policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę

Chciał ZGWAŁCIĆ 94-letnią staruszkę. Z napastnika stał się OFIARĄ – takiego obrotu spraw się nie spodziewał!

Do szokującego zdarzenia doszło w jednej z małopolskich miejscowości. Dla dobra niedoszłej ofiary i jej rodziny policja nie podaje dokładnej lokalizacji. 94-letnią staruszkę omal nie spotkał przerażający los. Na szczęście starsza pani zachowała tyle siły, że wszystko skończyło się dla niej dobrze.

 

Wszystko zaczęło się od tego, że jej syn zaprosił do domu dwóch kolegów. Panowie siedzieli, gaworzyli i spożywali alkohol. Gdy gospodarz spotkania wyszedł na moment z domu, jego 57-letni gość postanowił wykorzystać moment.

 

Udał się do pokoju, gdzie przebywała 94-letnia mama gospodarza i usiłował ją zgwałcić. Kobieta jednak nie była łatwym łupem. Głośnym krzykiem i butelką Amolu przegoniła napastnika tłukąc go po głowie!

 

Zszokowany niedoszły gwałciciel tak się przeraził, że od razu pognał do domu. Kobieta zaalarmowała swojego syna, a ten policję. Funkcjonariusze znaleźli winnego w jego domu.

 

Prokurator nie zdecydował się na zatrzymanie mężczyzny w areszcie. Wyznaczył mu dozór policyjny i zakaz zbliżania się do kobiety. Skoro tak, to może całe zdarzenie nie miało aż tak dramatycznego przebiegu jak przedstawiała kobieta? Wydaje się, że gdyby wina podejrzanego nie ulegała wątpliwości, trafiłby za kratki w oczekiwaniu na proces. Tak czy siak, teraz grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. A gdy wieść po wsi się rozniesie – to być może nawet gorsze konsekwencje! Co dokładnie spotkało 94-letnią staruszkę wykaże postępowanie sądowe.

 

radiozet.pl

piotr żyła, skoki narciarskie, pjongczang, igrzyska

Żyła do Andrzeja DUDY: „na śniadanie zawsze Pan możesz zaprosić, ale…” – zobacz o co skoczek poprosił Prezydenta RP!

Piotrek Żyła nie traci dobrego humoru. Choć na zimowych igrzyskach olimpijskich nie miał jeszcze okazji wystąpić, a z formą u niego nie najlepiej, to wciąż błyszczy swoją bezbłędną, jedyną i oryginalną gadką. Teraz ten nietuzinkowy skoczek narciarski ma bardzo ciekawy apel do prezydenta Andrzeja Dudy!

 

Sportowiec postanowił zrobić mały prezent-niespodziankę Kamilowi Stochowi i odegrał na gitarze Mazurka Dąbrowskiego. Ale to nie koniec fetowania naszego Mistrza z Zębu. Piotrek Żyła ma już kolejny pomysł na uhonorowanie Kamila:

 

„mam troszke ostatnio dużo wolnego czasu, a i jeszcze dzisiej trenerzy pozwolili wypić jedno piwo:-) a jakoś spać sie mi nie chce:-/ i tak sobie myśle ze w Polsce powinien zostać stworzony banknot 300 złotowy a na jego nominale powinien sie znaleś taki jeden skoczek narciarski Kamil Trzeci Wielki:-) a dla czego to sobie sami odpowiedzcie:-P tak że prośba do Pana prezydenta Andrzeja Dudy na śniadanie Pan zawsze mozesz zaprosić, ale jak by sie pięknie płaciło nominałem 300zł;-) a i wszyscy by byli bogatsi:-)))” [pisownia oryginalna]

 

– napisał na swoim profilu Facebook.

 

 

Obawiamy się Piotrku, że od samego stworzenia banknotu 300-złotowego Polacy bogatsi nie będą, ale sam pomysł jak i projekt, który zamieściłeś bardzo przypadł nam w redakcji do gustu!

 

Panie Prezydencie, co pan na to?

 

facebook.com

policja, finał imprezy, śmierć

MAKABRYCZNY finał imprezy: żona znalazła ZWŁOKI MĘŻA i jego kolegów! Brak jakichkolwiek śladów – co tam się stało?

Ponure zdarzenie miało miejsce w Kwiatkowicach niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Na numer 112 zadzwoniła kobieta informując, że znalazła w domu ciała czterech mężczyzn. Nie dawali znaku życia, zmarli tak jak siedzieli w czasie imprezy, nie było żadnych śladów bójki czy napadu.

 

Na miejsce udała się straż pożarna z czujnikami czadu, gdyż to ten gaz podejrzewano o sprawstwo, po informacjach uzyskanych od kobiety. Na miejscu okazało się, że w powietrzu nie ma żadnej śmiercionośnej substancji.

 

Spośród czterech mężczyzn tylko jeden dawał znaki życia, dlatego został szybko przetransportowany do szpitala w Gorzowie Wielkopolskim.

 

Ponieważ strażacy nie wykryli czadu, ani pożaru, przekazali sprawę policji. Policjanci przybyli na miejsce także nie odnaleźli żadnych widocznych przyczyn, które mogły doprowadzić do śmierci mężczyzn.

 

Na pewno nie doszło między nimi do bójki, nikt nie włamał się też do mieszkania, na pewno zmarli mężczyźni nie brali wcześniej udziału w awanturze.

 

Lokalne media podają, że prawdopodobną przyczyną śmierci jest zatrucie środkami psychoaktywnymi – być może dopalaczami. Czterej mężczyźni, wśród nich dwaj bracia spotkali się na imprezie. Żona jednego z nich, nie mogąc się z nim skontaktować, przybyła na miejsce i odkryła wstrząsającą prawdę.

 

Jeśli poniedziałkowa sekcja zwłok potwierdzi przypuszczenia, to będzie to kolejne krwawe żniwo zebrane przez substancje psychoaktywne. I to najtragiczniejsze w ostatnim czasie. Zazwyczaj słyszeliśmy o pojedynczych przypadkach zatruć, tymczasem tu zmarło trzech młodych mężczyzn, a jeden walczy o życie.

 

rp.pl/ foto: zdj. ilustracyjne – screenshot

weronika nowakowska, hejterów nie lubi

Nasza olimpijka NIE WYTRZYMAŁA: podsumowała hejterów w krótkich, WULGARNYCH, żołnierskich słowach! Ma rację? [VIDEO]

Chciałoby się powiedzieć, że używanie takich słów pięknej kobiecie nie przystoi. Ale z drugiej strony emocje jako gromadzą się wokół polskiej kadry olimpijskiej są coraz bardziej gorące. Na półmetku igrzysk wciąż nie mamy ani jednego medalu (Poprawka – własnie zdobył go Kamil Stoch!). Nasza biathlonistka w ostrych słowach przekazała swoją wiadomość dla hejterów.

 

Weronika Nowakowska jest jedną z naszych reprezentantek i obecnie chyba najlepszą biathlonistką w kadrze. Mimo to, jej szanse medalowe i tak były raczej małe. W biegu na 15 kilometrów była najbliżej podium. Jednak dwa pudła w ostatnim strzelaniu sprawiły, że wylądowała ostatecznie na 21 miejscu.

 

Tym samym dołączyła do grupy polskich sportowców, którzy – mimo wszystko – zawiedli. Choć realiści podkreślali, że w tym roku nie mamy faworytów do medali poza skoczkami, to jednak postawa reszty olimpijczyków i tak budzi niesmak.

 

Większość z naszych reprezentantów tuła się gdzieś w końcówkach stawki i kibice coraz ostrzej oskarżają, że pojechali sobie do Korei na wakacje. Tego typu opinie strasznie rozwścieczyły Weronikę Nowakowską. W krótkim wideo powiedziała krótko:

 

„A wszystkim tym, którzy twierdzą, że przyjechaliśmy tu na wycieczkę, to wam powiem, że w du*** byliście i gó*** widzieliście, sorry”

 

Kto ma rację? Krytycy, czy zawodnicy? Niewątpliwie kondycja naszych sportów zimowych jest bardzo słaba i wymagane są spore zmiany w organizacji związków sportowych i szkoleniu. Powoli w naszym kraju powstają nowoczesne obiekty pozwalające na trening nawet przez cały rok zimowym sportowcom. Oby za kilka lat przełożyło się to na lepsze wyniki.

 

sportowefakty.wp.pl

3-letnia dziewczynka, śmierć, mróz, zamarznięcie

TREGEDIA w przedszkolu! 3-letnia dziewczynka zmarła z powodu niedopatrzenia opiekunek. Jej AGONIA trwała wiele godzin!

Nie mieści się nam w głowach jak osoby pracujące z malutkimi dziećmi mogły być aż tak nieodpowiedzialne. Okazuje się jednak, że nie ma takiej granicy głupoty, której człowiek nie byłby zdolny przekroczyć. Niestety tym razem ofiarą tejże stała się 3-letnia dziewczynka.

 

Opiekunki pracujące w przedszkolu w mieście Moskowskij na przedmieściach stolicy Rosji, zabrały swoich małych podopiecznych na spacer. Niestety, po przechadzce nie sprawdziły, czy wszystkie dzieci wróciły z nimi do budynku. Okazało się, że 3-letnia Zhara Rzajewa została na dworze. Na siarczystym, rosyjskim mrozie.

 

Opiekunki zaprowadziły dzieci na posiłek i przez kilka godzin nikt nie zauważył, że brakuje jednego dziecka! Gdy zwrócono na to uwagę było już za późno. Odnaleziono je nieprzytomne niedaleko przedszkola. Lekarze przybyli na miejsce stwierdzili zgon malucha.

 

Prawdopodobnie dziewczynka zasłabła na mrozie i to doprowadziło, że leżąc przez długi czas jej organizm wychłodził się na śmierć. Zastanawia też fakt, że przez kilka godzin nikt z zewnątrz nie zauważył małego dziecka.

 

Niektórzy rodzice przypominają, że wielokrotnie skarżyli się na to, że przedszkole jest znacznie przepełnione. Grupy liczyły po 40 dzieci zamiast przepisowych 28.

 

Dokładne przyczyny śmierci 3-latki ustali sekcja zwłok. Niezależnie od tego, co wykaże, wina za to i tak spadnie na nieodpowiedzialne opiekunki. Osoby takie jak one nie powinny nigdy zajmować się dziećmi.

 

o2.pl/ foto: zdj. ilustracyjne pixabay.com

sportowiec, olimpiada, pjongcxzang

Amerykański sportowiec o igrzyskach:” ORGIE I IMPREZY na porządku dziennym”. Zdradził, która reprezentacja bawi się NAJOSTRZEJ!

Nie bez powodu organizatorzy igrzysk dostarczają do wioski olimpijskiej setki tysięcy prezerwatyw. Sportowe zmagania najwyraźniej idą w parze z seksualnymi i alkoholowymi wyczynami, co właśnie potwierdził pewien sportowiec.

 

31-letni snowboardzista Shaun White właśnie zapisał się w historii zdobywając trzy złote medale w swojej konkurencji. Nie dziwota więc, że wyluzowany i szczęśliwy dał się pociągnąć za język. W programie „Watch What Happens Live” naciągnięto go na kilka interesujących zwierzeń na temat atmosfery na igrzyskach.

 

Najpierw zawodnik został zapytany o seks w czasie igrzysk. To pytanie chciał zręcznie pominąć, ale nadział się na jeszcze gorsze – czy kiedykolwiek słyszał o orgiach w wiosce olimpijskiej. Tu już bez ogródek odparł, że tak.

 

Żeby było jeszcze ciekawiej, White dodał, że wie – tak samo jak inni sportowcy – że na terenie wioski znajduje się dużo kamer. W związku z tym uważa, że za jakiś czas niektóre wyczyny zawodników i zawodniczek mogą ujrzeć światło dziennie. Ale to nie robi na nim, ani innych wrażenia.

 

Zdaniem White’a najlepszymi partnerami do imprez są Australijczycy. Uważa, że leży to po prostu w ich naturze. To ciekawe wyznanie, bo prędzej spodziewalibyśmy się wymienienia np. Rosjan. Jak widać – rzeczywistość potrafi zaskakiwać! Z kolei swoich rodaków ocenił raczej słabo, jako „sztywniaków”.

 

Wygląda więc na to, że nawet gdy igrzyska zimowe się skończą, to szum po nich może wcale nie ustać. Choć być może zastosowanie znajdzie zasada „Co wydarzyło się w Pjongczang, zostaje w Pjongczang”? Nie wierzymy w to, bo zawsze znajdzie się ktoś z za długim językiem!

 

wp.pl

pechowy narciarz

Pechowy narciarz ZAGINĄŁ na stoku. Odnaleziono go 4600 KILOMETRÓW DALEJ! Ma za sobą NIESAMOWITĄ podróż

Jak do tego konkretnie doszło? Wciąż w 100% nie wiadomo. Pewne jest, że 7 lutego 49-letni narciarz, Constantinos Filippidis zaginął w okolicy Whiteface Mountain w stanie Nowy Jork. Po 6 dniach zadzwonił na policję z… lotniska w Sacramento w Kalifornii! Co działo się pomiędzy – policja ma kilka podejrzeń!

 

Narciarz zgłosiwszy się na policję powiedział, że niewiele pamięta z ostatnich kilku dni. Wszystko wskazuje na to, że doznał urazu głowy. Gdy na lotnisku w Sacramento zjawiły się służby aby odebrać poszukiwanego, ten wciąż miał na sobie narciarskie buty, kurtkę puchową, a w ręku trzymał kask! I na pierwszy rzut oka widać było, że jest mocno zdezorientowany.

 

W jaki sposób mógł trafić na drugi koniec Stanów Zjednoczonych? To najciekawsze, bo… nie korzystał z samolotu! Jego paszport i inne dokumenty zostały w pensjonacie, w którym uprawiał zimowe szaleństwo. Bez nich nikt nie wpuściłby go na pokład. Filippidis twierdzi, że pamięta jakąś ciężarówkę, którą podróżował, a to oznaczałoby, że odbył solidny autostop!

 

Dodatkowo policja ustaliła, że gdy dotarł do Kalifornii, skorzystał z usług fryzjera i kupił sobie nowy telefon. Intrygujące, że nikogo na ciepłym Zachodnim Wybrzeżu nie zdziwił gość w puchowej kurtce i kasku narciarskim!

 

Pechowy narciarz trafił do szpitala, a policja usiłuje ustalić co faktycznie stało się z nim w ciągu ostatnich kilku dni. Jedno nie ulega wątpliwości – miał niesamowicie dużo szczęścia!

piłkarz, rosja, fc tosno

ALE BURAK! Rosyjski piłkarz smarka i wyciera nos PIENIĘDZMI: „Mógłbym je dać potrzebującym, ale…” [VIDEO]

Gdy nie błyszczy się na boisku, a parcie na szkło jest duże, trzeba zrobić wokół siebie szum czymś innym. Zupełnie jak atencyjny celebryta zachował się 19-letni piłkarz rosyjskiego klubu FC Tosno. Stanisław Manajew postanowił „błysnąć” w sposób najgorszy.

 

Nastolatek znajdował się w samolocie wraz z innymi kolegami z drużyny. Lecieli na wyjazdowy mecz. Na wideo, które dostało się do sieci widzimy jak piłkarz pyta kogoś, czy ma coś do wytarcia nosa. Ten wyciąga w jego stronę plik banknotów.

 

Manajew bierze jeden z nich o nominale 5000 rubli (ok. 300 złotych) i wysmarkuje się w niego. Po wytarciu nosa rzuca go na ziemię jak zwykły śmieć.

 

„Mógłbym go dać potrzebującym, ale tego nie zrobię, ponieważ mam katar” – powiedział piłkarz.

 

 

Wideo szybko zostało podchwycone przez oburzonych internautów i rozeszło się dalej po sieci. Piłkarza skrytykował m.in. rosyjski minister sportu Paweł Kolobkow i Andriej Sorokin przewodniczący komitetu organizacyjnego Mistrzostw Świata w Rosji.

 

Kopaczowi życzymy na przyszłość więcej oleju w głowie. Młody jest, głupi zapewne też, ale ten wiek ma pewne ograniczenia i przywary. Fala hejtu i krytyki jaka wylała się na jego pusty łeb z pewnością będzie wystarczającą lekcją.

 

wprost.pl

krokodyl, krokodyla, australia

Zabił 5-METROWEGO, BARDZO STAREGO KROKODYLA – aby go przewieźć potrzebna była LAWETA! Za zabicie symbolu Australii spotkała go surowa kara! [FOTO]

Krokodyle potrafią dorastać do niesamowitych rozmiarów i naprawdę sędziwego wieku. W Australii największe z tych bestii otoczone są specjalną ochroną i poważaniem, jako ważne elementy ekosystemu, ale też lokalnej tradycji, kultury i tożsamości. Pewien rolnik jednak nic sobie z tego nie zrobił i odstrzelił być może najstarszego krokodyla w kraju. 

 

 

Luke Orchard, 31-letni hodowca bydła ze stanu Qeensland przyznał się przed sądem do winy. Jednak jak cały czas twierdzi wielki krokodyl pożerał jego bydło. Rzeka, w której żył była jedynym źródłem wody dla lokalnych hodowców i ich zwierząt.

 

 

Farmer strzelił krokodylowi prosto między oczy ze strzelby myśliwskiej. Jednak twardy łeb gada wytrzymał to i zwierzę schowało się w wodzie. Po jakimś czasie wypłynęło na brzeg, gdzie zostało dobite przez Orcharda.

 

 

Problem polega jednak na tym, że odstrzał krokodyli nad brzegami rzek w Australii wymaga specjalnych zgód. Sytuacja komplikuje się dodatkowo, gdy mamy do czynienia z tak dużymi i starymi okazami. Specjaliści powołani przez sąd uznali, że gad mógł mieć nawet 100 lat. Dodatkowo przekraczał długość 5 metrów, a to kwalifikowało go do pełnej ochrony. Tak potężne krokodyle są jednym z symboli Australii.

 

 

Biorąc pod uwagę te okoliczności, oraz fakt, że Orchard nigdy nie zgłaszał do władz skarg na działalność drapieżnika, sąd wymierzył mu karę 10 tysięcy dolarów australijskich.