Podczas jazdy samochodem nagrał przerażający wypadek! Jeleń wyskoczył pod (…)!

jeleń wyskoczył

Do szokującego wypadku doszło na prostym odcinku drogi w miejscowości Raków (woj.łódzkie). Pod koła fiata seicento niespodziewanie z zarośli wyskoczył jeleń. Siła uderzenia była tak duża, że samochód dachował.

Groźny wypadek, do którego doszło w maleńkiej miejscowości Raków w woj. łódzkim nagrał jeden z kierowców jadących z naprzeciwka. Po prostym, wydawałoby się spokojnym odcinku drogi jechało seicento. Nagle z pobliskich krzaków przed maskę samochodu wyskoczył potężny jeleń. Kierująca samochodem osobowym kobieta nie miała żadnych szans na jakąkolwiek reakcję i z impetem uderzyła w dzikie zwierzę. Chwilę później auto dachowało i wpadło w pobliskie zarośla.

 

ZOBACZ:Nastolatek krzywdził dzikiego jelenia, a jego koledzy to nagrywali! Spotkała go zasłużona kara!

 

Nagranie z wideorejestratora zostało opublikowane w sieci przez świadka wypadku. Film ku przestrodze pokazuje jak niewiele potrzeba do tragedii i jak bardzo powinniśmy uważać w miejscu, gdzie na jezdni mogą pojawić się dzikie zwierzęta. Na szczęście kierująca fiatem i jest współpasażerka podróży wyszły z wypadku bez szwanku. Kobiety miały dużo szczęścia, że auto wpadło do rowu,  w którym było dużo krzaków i grząska ziemia. Niestety jeleń mimo, że przeżył kolizję z autem musiał zostać uśpiony przez miejscowego weterynarza. Obrażenia jakich doznał były bowiem bardzo poważne. Kierująca seicento w momencie wypadku była trzeźwa.

 

 

Uwaga na zwierzęta leśne!!!.Dziś w Rakowie doszło do wypadku z udziałem zwierzyny leśnej, na szczęście nikomu nic się nie stało. Nagranie z mojego wideorejestratora.

Gepostet von Jacek Pietrzkowski am Sonntag, 15. Dezember 2019

 

ZOBACZ TAKŻE:Roksana Węgiel ZROBIŁA TO po raz pierwszy! Co na to fani?

 

źródła: o2.pl, foto: facebook.com, wideo: facebook.com

 

 

Rolnik spod Łodzi płyn do chłodnic popił płynem do spryskiwaczy! Alkoholowy eksperyment omal go nie zabił!

pijany

Na niebywały pomysł wpadł rolnik spod Łodzi. Mężczyzna postanowił eksperymentować i płyn do chłodnic popił płynem do spryskiwaczy. Alkoholowy miszmasz omal go nie zabił. Mężczyzna trafił do jednego z łódzkich szpitali z objawami zatrucia glikolem i metanolem. Zdaniem lekarza, który go przyjął takie przypadki zdarzają się raz na dobrych kilka lat i należą do prawdziwych wyjątków.

Nieprzytomnego mężczyznę znalazła w stodole żona i to właśnie ona zawiadomiła pogotowie, Kiedy ratownicy i lekarz przyjechali na miejsce rolnik nadal nie odzyskał przytomności i w trybie pilnym został przewieziony do szpitala w Łodzi. Badania wykazały, że w jego krwi znajdowało się blisko 3 promile trującego alkoholu

 

ZOBACZ:Traktorzysta był tak pijany, że zamiast własnego pola orał nowiutki asfalt! Kiedy policjanci przyjechali na miejsce przecierali oczy ze zdumienia.

 

Co skłoniło mężczyznę do sięgnięcia po płyny eksploatacyjne, które wlewamy do pojazdów mechanicznych nie wiadomo. Rolnik z niewielkiej miejscowości pod Łodzią może jednak mówić o wielkim szczęściu, ponieważ lekarzom udało się uratować jego życie i oczyścić organizm z zagrażających życiu, trujących substancji. Mimo to doszło do poważnego uszkodzenia i niewydolności nerek, dlatego pacjent będzie musiał co jakiś czas pojawiać się w szpitalu. Jednak w tym przypadku lepsze to niż śmierć.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com