anna mucha

Anna MUCHA bardzo krytyczna wobec sesji Justyny ŻYŁY: „Playboy skończył się na…”’

Gdy już wydaje nam się, że o sesji Justyny Żyły będziemy mogli powoli zapomnieć, zawsze pojawia się ktoś lub coś, co od nowa włoży kij w mrowisko. Tym razem o sesji żony skoczka wypowiedziała się aktorka Anna Mucha, która sama gościła na łamach pisma w 2009 roku.

 

Justynie Żyle obrywało się przede wszystkim za brak konsekwencji. Za to, że kreowała się na ofiarę swojego męża, następnie prosiła o uszanowanie prywatności swoich dzieci, aż wreszcie rozebrała się, by – jak to sama powiedziała w jednym wywiadzie – mąż zobaczył, co stracił.

 

Mało kto w tym emocjonalnym zamieszaniu zwracał uwagę na same zdjęcie. Sesja jako taka zeszła na dalszy plan, ale nie dla wszystkich. Anna Mucha ma zastrzeżenia do samych kwestii technicznych.

 

Przede wszystkim trzeba zadać sobie pytanie, kto robił te zdjęcia i w jakich warunkach pracował, ponieważ są to wyjątkowo niedobre zdjęcia. I moim zdaniem i nie mam zamiaru być skromna , „Playboy” skończył się na mojej sesji. Kto ma ten numer, ten wie o czym mówię.

 

Widać, że pani Mucha ma wysokie mniemanie o sobie. A czy ma rację? Cóż, nas sesja Justyny też nie porwała. Wydaje się jednak, że jakość zdjęć to sprawa zupełnie drugorzędna, podczas gdy coraz wyraźniej widać, że to tylko mały element w marketingowej układance Justyny Żyły.

 

o2.pl/foto instagram/screenshot

LEWANDOWSKI OSTRO SKRYTYKOWANY ZA UDZIAŁ W REKLAMIE! „NAPRAWDĘ WSTYD”, „Szkoda, że jednak kasa jest ważniejsza”.

PIERWSZA TAKA KRYTYKA ROBERTA LEWANDOWSKIEGO.

 

Prowadząca program „Wiem, co jem” Katarzyna Bosacka pokusiła się o zamieszczenie na Facebooku wpisu, w którym to odniosła się do reklamy, w której piłkarz Robert Lewandowski promuje niezdrowy napój (mowa o Coca-coli)

 

 

Panie Robercie Lewandowski naprawdę wstyd! Jest Pan sportowcem uwielbianym przez miliony Polaków także tych najmłodszych, pana żona jest propagatorką zdrowego jedzenia a reklamuje pan napój gazowany z kofeiną, ten najbardziej znany na świecie, ten który jest jedną z przyczyn otyłości. Szkoda że kasa jednak jest najważniejsza… – napisała Bosacka.

 

Tymczasem jeden z fanów zwrócił uwagę na to, że głównym ze sponsorów piłkarskich mistrzostw świata jest firma produkująca Coca-Colę, zatem Lewandowski najprawdopodobniej nie miał wyjścia i musiał zgodzić się na udzielenie swojego wizerunku do promowania gazowanego i niezdrowego napoju.

Bosackiej jednak to nie przekonało. Prezenterka wyraźnie zauważyła, że propagowany w mediach przez piłkarza i jego żonę zdrowy styl życia nieco się rozmywa, kiedy chodzi o kasę.

Źródło WP.PL, ZDJĘCIE SCREEN.

 

 

Brytyjski dziennik ostro skomentował książęcą wizytę w Polsce. „Kate i William powinni się tej wizyty wstydzić”

Kate Melby, komentatorka związana z konserwatywno-liberalnym think-tankiem „Bright Blue” nie szczędziła złego słowa pod adresem pary książęcej. Na łamach brytyjskiego dziennika „The Guardian” ostro skrytykowała wizytę Kate i Williama w Polsce.

 

„Brytyjskie ministerstwo sprawa zagranicznych, wysyłając do Polski naszych fotogenicznych Kate i Williama razem z ich przemiłymi dzieciakami, przyczyniło się do ocieplenia wizerunku przerażającego rządu”.

 

Melby oceniła, że książęca para przyjechała do Polski podlizywać się niezbyt sympatycznemu rządowi. Mogą bowiem potrzebować sojusznika w związku z Brexitem. „Kate i William powinni się tej wizyty wstydzić” – kwituje.

 

Autorka komentarza nie omieszkała wspomnieć o aktualnej sytuacji politycznej w Polsce i zmianach w sądownictwie. Przeanalizowała również program książęcej wizyty w naszym kraju.

 

„Kate i William zostali zaangażowani w rewizyjną politykę historyczną polskiego rządu. Odwiedzili były obóz koncentracyjny w Stutthoff, który powstał głównie z myślą o polskiej inteligencji, a nie znany powszechnie na świecie jako miejsce zagłady przede wszystkim Żydów Auschwitz-Birkenau.”

 

Melby skomentowała również, że będąc w Trójmieście para nie odwiedziła nowego Muzeum II Wojny Światowej. „Nowy rząd nie zdążył jeszcze zmienić ekspozycji na taką, która bardziej skupiłaby się na heroizmie Polaków niż na skutkach przedwojennego nacjonalizmu i antysemityzmu w Europie Środkowo-Wschodniej” – skomentowała.

 

Negatywnym komentarzom nie było końca. Autorka tekstu nie oszczędziła zarówno brytyjskiej pary, jak i Polski oraz obecnej sytuacji w kraju.

 

kd, źródło: onet

Wino z księdzem nagrodą za uczestnictwo w niedzielnym nabożeństwie

Eksperymentalny pomysł włoskiego księdza. Duchowny Gianfranco Formenton  rozdał swoim wiernym specjalne karty lojalnościowe za udział we mszy świętej.  Dzięki nim parafianie po niedzielnym nabożeństwie mogą się raczyć winem Prosecco i paczką chipsów. Continue reading „Wino z księdzem nagrodą za uczestnictwo w niedzielnym nabożeństwie”

Pani dyrektor zapomniała, że jest osobą publiczną. Kobieta nawoływała do powieszenia… Tuska

Beata Nowosielska jest dyrektorem departamentu edukacji i komunikacji Ministerstwa Środowiska od ubiegłego roku. Swój wpis o kajdankach i szubienicy dla Tuska Beata Nowosielska zamieściła w minioną sobotę w dyskusji na facebookowym wydarzeniu „Powitajmy Tuska tak jak na to zasługuje” założonym przez Cezarego Gmyza, korespondenta Telewizji Polskiej w Niemczech. Wydarzenie skupiało przeciwników Donalda Tuska.

 

Wpis Nowosielskiej skrytykowali na Twitterze niektórzy dziennikarze. „Dno” – ocenił krótko Wojciech Szacki z „Polityki”. „Zakładnicy swojej nienawiści” – skwitowała Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej”. „Imponujące połączenie ministerialnej powagi, edukacyjnej wrażliwości i talentu komunikacyjnego” – ironizował Tomasz Skory z RMF FM. „Na to jest paragraf. Ciekawe czy to oficjalne stanowisko Ministerstwa Środowiska?” – zapytał Bartosz Kurek z Polsat News.

 

W czwartek Ministerstwo Środowiska w krótkim oświadczeniu wyraziło dezaprobatę wobec wpisów Beaty Nowosielskiej, zaznaczając, że są one jej prywatnymi opiniami.

„Poglądy Pani Beaty Nowosielskiej, jak i sposób ich wyrażania w portalach społecznościowych, nie są stanowiskiem Ministerstwa Środowiska. Poglądy te stanowią wyłącznie prywatną opinię Pani Nowosielskiej. Ministerstwo Środowiska wyraża dezaprobatę dla tego typu wypowiedzi w przestrzeni publicznej.”

 

„Wzywanie do zabicia kogoś nie jest stanowiskiem Ministerstwa środowiska? No tak, to ministerstwo jest tylko za śmiercią drzew i zwierząt” – skomentował na Twitterze Tomasz Lis.

 

W środę późnym wieczorem Nowosielska usunęła swój profil na Twitterze i zawiesiła konto facebookowe. W czwartek po południu na Facebooku przeprosiła za swoje wcześniejsze wpisy.

„Treści przeze mnie zamieszczane stanowią jedynie mój osobisty, emocjonalny i spontaniczny komentarz wobec aktualnych doniesień medialnych. W żadnym razie nie było moim zamiarem obrażenie kogokolwiek, a tym bardziej zachęcanie do wyrządzenia krzywdy komukolwiek. Jednocześnie pragnę podkreślić, że wypowiedzi te miały wyłącznie prywatny charakter i nie miały żadnego związku z wykonywaną przeze mnie pracą.”

 

https://www.facebook.com/beata.nowosielska.77/posts/106214226607162

 

Jak uważacie? Pani dyrektor powinna zostać zwolniona lub honorowo zrezygnować z pełnionych funkcji?

 

Źródło: wirtualnemedia.pl
kd

JEZUS był homoseksualistą. Oni obrażają uczucia religijne większości Polaków.

Zostałem królem Polski? I co, mam się teraz tak ubierać? Mam być przeciwnikiem prawa do aborcji i in vitro? Ale przecież sam poniekąd jestem z in vitro – mówi aktor przebrany za Chrystusa Króla w najnowszym spocie „Krytyki politycznej”. Materiał spotkał się z natychmiastową reakcją internautów, którzy  za pośrednictwem witryny www.protestuj.pl, skierowali apel do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, o podjęcie odpowiednich kroków prawnych. Autorzy filmu reklamowego zatytułowanego „Co oni mi zrobili? Zostałem królem Polski?” w perfidny sposób przeinaczają nauczanie Kościoła Katolickiego oraz parodiują postać samego Syna Bożego. W ten sposób dezinformują społeczeństwo i obrażają uczucia religijne znakomitej jego części. Na szczególne potępienie zasługuje ohydna insynuacja homoseksualnych relacji jakie miałyby łączyć Jezusa oraz jego apostołów.

Ta obrażająca uczucia religijne oraz zwykłe poczucie przyzwoitości wulgarna produkcja nie powinna pozostać bezkarna, a jej twórcy winni odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości – czytamy w apelu skierowanym do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Autorzy petycji podkreślają, że zgodnie z art. 196. kodeksu karnego „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Źródło eKai

Zdarza Ci się krytykować w sieci? Możesz nie znaleźć pracy

Pracodawcy coraz częściej sprawdzają, jakie treści aplikanci udostępniają w mediach społecznościowych, jakim posługują się słownictwem i czy wyrażane przez nich poglądy nie łamią dobrych obyczajów i nie uderzają w wartości, które firma propaguje.

— Coraz częściej firmy, zwłaszcza międzynarodowe korporacje, które bardzo dbają o własny wizerunek, przy okazji rekrutacji upewniają się, że kandydat do pracy na co dzień żyje zgodnie z zasadami, jakie wyznaje firma. Najczęściej mówimy tu o zasadach dotyczących kultury wypowiedzi, kultury osobistej i poszanowania prawa równości bez względu na pochodzenie, płeć czy wiek – powiedział Paweł Wierzbicki z firmy Michael Page.

Jak informuje portal jeleniagora.pl, wysoka kultura osobista i tolerancja są szczególnie sprawdzane podczas rekrutacji do koncernów z sektora finansowego, telekomunikacji czy FMCG (produkty szybkozbywalne – spożywcze, środki czystości).

— Sieć umożliwia pozostawanie anonimowym, więc wiele komentarzy jest nie do wykrycia. Dziś nikt nie ma takich uprawnień, żeby sprawdzać profile całkowicie bez wiedzy kandydatów. Raczej szuka się publicznie umieszczanych komentarzy czy zdjęć – podkreślił Paweł Wierzbicki. — Wiele osób pod własnym nazwiskiem czy zdjęciem publikuje teksty rasistowskie. Ostatnio mieliśmy z tym do czynienia przy okazji dyskusji o uchodźcach – przez media społecznościowe przetoczyła się fala hejtu, dlatego doradzałbym dużą ostrożność – podsumował.

Tak więc lepiej falę hejtu zostawić dla siebie, ewentualnie porozmawiać live, bo może to mieć spore konsekwencje w przyszłości. A jak wiadomo, w Internecie nic nie ginie. Czym to się różni od komunistycznej cenzury?

Zobacz także: ZAWIESZONY W PRACY ZA „POLUBIENIE” NA FB

Katarzyna B.