absurdalne

Oczekiwania niektórych polskich artystów są absurdalne. Nie mieści się w głowie, że musza mieć zapewnione…

Oczekiwania niektórych gwiazd co do tego czego życzą sobie przed, w trakcie oraz po występie są absurdalne. Polscy artyści, którzy na co dzień występują również dla firm mają bardzo ciekawe zachcianki. Maryla Rodowicz która pobiera „zaledwie” tysięcy za występ, ale potrzebuje np. półmiska wędlin. Zespół Perfect żąda aż 85 tysięcy za taki występ. 10 tysięcy mniej proponuje swoim klientom Lady Pank.

Artyści bardzo często śpiewają na tak zwanych imprezach zamkniętych dla firm. Taki prywatny koncert dla pracowników danej firmy jest o wiele droższy niż normalny koncert dla fanów. „Super Express” dotarł do cennika i życzeń gwiazd, które muszą spełnić organizatorzy, by gwiazda w ogóle się pojawiła na imprezie. Niektóre żądania brzmią na prawdę dziwnie. Wymienione wyżej zespoły są najbardziej oblegane przez przedsiębiorstwa, za razem są również najdroższe. TOP 3 zamyka właśnie Maryla Rodowicz, która za koncert bierze 50 tysięcy, lecz życzy sobie półmiska ulubionych wędlin. Dodatkowo, życzy sobie, żeby imprezę prowadził wybrany przez nią oświetleniowiec. Edyta Górniak natomiast kasuje 48 tysięcy, lecz w jej garderobie nie może zabraknąć świeżych warzyw i owoców. Nocuje również w najlepszym hotelu. Koncert trwa jednak tylko pół godziny. Zatem całość wynagrodzenia w odniesieniu do długości występu wypada blado. Można powiedzieć, że jest to absurdalne.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Oto JEDYNA zachowana w kolorze walka Bruce’a Lee. Cóż to był za wojownik!

 

Nie ma się w sumie co dziwić, że gwiazdy mają takie żądania a nie inne. Przecież to ikony polskiej muzyki, więc i gratyfikacje są godne ich osiągnięć.

źródło: se.pl fot. youtube.com

poszykiwany

Poszukiwany przestępca znalazł się na YouTube. Zagrał policjantom na nosie

Francisco Tejon jest poszukiwany przez hiszpańską policję za handel narkotykami. Mężczyzna wystąpił w teledysku kubańskiego piosenkarza Clase-A.  

Klip do piosenki ,,Candela’’ pojawił się w sieci w ubiegłym tygodniu. Widoczny na nim Francisco Tejon uznawany jest za jednego z przywódców gangu Los Castanitas. Mężczyzna poszukiwany jest za handel narkotykami, zwłaszcza marihuaną. Ponadto w 2016 roku przeprowadził on udaną akcję odbicia z rąk policji jednego ze swoich współtowarzyszy. Wtedy też stał się jednym z najbardziej poszukiwanych kryminalistów w Hiszpaniii. 

 

Na teledysku widać przestępcę oraz piosenkarza bawiących się w towarzystwie skąpo ubranych kobiet. Według niektórych źródeł willa, w której nakręcono klip należy do grupy przestępczej poszukiwanego handlarza narkotyków. Miejsce to znane jest z tego, że gang prowadził tam swój dom publiczny.  

 

Aktualnie wideo zostało usunięte z serwisu YouTube. Policja przesłuchała w tej sprawie producenta klipu oraz piosenkarza. Obaj zeznali, że nie wiedzieli o tym, że mężczyzna jest poszukiwanym przez władze niebezpiecznym przestępcą. 

 

 

ZOBACZ:To jego ostatnia wola. Wzruszająca prośba umierającego na raka

 

 

foto twitter / źródło albawaba.com / dailymail.co.uk

NERGAL UCIEKAŁ PRZED DODĄ, PIOSENKARKA NIE MIAŁA SZANS, ABY GO ZŁAPAĆ! Musiało to…

wyglądać komicznie.

Doda i Nergal po raz pierwszy od rozstania mieli szansę ze sobą porozmawiać, niestety nie wiedzieć czemu Nergal zaprzepaścił wszystko, uciekając przed Dodą.

 

Piosenkarka i piosenkarz spotkali się na koncercie zespołu Guns N’Roses w Gdańsku. Nergal siedział na widowni i relacjonował koncert swojego ulubionego zespołu na INSTAGRAMIE, natomiast jego była partnerka wraz ze swoim zespołem Virgin występowała jako support.

 

Jak wynika z relacji portalu Gwiazdy.wp.pl Doda nie miała żadnych oporów przed spotkaniem ex, kiedy jednak dołączyła do znajomych pod sceną, co zrobił można „dojrzały mężczyzna”? Po prostu odwrócił się na pięcie i wziął nogi za pas. Później sytuacja się powtórzyła. Doda pozowała do zdjęć z fanami, a Nergal chciał przejść obok, ale w ostatniej chwili zrezygnował ze swojego zamiaru, zawrócił i poszedł na około.

 

Musiało to wyglądać komicznie, dorosły facet ucieka przed kobietą. Ciekawe co na to Doda? Niestety piosenkarka nie została poproszona o skomentowanie zachowania ex partnera. A szkoda!

Źródło Gwiazdy.pl

MM

Niepokojące informacje: Zbigniew Wodecki trafił do szpitala

Znany muzyk i piosenkarz Zbigniew Wodecki przebywa w szpitalu po doznanym udarze – poinformował w czwartek impresario artysty Mariusz Nowicki.

 

„Potwierdzam oficjalnie, że Zbigniew doznał udaru i jest hospitalizowany. Jedynie tyle mogę powiedzieć, nic więcej nie wiemy, sami oczekujemy na informacje. Jeśli będziemy coś więcej wiedzieć, razem z rodziną wydamy oświadczenie”.

 

Według medialnych informacji, Zbigniew Wodecki trafił do szpitala we wtorek, ale impresariat artysty nie wypowiada się na ten temat.

 

67-letni Zbigniew Wodecki to wokalista, instrumentalista, kompozytor, aranżer. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął już w wieku 5 lat. Z wyróżnieniem ukończył szkołę w klasie skrzypiec Juliusza Webera. Grał m.in. z Ewą Demarczyk, Markiem Grechutą, w zespołach Czarne Perły i Anawa. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej – podano na stronie internetowej artysty.

 

Jako wokalista zadebiutował w latach 70. XX w. Jego niezapomniane przeboje to między innymi „Zacznij od Bacha”, „Izolda”, „Pszczółka Maja” i „Chałupy”. Jest laureatem wielu konkursów i festiwali. Sam o sobie mówi, że jest „śpiewającym muzykiem”.

 

Był gospodarzem telewizyjnego programu muzycznego TVN „Droga do gwiazd”, „Twoja droga do gwiazd” oraz jednym z jurorów w polskiej edycji programu „Taniec z gwiazdami”.

 

„Zrealizował kolejny projekt, efektem czego jest płyta +1976: A Space Odyssey+. Marzy także o lansowaniu młodych, zdolnych ludzi, których kreowałby na prawdziwe gwiazdy” – czytamy na stronie artysty.

 

PAP
kd

JUŻ NIE ZAŚPIEWA „Nie ma jak u mamy” – Nie żyje WOJCIECH MŁYNARSKI…

 

W środę zmarł Wojciech Młynarski – poinformowała jego córka Paulina Młynarska. Młynarski – bard, poeta, artysta kabaretowy, autor piosenek i librett, ale też dramaturg, scenarzysta i reżyser teatralny, 26 marca skończyłby 76 lat.

„Dziś o godzinie 20.40, po bardzo długiej chorobie umarł nasz tata Wojciech Młynarski. Bardzo prosimy media o danie nam czasu na przeżycie tego w pokoju. Paulina, Agata i Jan Młynarscy” – napisała córka artysty na Facebooku.

Jan Emil Młynarski, syn poety, napisał na Fb:

„Trzymałem go za rękę. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali jego i nas przez ostatnie 15 miesięcy. Proszę puścić sobie jakiś jego kawałek i wspomnieć przez chwilę”.

Młynarski był autorem ponad dwóch tysięcy tekstów: piosenek lirycznych, ballad, „obrazków obyczajowych”, piosenek „szlagwortowych” i songów politycznych, który od blisko 50 lat miał swoją wierną publiczność.

Jego piosenki „Światowe życie”, „Och, ty w życiu”, „Żorżyk gitarzysta basowy”, „Prześliczna wiolonczelistka”, „Moje serce to jest muzyk” nuciła cała Polska. Największą popularnością cieszył się jego wielki przebój „Jesteśmy na wczasach”. Ale sam Młynarski mówił, że nienawidził tej piosenki, bo „gdziekolwiek się pojawiłem to musiałem ją śpiewać. Myślałem: Boże kochany, cokolwiek bym nie napisał, to już tego nie przeskoczę”.

Niektóre jego utwory na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej. Młynarski, podobnie jak Jacques Brel, był najlepszym interpretatorem własnych utworów.

Wojciech Młynarski urodził się 26 marca 1941 r. w Warszawie. W 1963 r. jako absolwent polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, po obronie pracy magisterskiej „O dramaturgii Witkacego” postanowił zostać zawodowym aktorem i piosenkarzem. Debiutował na początku lat 60. na scenie kabaretowej i teatralnej klubu studenckiego Hybrydy. Kilkakrotnie wtedy wygrał Giełdę Piosenki w Polskim Radiu.

W 1964 r. był już zdobywcą dwóch głównych nagród na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za utwory „Z kim będzie ci tak źle jak ze mną” w interpretacji Kaliny Jędrusik i „Spalona ziemia”. Autorem muzyki był kuzyn Młynarskiego – Roman Orłow.
W 1965 r. zdobył w Opolu kolejne wyróżnienia za „Polską miłość” i „Światowe życie”, a nagrodzona w 1967 r. w Opolu piosenka „Jesteśmy na wczasach” z muzyką Janusza Senta przyniosła mu już ogromną popularność.

Od połowy lat 60. Młynarski współpracował też m.in. z kabaretem Dudek, z którym nieodmiennie kojarzą się dwa inne wielkie przeboje artysty: „W Polskę idziemy” i „W co się bawić” oraz z kabaretem Owca.

Podczas swojej pracy w latach 60. w telewizyjnej redakcji rozrywki stworzył cykl piosenek „Porady sercowe”. Jedna z „porad” – „Polska miłość” weszła do klasyki repertuaru, zaś „Niedziela na Głównym” była po części inspirowana wielkim przebojem piosenki Gilberta Bécaud – „Dimanche a Orly”. Po latach inna piosenka „W Polskę idziemy…” stała się niemal nieoficjalnym hymnem gierkowskiej prosperity.

W latach 70. artysta zaczął pisać większe formy, zwłaszcza libretta operowe i musicalowe: „Henryk VI na łowach”, „Cień”, „Awantura w Recco”. Jest autorem przekładów piosenek z musicali „Kabaret”, „Jesus Christ Superstar” i „Chicago”.

W stanie wojennym Młynarski zamilkł. Tylko dla własnej przyjemności tłumaczył wtedy songi Brela.

Klimaty połowy ponurych lat 80. wyrażał słynny spektakl Młynarskiego „Róbmy swoje”; był on zgodny z życiową dewizą autora, że „w momentach trudnych trzeba pracować ze zdwojoną siłą” Za ten spektakl w 1985 r. otrzymał Młynarski Nagrodę Kultury Solidarności, która, jak zaznaczał, bardzo sobie cenił.

Na scenie teatru Ateneum zrealizował programy autorskie poświęcone wybitnym wykonawcom i twórcom piosenki artystycznej – „Brel”, „Hemar”, „Ordonka” i „Wysocki”.

Wojciech Młynarski, obok Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Jonasza Kofty czy Jana Wołka, stał jednym z najważniejszych poetów tworzących i kultywujących formę piosenki poetyckiej. (PAP)