brokat, ostrzeżenie naukowców

Stykasz się z tym CODZIENNIE i nawet nie wiesz JAKIE TO SZKODLIWE! Grupa naukowców postuluje by NATYCHMIAST ZAKAZAĆ produkcji…

Jest wszędzie. W makijażu, na bombkach, zabawkach, ozdobach, ubraniach. Grupa naukowców twierdzi, że ma zgubny wpływ na całe nasze środowisko!

 

Grupa uczonych pod wodzą dr Trisii Farelly, antropologa środowiska z Uniwersytetu Massey w Nowej Zelandii ogłosiła ostatnio, że produkcja i sprzedaż brokatu powinna zostać natychmiast zatrzymana. Mikroplastik składający się na brokat to jedno z najgroźniejszych zanieczyszczeń, które zalega w oceanach, układach pokarmowych zwierząt i ludzi, a także coraz mocniej zaburza równowagę w środowisku.

 

Zgubne skutki zanieczyszczania środowiska tworzywami sztucznymi widać już teraz. Na rafach koralowych powstają nowe rodzaje skał złożone nie tylko z organicznych osadów, ale także odpadków tworzyw sztucznych! Tylko w ciągu ostatniej dekady ilość tworzyw sztucznych niszczących środowisko wzrosła 20-krotnie. Wielkie ławice plastikowych śmieci pływają po oceanach, a niektóre bakterie wyewoluowały już w tym kierunku by… rozkładać i żywić się węglem pozyskiwanym z plastiku!

 

Szczególnie groźne są tutaj najmniejsze drobiny plastiku, z których np. składa się rzeczony brokat. Ciężko odfiltrować je od wody, a przez to dostają się do układów pokarmowych ryb i innych morskich organizmów, które biorą go za pokarm. Potem  ludzie spożywający owoce morza automatycznie dostają w gratisie mikroplastik! Jest go także bardzo dużo np. w soli morskiej.

 

Czy brokat kiedyś zostanie zakazany? Kto wie, już wiele produktów, bez których ludzkość nie wyobrażała sobie życia odeszło do lamusa. Może kiedyś przyjdzie też czas na popularny, błyszczący proszek? Jego zgubny wpływ na środowisko nie podległa dyskusji choć wydaje się, że wciąż za mało się o tym mówi.

 

zmianynaziemi.pl

SKANDAL I HAŃBA W LUBLINIE! ŚCIEKI Z ODPADÓW PRZEMYSŁOWYCH W SZCZEPIONKACH.

13 czerwca Katedra Teorii Kultury i Sztuki oraz Stowarzyszenie Inicjatyw Naukowych zorganizowało wykład „Szczepienia XXI w. Czy bezpieczne i skuteczne”. Wykład poprowadziła prof. Maria Dorota Czajkowska-Majewska, neurobiolog i profesor nauk medycznych. Na sali Wydziału Filozofii KUL zasiadło około 100 osób, w tym matki z dziećmi.

Podczas wykładu padły tezy, które zszokowały niejedną osobę siedzącą na sali. Prof. Majewska ogłosiła, że „szczepienia są główną przyczyną autyzmu” i „obniżają inteligencję”, a do ich produkcji używa się „ścieków z odpadów przemysłowych”.

Podczas wykładu pokazano slajdy, które informowały m.in. że większość leków i szczepionek jest dziś produkowana przez globalne koncerny w Chinach, Indiach, Wietnamie i Korei i prawdopodobnie tam wprowadzane są zanieczyszczenia, które są głównym źródłem zatruć niemowląt toksycznymi metalami.

Na temat całej sprawy wypowiedziała się rzecznik prasowa KUL, tłumacząc, że była to „prywatna inicjatywa jednego z pracowników Wydziału Filozofii”. Zatem tu nasuwa się jeden wniosek. Czyżby uczelnia nie miała zielonego pojęcia o wykładzie, w którym nie padło ani jedno prawdziwe twierdzenie?

Stopstopnop, organizacja zrzeszająca ludzi, będących przeciw szczepieniom, negatywnie skomentowała wykład na swojej facebookowej stronie, podkreślając, że to skandal i niezaprzeczalna hańba dla szanowanej uczelni:

Pomóżcie nagłośnić ten skandal, bo to woła o pomstę do nieba. Szczepienia są całkowicie zgodne z Katolicką Nauką Społeczną i powinny być zalecane wg. Watykanu.

Czy Rektor widział co robią z jego uczelnią? Znacie kogoś komu należy to pokazać?

PS. Pani Majewska uparcie utożsamia się z Instytut Psychiatrii i Neurologii mimo że nigdy tam nie była zatrudniona, i sam instytut wypuścił dementi na temat jej bzdurnych poglądów. Również Polskie Towarzystwo Wakcynologiczne odcięło się od jej bredni już prawie 10 lat temu.

 

Źródło Wprost, Facebook

MM

Z dróg zniknie KULTOWY symbol kraju. ZOBACZ dlaczego!

Filipińskie media mówią o końcu pewnej epoki. Jeepneye stały się podstawowym środkiem transportu w całym kraju, kultowymi pojazdami przyciągającymi uwagę turystów, a nawet symbolem Filipin.

 

Według najnowszych zapowiedzi rządu plan restrukturyzacji miejskiego transportu zakłada, że jeepneye starsze niż 15 lat będą musiały ustąpić miejsca samochodom elektrycznym. Busy przerabiane z jeepów i przewożące miliony pasażerów dziennie emitują zbyt dużo spalin i muszą ustąpić miejsca pojazdom nowej generacji.

 

Wymiana może dotyczyć nawet 90 proc. wszystkich jeepneyów – sugeruje serwis „Quartz”, powołując się na koalicję filipińskich operatorów transportu. Nowe regulacje, o których informuje organizacja ds. transportu o nazwie Piston, nałożą na operatorów konieczność posiadania floty co najmniej 10 elektrycznych jeepneyów.

 

Koszt jednej maszyny to ok. 26 tys. dolarów. Rząd obiecuje wsparcie finansowe, jednak przewoźnicy cytowani przez „Quartz” obawiają się o przyszłość interesów. Piston twierdzi, że nowe regulacje dotkną 650 tys. kierowców oraz 250 tys. operatorów, a w niektórych częściach kraju, jak na przykład w północnej części wyspy Mindanao, 99 proc. jeepneyów zostanie usuniętych z dróg.

 

Jeepneye to ostatnia część miejskiego transportu, której nie dotknął dotychczas proces unowocześniania. Według rzecznika Rady Franczyzy i Regulacji Transportu Lądowego (LTFRB) Martina Delgry ma pomagać w otrzymywaniu odpowiednich kredytów na zakup nowych pojazdów.

 

Celem filipińskiego rządu jest zmniejszenie emisji spalin o 70 proc. do 2030 r. – informuje dziennik „South China Morning Post”. Kraje Azji Południowo-Wschodniej są jednymi z najbardziej zanieczyszczonych na świecie według danych Verisk Maplecroft’s Air Quality Index, który mierzy zawartość cząsteczek pyłu zawieszonego PM 2,5 (o średnicy nie większej niż 2,5 mikrometra) w powietrzu.

 

Jeepneye to pozostałość po wojskowych jeepach, które amerykańska armia przekazała Filipinom po zakończeniu II wojny światowej. Z ich pierwotnego kształtu nie zostaje wiele, samochody są przerabiane przez nowych właścicieli, by móc zabrać na pokład jak najwięcej pasażerów. Jeepneye ozdabia się malowniczymi grafikami, które przyciągają uwagę turystów. Nazwa pojazdów pochodzi od połączenia słowa „jeep” oraz filipińskiego określenia „jitney” oznaczającego „kolano”. W pojazdach jest zazwyczaj mało miejsca, dlatego pasażerowie stykają się kolanami podczas jazdy.

PAP
kd