kontenera pck, caritasu

Usłyszał płacz dziecka z kontenera na odzież. Gdy strażacy go otworzyli wszystkim opadły szczęki!

Pewien mieszkaniec Niska na Podkarpaciu usłyszał płacz dziecka pochodzący z kontenera na odzież używaną. Wiedziony bardzo złymi przeczuciami wezwał policję, zaś policjanci straż pożarną. W tak dramatycznej chwili mogła się bowiem liczyć każda sekunda.

 

Policjanci przybyli pod kontener na ulicy 1000-lecia w Nisku nie byli przekonani, czy mężczyzna ma rację. Mimo to wezwali strażaków. Ci siłą otworzyli kontener i … z góry ubrań wpadła plastikowa laleczka z głośnikiem! To ona tak zawzięcie „płakała”.

 

ZOBACZ: Groził śmiercią Andrzejowi Dudzie. Policjanci byli w szoku, gdy otworzył im drzwi!

 

Co jeszcze ciekawsze na miejsce akcji  przybiegła mieszkanka pobliskiego domu. Przyznała się, że to ona wyrzuciła lalkę do kontenera, bo nie działała. Nie wie jakim cudem mogła nagle „naprawić się” leżąc w kontenerze.  Tak czy siak gdy sama usłyszała „płacz”, usiłowała skontaktować się z właścicielem kontenera, ale to się nie udało. Powiesiła więc kartkę z informacją, że dźwięki z wnętrza kontenera to efekt działania zabawki, a nie płaczu dziecka. Jak widać, nie wszyscy w to uwierzyli…

 

fakt.pl/ foto: policja

Odnaleziono MATKĘ noworodka z sortowni! Miała być NIEMKĄ, a okazała się…

Prokuratura w Gdańsku, oskarżyła 27-latkę o dzieciobójstwo. Śledczy ustalili, że kobieta urodziła w domu żywe dziecko i nie wezwała do niego pomocy. Zwłoki noworodka wyrzuciła na śmietnik.

Kobiecie postawiono zarzut dzieciobójstwa, które popełniono podczas porodu i pod wpływem jego przebiegu. Oskarżona już trafiła do aresztu. Grozi jej dożywocie. Śledczy ustalili, że w kwietniu 2017 r. kobieta urodziła w domu dziecko. U noworodka wykryto zamartwicę, ale przeżyłby, gdyby udzielono mu pomocy. Poród miał trwać ponad dwie godziny. Według biegłych był to wystarczający czas, by podejrzana mogła podjąć decyzję o wezwaniu pogotowia bądź innej pomocy – poinformowała prok. Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

 

ZOBACZ:Amerykanin zdradził, co widział po DRUGIEJ STRONIE. Pokonał śmierć mózgu!

 

Do tej pory, sugerowano, że kobieta mieszka na terenie Niemiec. Prokuratura jednak rozwiewa wątpliwości i wyjaśnia, że dzieciobójczyni to mieszkanka Gdańska i została zatrzymana dzień po tragedii.

źródło: wp.pl

fot. pixabay.com

obdarł ze skóry zonę/ rudera/ dom stary

Obdarł żonę ze skóry i kazał dzieciom pozować z trupem matki!

W tej sprawie jest wciąż wiele niewiadomych. Justin Rey z Kansas City został zatrzymany w październiku ubiegłego roku, gdy w kontenerze, w którym mieszkał z córkami odnaleziono rozczłonkowane zwłoki jego żony. Wcześniej mężczyzna obdarł je ze skóry. Cała historia jest naprawdę wstrząsająca.

 

Rodzina Reya zamieszkiwała metalowy schowek w hrabstwie Jonhson. Po odnalezieniu zwłok mężczyzna zeznał, że kobieta popełniła samobójstwo po urodzeniu mu drugiej córki. Miało do tego dojść w jednym z hoteli w Kansas City.

 

Najgorsze stało się jednak później. Rey zabrał zwłoki kobiety i ukrył, rzekomo w obawie przed tym, że sąd obierze mu dzieci. Jak sam przyznał „obdarł ją ze skóry jak rybę”, a dzieciom kazał pozować ze zwłokami matki! Następnie schował je w lodówce.

 

Cała sprawa wyszła na jaw, gdy ktoś doniósł, że mężczyzna w urągających warunkach mieszka z dziećmi w kontenerze. Wtrącono go do aresztu a szczątki jego żony poddano sekcji zwłok. Stwierdzono na nich ślady po ranach kłutych, ale biegli nie byli w stanie orzec czy przyczyniły się do zgonu czy powstały po śmierci w czasie rozczłonkowywania zwłok.

 

Dzieci, którymi zajmował się Rey były w bardzo złym stanie, gdy dotarli do nich pracownicy. Były wychudzone, starszej dziewczynce wypadały włosy i miała infekcję oka. Jednak szalony ojciec upiera się, że wszystko co robił, robił dla nich z troski i miłości.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

dopalaczami, kontenerze, walka, dopalacze, straż miejska, pabianice, kontener

Tak Pabianice walczą z DOPALACZAMI: zamknięto policjanta i strażnika miejskiego w KONTENERZE! To sprytny plan…[FOTO]

Jeśli coś jest głupie, ale działa to nie jest głupie. Prawda stara jak świat i chyba pasująca w tym wypadku wręcz idealnie. Ponieważ władze Pabianic nie potrafiły znaleźć sposobu na zamknięcie sklepu z dopalaczami, postanowiły postawić na nieustanny monitoring i straszenie potencjalnych klientów!

 

Pod budynkiem zajmowanym przez „sklep kolekcjonerski”, będący w istocie meliną z dopalaczami ustawiono… blaszany kontener z monitoringiem i oświetleniem! Przez cały czas stacjonuje w nim policjant i strażnik miejski. Mundurowi, samą swoją obecnością i ryzykiem uwiecznienia na kamerze odstraszają kupujących trucizny.

 

 

Po zmroku czujka ruchu uruchamia mocną LED-ową lampę oświetlającą drzwi sklepu. Logo straży miejskiej umiejscowione na kontenerze ma rzekomo także odstraszać kierowców, którzy parkowali wokół sklepu.

 

 

Do tej pory Pabianice przegrywały walkę z dopalaczami. Gdy sposoby formalne zawiodły, pod sklepem ustawiono trumnę, przeprowadzono roboty drogowe, ale to nie odstraszyło ani właścicieli sklepu, ani klientów. Co więcej, właściciele wynajęli po prostu całą przestrzeń w budynku. To pokazuje, że ich biznes jest naprawdę intratny i dochodowy – w ciągu godziny obsługują nawet 50 osób!

 

Mieszkańcy ulicy Zielonej, gdzie mieści się sklep, wielokrotnie skarżyli się na odurzonych środkami psychoaktywnymi ludzi. Prezydent miasta Grzegorz Mackiewicz po spotkaniu z mieszkańcami i właścicielami biznesów przy Zielonej uznał, że postawienie kontenera może być jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie sprzedaży tych trucizn.

 

Straż miejska będzie płacić około 500 zł, za miesiąc użytkowania nietypowej „strażnicy”. Na razie została ona wydzierżawiona na 30 dni i miejmy nadzieję, że to wystarczy do zniszczenia tego biznesu!

 

foto: facebook.com/straz miejska pabianice, /o2.pl