katar

Miała uporczywy KATAR. Po latach okazało się, że wysmarkiwała PŁYN MÓZGOWO-RDZENIOWY! Jak to możliwe?!

Po tej informacji każdemu, kto ma się za alergika i przeszkadza mu katar, może zrobić się nieprzyjemnie. Dlatego już na wstępnie zaznaczymy – wcale nie tak łatwo o tego typu przypadłość. A teraz, po kolei, opowiemy jak do tego doszło, że Kendra Jackson nabawiła się tak niecodziennej dolegliwości.

 

Kobieta przez wiele lat nie była w stanie zwalczyć kataru. Jak mówi, cały czas jej nos był jak „wodospad”. Nie pomagały leki, choć lekarze twierdzili, że zapewne jest alergiczką. Po kilku latach bezowocnej walki zaczęła niepokoić się, że dolega jej coś poważniejszego.

 

W końcu lekarze z Nebraska Medicine w Omaha ustalili, że jej katar, to wcale nie wydzielina z nosa, a płyn mózgowo rdzeniowy! Wynikało z tego, że każdego dnia Kendra smarkała cieczą, która oblewa i chroni mózg każdego człowieka.

 

Dzieje się tak, gdy czaszka człowieka ulega jakiemuś urazowi. Wtedy płyn może spływać do uszu, lub nosa. Zazwyczaj jednak potrzebny do tego jest np. wypadek komunikacyjny, albo powikłania po leczeniu medycznym.

 

Dzięki szczegółowemu wywiadowi okazało się, że kilka lat wcześniej Jackson przeżyła wypadek samochodowy, w którym uderzyła dość mocno głową o deskę rozdzielczą.

 

Lekarze podjęli się już zabiegu, który miał zatamować wypływ płynu. Według nich codziennie Kendra traciła nawet pół kufla płynu mózgowo-rdzeniowego. Obecnie kobieta przyjmuje leki, a rokowania na przyszłość są „bardzo obiecujące”.

 

wprost.pl/ pixabay



kichanie

Powstrzymujesz KICHANIE? Po tej historii już NIGDY  tego nie zrobisz: „szyja spuchła, głos się zmienił, 2 tygodnie w szpitalu”

Każdy z nas zna to paskudne uczucie gdy wśród ludzi, nagle i niespodziewanie, zaczyna nas kręcić w nosie. Kto za każdym razem bez krępacji kicha – niech pierwszy rzuci kamień. Kto choć raz powstrzymał kichanie – niech zapozna się z historią pewnego Brytyjczyka i już nigdy więcej nie hamuje tego odruchu!

 

Mężczyzna opisywany przez prasę na zachodzie od zawsze uważał głośne kochanie za „niehigieniczne”. Udało mu się w tym poczuciu przeżyć 34-lata. W końcu coś poszło nie tak. Gdy próbował powstrzymać kolejne kichnięcie w swym życiu, poczuł bardzo dziwne uczucie „trzaskających” w szyi bąbelków powietrza.

 

Początkowo zlekceważył to, ale po kilku godzinach zaczął odczuwać w tym miejscu silny ból. Szyja zaczęła puchnąć, głos się zmienił, więc mężczyzna uznał, że trzeba zgłosić się do szpitala. Lekarze od razu w czasie badania wychwycili niepokojące dźwięki dochodzące z szyi pacjenta. Badanie rentgenowskie potwierdziło obawy.

 

Mężczyzna dosłownie „wdmuchał” sobie powietrze w gardło, które nie znalazłszy ujścia przebiło się przez mięśnie szyi i zgromadziło pomiędzy nimi. Tym samym powstały swoiste „poduszki powietrzne”, które powodowały ból i opuchliznę.

 

Na szczęście dla pacjenta dziura w gardle okazała się niewielka i nie wymagała operacji. Mimo to, pod opieką i obserwacją lekarzy spędził 2 tygodnie. Dostał jasną rekomendację – nigdy więcej nie powstrzymywać kichania!

 

Wszystko to było możliwe, ponieważ w czasie kichania wytwarza się spore ciśnienie, które musi znaleźć ujście. Jeśli nie przez nos, to przez usta, lub w jakimkolwiek innym kierunku w obrębie naszego organizmu. Opisywany powyżej przypadek był wyjątkowo pechowy, bo osłabione wieloletnim powstrzymywaniem kichania gardło w końcu nie wytrzymało.

 

Jak widać powstrzymywanie kichania może mieć bardzo niemiłe konsekwencje. Pamiętajcie o tym i nie hamujcie zdrowych odruchów organizmu. W końcu chyba lepiej się posmarkać niż mieć dziurę w gardle?

o2.pl