Zderzenie z Teslą – elektryk skończył w dwóch częściach…

Codziennie dochodzi do ogromnych ilości zarówno stłuczek, jak i poważniejszych wypadków drogowych. Do TEGO rodzaju zdarzeń nie dochodzi jednak tak często…

Jak donosi portal elektrowoz.pl, w niecodziennym zdarzeniu brały udział dwa pojazdy: Nissan GT-R i Tesla Model X. Wydawać by się mogło, że to zwykłe zderzenie na skrzyżowaniu, ale nic bardziej mylnego. Przebieg wypadku cytowany przez elektrowoz.pl wyglądał tak: “Tesla Model X właśnie jechała przez skrzyżowanie, podczas gdy kierowca Nissana GT-R chciał je przeskoczyć „szybko, ale bezpiecznie” na czerwonym świetle. Nissan wbił się w tył samochodu (…) Kierowca Tesli nawet nie zdążył zauważyć pędzącego Nissana, odczuł dopiero uderzenie”.

Czytaj także: Dramatyczna kontuzja w Premier League! Złamany kręgosłup gwiazdy Manchesteru United

Nissan uderzył z tak dużym impetem, że Tesla została… rozerwana na dwie części! Tył samochodu obrócił się o 180 stopni i leżał kilkanaście metrów dalej od reszty samochodu. 

Czytaj także: Górnik wpuścił Gretę do kopalni. Środowisko go wykluczyło

Najciekawsze w tej historii jest to, że kierowca tesli nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń. To pasażerowie nissana trafili do szpitala. 

Jak czytamy na Elektrowozie – jeden ze świadków zdarzenia twierdzi, że nissan (z silnikiem spalinowym) po czasie zaczął się dymić. W elektrycznej tesli takie zjawisko nie miało miejsca, a do rozerwania samochodu doszło w okolicach baterii. 

LEGENDA MOTORYZACJI: to koniec ery samochodów. Wkrótce zmuszą nas do oddania ich na złom, a MILIONY ludzi stracą pracę!

koniec ery samochodów

Wszystko przez postęp techniczny. Czy naprawdę za jakiś czas przeżyjemy koniec ery samochodów? A jeśli tak, to co je zastąpi?

 

Bob Lutz, to jedna z ważniejszych postaci branży motoryzacyjnej. Niemal pół wieku pracował dla gigantów: General Motors, BMW, Forda i Chryslera pełniąc w nich bardzo ważne funkcje. 85-letni biznesmen wróży bardzo czarną przyszłość dziedzinie, której poświęcił niemal całe życie.

 

„Przez setki lat ludzie przemieszczali się konno, przez ostatnie 120 lat głównym środkiem transportu był samochód. Zbliżamy się teraz do końca ery samochodów, będziemy podróżować w ustandaryzowanych pojazdach”

 

– napisał w artykule dla pisma Auto News.

 

Zdaniem Lutza postęp techniczny wkrótce wymusi na nas rezygnację ze sterowanych przez nas samych aut. Zastąpią je pojazdy autonomiczne, które jako jedyne będą miały prawo poruszać się po autostradach. Jadąc z prędkością 150-200km/h będą dowozić nas do miejsca przeznaczenia, a potem szybko wracać do bazy by przejąć kolejnego klienta.

 

ZOBACZ: Działo samobieżne nie odpala? Dla Rosjan to nie problem – nie uwierzysz, co zrobili! [VIDEO]

 

Mechanizm ten żywcem przypomina schemat działania np. Ubera i to właśnie takim firmom Lutz wróży przyszłość. To one zmonopolizują rynek autonomicznych aut i będą wywierać presję na rządach w celu zaostrzenia przepisów i wycofania pojazdów kierowanych przez ludzi.

 

„Punkt krytyczny zostanie osiągnięty, gdy 20-30 proc. pojazdów będzie w pełni autonomicznych. Państwa spojrzą na statystyki wypadków i zorientują się, że ludzie powodują 99, 9 proc. z nich.”

 

– wieszczy Lutz. Od tego momentu każdy użytkownik będzie miał kilka lat na zezłomowanie swoich czterech kółek.

 

Ekspert zwraca uwagę, że wraz z końcem ery samochodów znikną też warsztaty samochodowe i wszystkie pokrewne z nimi branże przemysłu, handlu i usług. A to sprawie, że dziesiątki milionów ludzi stracą zajęcie.

 

Oczywiście prognoza Lutza dotyczy przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, gdzie najprężniej rozwija się gałąź pojazdów autonomicznych. Ale postęp wkracza powoli także na Stary Kontynent. Zapewne specjalista nieco przecenia nasze możliwości, ale z pewnością za 20 lat nasze drogi będą już wyglądały inaczej niż dziś. Tylko czy faktycznie tak jak chciałby je widzieć Bob Lutz? Przekonamy się w 2038roku!

 

motoryzacja.interia.pl

Dwukrotnie skradziona Tesla znów w rękach policji! Najsłynniejszy samochód ostatnich dni daleko nie ujechał – znaleziono go w…

Jak tym razem zostanie zabezpieczony super-samochód?

 

Policjanci Komendy Wojewódzkiej w Szczecinie odnaleźli skradzioną przed kilkoma dniami z parkingu Straży Granicznej w Świnoujściu Teslę. Elektryczny samochód już drugi raz padł łupem złodziei. Za pierwszym razem po jego odnalezieniu postawiono go w –wydawałoby się – bezpiecznym miejscu.

 

Najciemniej jednak pod latarnią – rabusie weszli na parking SG przez dziurę wyciętą w płocie i tą samą drogą wyjechali Teslą poza jego obszar. O zdeterminowaniu bandytów świadczy fakt, że nie powstrzymały ich nawet strzały oddane przez funkcjonariusza, który odkrył próbę kradzieży.

 

Sprawa ta zelektryzowała opinię publiczną. Rozpoczęło się wewnętrzne śledztwo w SG, jak możliwy był tak zuchwały napad. Auta szukali funkcjonariusze  polscy i niemieccy. Tymczasem – było ona cały czas niemalże pod nosem śledczych.

 

Samochód odnaleziono w jednym z garaży na terenie Świnoujścia. Teraz trzeba wyjaśnić kto i jak ukradł to auto. Śledczy podejrzewają, że do Polski skradziona Tesla przybyła z terenu Skandynawii. Skoro jednak już dwa razy kradziono to auto… może do trzech razy sztuka?

 

rmf24.pl

Rewolucyjny pociąg dziełem Polaka! (VIDEO)

Porusza się z prędkością 1000 km/h. Super szybki pociąg o nazwie Hyperloop, który porusza się w specjalnym tunelu to dzieło Polaka o imieniu Marek Gutt-Mostowy stoi on na czele projektu międzynarodowego zespołu. Polak zebrał 30-osobową ekipę specjalistów z całego świata. Opracowali oni prototyp nowoczesnej kapsuły. Pomysł stworzenia super szybkiego pociągu tak naprawdę należy, do Elona Muska, właściciela Tesli. Jednak to właśnie Polak opracował najlepszy projekt pociągu. Wystartował z nim w konkursie zorganizowanym przez amerykańskiego miliardera.