości Panama City na Florydzie. Mężczyzna wybrał się ze znajomymi do znanej restauracji Burger King. W zamówionym burgerze znalazł niemiłą niespodziankę. Zdjęciem ze znaleziskiem podzielił się w mediach społecznościowych. 

 

Mężczyzna po paru gryzach kanapki zorientował się przed kolejnym, że w jego burgerze znajduje się coś dziwnego. Było to karaluch, a konkretniej połowa robaka. Niewykluczone, że brakującą część zdążył już zjeść.  

 

O tym co odkrył poinformował menadżera restauracji. Ten przeprosił oraz zaoferował zwrot pieniędzy za zamówienie. Ponadto poinformował, że w związku z zajściem z mężczyzną skontaktuje się firma ubezpieczeniowa. Gdy jednak tak się nie stało ten postanowił opublikować w internecie zdjęcia z tym co znalazł w kanapce.  

 

 

 

 

ZOBACZ:Przyłapany na obrzydliwym uczynku. Swoje zachowanie tłumaczył tym, że ma zły dzień [WIDEO]

 

Szybko zareagował Burger King wydając oświadczenie, w którym poinformowała, że jest to odosobniony przypadek. Restauracja wciąż bada kto kierował tamtejszą placówką oraz skąd pochodziły dostawy produktów. Nie miała sobie również nic do zarzucenia w kwestii potraktowania swojego klienta.

 

foto twitter / źródło foxnews.com