pjongczang, olimpiada, skandal, igrzyska olimpijskie

Kolejny SKANDAL w Pjongczang: zawody przeprowadzono w dramatycznych warunkach. „Cud, że nikt nie zginął”!

Polacy, zniesmaczeni po sobotnim konkursie skoków nie są jedyną nacją, która nie kryje niezadowolenia. Dołączają do nas Norwegowie, którzy ostro krytykują poniedziałkowe zawody w snowboardowym slopestyle pań. Zresztą nie tylko oni – większość komentatorów uważa, że przeprowadzenie zawodów było koszmarnym błędem.

 

Kwalifikacje do konkursu miały odbyć się jeszcze w niedzielę, ale ze względu na silny wiatr odwołano je. W zawodach wystartowało ostatecznie 25 z 26 zgłoszonych do konkurencji zawodniczek. Tak jak w skokach narciarskich, snowboardowe akrobacje wymagają odpowiednich warunków pogodowych. Silny wiatr może prowadzić do groźnych upadków.

 

Niestety, tak jak w wypadku skoków tak i tym razem zlekceważono bezpieczeństwo zawodniczek. Mocny boczny wiatr bardzo przeszkadzał im w czasie skoków. Kilka zaliczyło bardzo groźne upadki na plecy, na szczęście obyło się bez kontuzji. Inne panie omijały całe sekcje toru ze względów bezpieczeństwa. Znawcy podkreślają, że zawody stały przez to na niskim poziomie.

 

Tym razem wielką pokrzywdzoną przez pogodę jest Norweżka, Silje Norendal, która sensacyjnie skończyła zawody na czwartym miejscu. Norwegowie są wściekli po tym jak rozegrano całe zawody:

 

„Nie wiem, dlaczego musiałyśmy startować, może organizatorzy mi powiedzą. Od kilku lat ciężko pracowałam, wszystko po to, by skończyć w ten sposób”

– powiedziała zawodniczka.

 

Jak widać, nie tylko nasi sportowcy mieli pecha do pogody w Korei. Nie potrafimy jednak zrozumieć czemu już drugi raz organizatorzy ryzykują zdrowiem i życiem zawodników, aby za wszelką cenę przeprowadzić w terminie zawody? Poziom sportowy jest niski, szanse loteryjne, takie decyzje wydają się zupełnie bezsensowne.

 

sport.onet.pl

kibice, kibole, zakopane, skoki narciarskie

„To nie są wspaniali kibice tylko KIBOLE” – gorzkie słowa syna legendy polskich skoków o zawodach w ZAKOPANEM!

Przez wiele lat wszyscy jednogłośnie zachwycali się kibicami skoków narciarskich. Obok fanów siatkówki i piłki ręcznej byli oni stawiani jako przeciwwaga do krwiożerczych kiboli piłki nożnej. Okazuje się jednak, że kibole są już wszędzie. Niektórzy zaczynają krytykować nawet spokojnych kibiców naszych skoczków. Dlaczego?

 

Piotr Marusarz, syn Stanisława Marusarza, wybitnego polskiego skoczka narciarskiego udzielił wywiadu dla portalu eurosport.interia.pl. Głównym tematem była jego walka o utrzymanie sali-muzeum, która na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza jest poświęcona właśnie jego ojcu – patronowi skoczni.

 

Jednak większym echem odbiją się zdecydowanie słowa pana Marusarza o kibicach, którzy przybywają na zawody do stolicy polskich Tatr. A ma o nich jak najgorsze zdanie.

 

„Na Wielkiej Krokwi jesteśmy otoczeni kibolami. Takimi samymi, jak na meczach piłki nożnej. To jest coś strasznego i niewyobrażalnego.”

 

– mówi Piotr Marusarz i jako przykład podaje widok jaki zastał przed niedzielnym konkursem skoków:

 

„przechodziłem obok pustych butelek po wódce oraz wokół śmieci. To naprawdę nie są wspaniali kibice. Tak to wygląda w rzeczywistości.”

 

Szybko wychodzi, że pan Piotr po prostu nie jest zwolennikiem „nowoczesności” i tęskni za dawnymi czasami. Krytykuje np. spikera, który zagrzewa publiczność do zabawy przez cały czas trwania zawodów:

 

„Każe tym ludziom kucać, wstawać lub wyskakiwać, czyli kompletnie bzdurne rzeczy. Po prostu robi się z tego cyrk. Nie jest to kibic narciarski, który przychodził 20-30 lat temu na skoki, żeby podziwiać wyczyny wszystkich zawodników. Aktualny kibic w większości przychodzi po to, żeby się drzeć, trąbić i pić wódkę.”

 

Najbardziej bolesna jest jednak konkluzja, jakże typowa dla wielu Polaków. Nagle okazuje się bowiem, że tylko nasi kibice robią „syf”, nie to co Austriacy w Innsbrucku czy Niemcy w Garmisch-Partenkirchen. Tam jest „inaczej”.

 

Czy naprawdę atmosfera na skokach narciarskich poszła  w tak złą stronę? Czy ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, był w Zakopanem i podzieli się z nami własnymi odczuciami? A może byliście także na zawodach poza granicami kraju i możecie je porównać z naszymi?

 

Wydaje nam się, że głos Piotra Marusarza to po prostu głos człowieka starej daty, który nie odnajduje się w dzisiejszej rzeczywistości. I nie jest to absolutnie coś, co należy krytykować, czy wyszydzać. Ot, różnica pokoleń.

 

eurosport.interia.pl

Skandal na Mistrzostwach Świata! Mężczyzna wygrał w biegu kobiet? Caster Semenya

Caster Semenya wygrywa, a to wszystko za sprawą korzystania z nienaturalnej przewagi. Medialne spekulacje to nie wszystko, Caster Semenya wzbudza wiele wątpliwości wśród sportowców i fanów lekkoatletyki. 

Continue reading „Skandal na Mistrzostwach Świata! Mężczyzna wygrał w biegu kobiet? Caster Semenya”

Przez 50 GODZIN całowali… samochód. ZOBACZ DLACZEGO! (VIDEO)

Absurdalny konkurs odbył się w Round Rock w Teksasie. Zorganizował go jeden z salonów samochodowych.

 

Do wygrania była Kia Optima. Warunki były proste: auto powędruje do osoby, która wytrzyma 50 godzin z ustami dotykającymi karoserii. Udało się aż siedmiu spośród 20 uczestników. W wyniku losowania auto powędrowało do pochodzącej ze Sri Lanki Dilini Jayasurayi.

 

Na nagraniu można obejrzeć finał konkursu:


Źródło: rmf24.pl/youtube.com
kd