UWAGA KOMUNIA! Co zrobić, aby UNIKNĄĆ KONTROLI SKARBÓWKI? Musisz to wiedzieć.

Sezon komunijny ruszył pełną parą. Poszukując prezentu na tę wyjątkową okazję, często sugerujemy się tym, co obecnie jest na topie, albo o czym dziecko marzy. Wielu z nasz, w ogóle nie bierze pod uwagę wartości prezentu, która, jednak ma ogromne znaczenie.

Dla kogo?

 

Rzecz jasna dla „uwielbianego” przez wszystkich Urzędu Skarbowego.

Otóż okazuje się, co może być dla wielu zaskakujące, że wręczony prezent, może okazać się  zbyt drogi i będzie trzeba załatwić sprawy podatkowe.

 

Oczywiście taka sytuacja nie dotyczy wszystkich wręczających upominek komunijny, o czym poniżej.

 

Z podatku zwolniona jest najbliższa rodzina, mowa tu o rodzicach, dziadkach, rodzeństwie, ojczmie i macosze, oczywiście pod pewnym warunkiem. Każda z tych osób w ciągu 5 latu poprzedzających komunię, obdarowując pociechę nie powinna przekroczyć kwoty 9637 zł. (czyli sumy, która nie podlega opodatkowaniu).

 

Prawo podatkowe jest mniej wyrozumiałe w stosunku do dalszej rodziny lub znajomych.

 

W przypadku cioć i wujków kwota ta nie powinna przekroczyć 7276 zł. (przez ostanie 5 lat), a jeśli chodzi o przyjaciół rodziny to równa się ona 4902 zł.

 

Wyjaśniamy jeszcze raz, na prostym hipotetycznym przykładzie. Jeśli babcia wręcza wnukowi telewizor za 2000 zł, to prezent ten nie podlega opodatkowaniu, pod warunkiem, że wartość upominków od babci w ciągu ostatnich 5 lat nie przekroczyła kwoty 9673 zł. Jeśli natomiast tak się stało, to w ciągu 6 miesięcy ta sytuacja powinna być zgłoszona do Urzędu Skarbowego przez opiekunów dziecka czyli rodziców.

Konkludując kwestię komunijnych prezentów. Lepiej uważać, na to co kupujemy i skrzętnie notować za ile, tak, aby nie narazić się Urzędowi Skarbowemu.

Źródło INFOR.PL

MM

 

Wprowadzono nowy podatek. Teraz restauracje zapłacą za…

Jak wyjaśniono na łamach gazety, ten nowy podatek jest „radykalną i kreatywną” interpretacją przepisów, umożliwiających pobieranie dodatkowej opłaty w przypadku reklamowania własnej działalności poza jej miejscem. A zatem, w świetle tych przepisów, umieszczenie nazwy lokalu lub sklepu na słomiance przed nim lub na serwetkach w barze stanowi taką właśnie reklamę.

 

Podatek od wycieraczek, a także od serwetek w barach wprowadzono w Modenie na północy Włoch. Dziennik „Corriere della Sera” informuje we wtorek, że wezwanie do zapłacenia tej należności rozesłano do kilkudziesięciu sklepów i lokali.

 

„Może to mieć nawet podstawę prawną, ale nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem” – tak skomentował to sekretarz federacji usług w Modenie Fulgenzio Brevini, cytowany w artykule. Zauważył przy okazji, że handlowcy i restauratorzy już faktycznie płacą za wycieraczki w podatku od zajmowanej powierzchni.

 

Federacja usług domaga się uchylenia nowego podatku. Wezwanie do jego zapłaty rozesłała prywatna firma, zajmująca się ściąganiem wszelkich opłat w mieście. Przedstawiła też warunki uregulowania należności. W przypadku natychmiastowego wniesienia opłaty zniżka wynosi 50 procent.

 

Podano przykład jednego z najbardziej znanych i najstarszych barów, którego właściciel musi zapłacić 1000 euro.

 

Dziennik zauważa, że ten najnowszy pomysł fiskusa przypomina uznany dotąd za najbardziej oryginalny podatek we Włoszech: od cienia rzucanego na ziemię przez szyldy sklepów. Wprowadzono go kilka miesięcy wcześniej w Conegliano w Wenecji Euganejskiej.

 

PAP
kd

Skandal! To tylko dla bogaczy.

Włoski rząd poważnie myśli o przyciągnięciu do kraju posiadaczy wielkich majątków i zachęcenia ich do przeniesienia do Italii rezydencji podatkowej. Jak zamierza to zrobić? Banał! Rząd Włoch wpadł na świetny pomysł, aby bogaczom zaproponować podatek liniowy w wysokości 100 tys. euro rocznie. W zamian za tę kwotę, zamożni zyskują prawo pobytu oraz nabywają prawa do takiej formy płacenia podatku przez kolejne 15 lat. Są jednak pewne wymogi, które należy spełnić. Przede wszystkim trzeba być Brytyjczykiem i wpłacić całą kwotę w jednej racie. Oferta nie jest również skierowana do byłych rezydentów. W ten sposób fiskus chce ukarać osoby, które wcześniej przebywały we Włoszech przez 9 lat, ale z kraju wyjechały, a teraz mają ochotę wrócić i płacić podatek wg ulgowych zasad.

Źródło WP

Wakacje w Hiszpanii podrożały przez kontrowersyjny podatek

1 lipca wszedł w życie nowy podatek turystyczny, który uderzy w turystów udających się między innymi na Majorkę i Ibizę. Jedna osoba za 2-tygodniowy urlop zapłaci nawet 125 złotych więcej.

Jak informuje portal fly4free.pl, podatek zostanie wprowadzony na Balearach, a więc na Majorce, Ibizie, Formenterze i Minorce, a jego wysokość będzie zależna od klasy hotelu, w jakim się zatrzymamy. I tak: za trzygwiazdkowy hotel zapłacimy 1 euro od osoby za dobę, 4 i 5 gwiazdek to koszt 2 euro za dobę. Wszystkie opłaty będą pobierane bezpośrednio w hotelach.

Pomysł jest kontrowersyjny i szerokim echem odbił się w kraju. Przy założeniu, że będziemy nocowali w 4-gwiazdkowym hotelu, za 14-dniowy pobyt będziemy musieli dopłacić aż około 125 złotych od osoby za cały pobyt. Jeśli na wczasy wyjeżdża rodzina z dwójką dzieci, ta kwota się podwoi: będziemy musieli zapłacić za drugą osobę dorosłą, a dzieci do 16. roku życia są zwolnione z tej opłaty.

Lokalne władze szacują, że z tytułu opłaty klimatycznej zyskają ok. 60-70 mln EUR rocznie. Pod warunkiem, że nowy podatek nie odstraszy turystów i nie zmienią planowanego kierunku wyjazdu wakacyjnego.

Jest wiele innych tak samo, a może i ładniejszych miejsc wartych odwiedzenia.

Katarzyna B.