Niesamowite odkrycie w Chinach. Turystka nagrała rybę z „ludzką twarzą”!

rybę

O tym, że dziwolągi istnieją przekonała się turystka z Europy, która odwiedziła Chiny. Kobieta pojechała na wycieczkę nad jezioro Kunming na południu kraju, gdzie dokonała niesamowitego odkrycia. Stojąc nad taflą wody w pewnym momencie jej oczom ukazał się karp z ludzką twarzą! Film, na którym wyraźnie widać rybę wywołał wśród Internautów gorącą dyskusję!

Turystka, która nagrała nietypową rybę udzieliła kilka wywiadów w telewizji. Kobieta przyznała, że w życiu nie widziała czegoś tak fascynującego, a zarazem przerażającego. Karp, który podpłynął do brzegu jeziora w ogóle się jej nie bał i zdawał się nie przejmować jej obecnością. Trzeba przyznać, że na nagraniu, które w sieci udostępniła kobieta ryba wygląda naprawdę jakby miała ludzką twarz. Możemy dostrzec wyraźnie zarysowane oczy i usta.

 

 

 

Film poruszył również internautów, którzy toczą gorącą dyskusję w sieci. Wielu z nich nie wierzy w autentyczność nagrania i uważa, że dla zyskania popularności kobieta przerobiła twarz karpia programem graficznym. Są również tacy, którzy stoją po jej stronie i są przekonani, że istnieją zwierzęta w tym ryby, które mają ludzkie kształty. Podobnie karpie widziano wcześniej na Tajwanie i w Wielkiej Brytanii.

ZOBACZ TAKŻE:Rybacy dostrzegli wieloryba z przymocowaną do ciała dziwną uprzężą! Kiedy ją zdjęli odkryli, że była to (…)!

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com, wideo youtube.com

 

 

 

Tajemnicza śmierć Polki w Himalajach. Oddzieliła się od znajomych i…

Polka zginęła w Himalajach

Milenia Piasecka zamierzała przejść cały, liczący 1700 kilometrów Wielki Szlak Himalajski, biegnący przez cały Nepal, wśród najwyższych szczytów świata. Niestety, w niewyjaśnionych jak na razie okolicznościach zginęła w trakcie trekkingu w Himalajach. 

Milena pochodziła z Gniezna i jej wielkim marzeniem był Wielki Szlak Himalajski. Na przejście trasy liczącej 1700 kilometrów potrzeba nawet ponad 150 dni. Milena zamierzała go przejść w mniej niż cztery miesiące. To nie była jej pierwsza wyprawa w Himalajach.

 

ZOBACZ TEŻ: Spalili ją żywcem, bo oskarżyła dyrektora szkoły o molestowanie. Sąd bez litości dla sprawców

 

Polka rozpoczęła swoją wyprawę we wrześniu. Przez pierwsze sześć tygodni wszystko szło zgodnie z planem. Swoje postępy publikowała na swoim fanpage na Facebooku. Pojawiały się zdjęcia i opisy kolejnych etapów. Dodatkowo miała ze sobą nadajnik GPS, który na bieżąco przesyłał koordynaty gdzie aktualnie znajduje się Milena. 17 października wysłał ostatni sygnał. Wtedy też rodzina straciła kontakt z kobietą. 

 

Dzień później rodzina dostała wiadomość o odnalezieniu zwłok Mileny, w okolicach miejscowości Nemcze Bazar, na wysokości około 3500 m. n. p. m. Dziennikarze „Głosu Wielkopolskiego” ustalili, że dwa dni przed śmiercią odłączyła się od swoich towarzyszy i rozpoczęła samotny trekking.

 

Rodzina czyni starania by ciało Mileny przetransportować do Polski. Miejmy nadzieję, że miejscowe służby zabezpieczyły odpowiednie ślady i dowody, które będą pomocne w ustaleniu przyczyn śmierci kobiety. Napaść, nagły atak choroby, nieszczęśliwy wypadek? Na odpowiedzi na te pytania przede wszystkim będzie czekać rodzina.

 

PRZECZYTAJ TEŻ: Trupy poprzedników jak drogowskazy. Ośmiotysięczniki to prawdziwe CMENTARZYSKA – ciała muszą tam zostać na zawsze

Pracownik hotelowy napastował turystkę w windzie. Gdy to zgłosiła, nie spodziewała się takiej reakcji!

Para Brytyjczyków wybrała się na wakacje do Hurghady w Egipcie. Kobieta jednak doświadczyła skandalicznego zachowania w windzie ze strony jednego z pracowników w czterogwiazdkowm hotelu.

32-letnia turystka wybierała się z dwójką dzieci na śniadanie. Mąż został w pokoju, ponieważ źle się poczuł.

 

Kobieta pojechała z dziećmi windą, w której została zaatakowana przez pracownika ośrodka wypoczynkowego. Mężczyzna popchnął kobietę na ścianę i zaczął ją całować. Wszystko to działo się na oczach dzieci.

 

Kiedy Brytyjka wskazała napastnika obsłudze, nie wezwano policji, ale zrobiono coś znacznie gorszego. W gabinecie menadżera pobito mężczyznę, który rzucił się na turystkę w windzie. Przerażona para, poprosiła  natychmiast, aby przestano go bić i sami wezwali odpowiednie służby.

„Obiecali, że zadzwonią na policję i mówili, że ten człowiek może nawet zostać stracony. Personel hotelu poprosił o zeznanie na piśmie i przeniesiono nas do innego pokoju” – powiedziała Carlinowie.

 

 ZOBACZ TEŻ:Sprzątał cmentarz kiedy usłyszał krzyki dochodzące z pobliskiego grobu. Po jego rozbiciu ukazał się przerażający widok!

 

Rodzinie zaoferowano odszkodowanie w wysokości 400 funtów, ale para nie przyjęła kwoty pieniężnej. Nie wiadomo jak potoczy się sprawa napastnika.

 

Źródło:02/pixabay

Chciała mieć selfie z maleńkim rekinem. Chwilę później gorzko tego pożałowała!

Podczas wakacji na jednej z plaż Brazylii pewna turystka miała spotkanie bliskiego stopnia z rekinem pływającym na mieliźnie. Kobieta wpadła na szalony pomysł i postanowiła złapać go, ponieważ bardzo chciała mieć zdjęcie z groźną rybą. Konsekwencje selfie z rekinkiem okazały się dla niej fatalne.

Schwytany drapieżnik nie czekał grzecznie, aż turystka wykona zdjęcie. Młody rekin zażarcie walczył o wolność, a po chwili pochwycił rękę zaskoczonej kobiety i za nic w świecie nie chciał je uwolnić. Z niebezpiecznego położenia swoją dziewczynę wybawił chłopak.  Żarłacz biały w końcu dał za wygraną i z powrotem wylądował w oceanie. Niestety w jej przypadku spotkanie z rekinkiem nie należało do zbyt przyjemnych.

 

 

 

Mimo tego, że rekinek był młody, ręka kobiety dość poważnie ucierpiała podczas feralnego wypadku. Oprócz kilkunastu szwów parę spotkały jeszcze konsekwencje prawne. Po opublikowaniu filmu w internecie zostali ukarana wysoką grzywną za zakłócanie spokoju dzikich zwierząt.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Celnicy zainteresowali się walizką turystki. Gdy zajrzeli do środka byli wstrząśnięci

latające bagaże, walizce,

Ludzie naprawdę przeróżne rzeczy potrafią przewozić w walizkach. Nietypowe pamiątki, zabronione przedmioty, zwierzęta… ale to co pewna Amerykanka usiłowała wywieźć z Filipin przebija wszystko inne. Celnicy byli wstrząśnięci tym, co znaleźli w bagażu turystki. 

43-letnia Jennifer Talbot, Amerykanka, wracała z Filipin do domu rodzinnego. Miała wylecieć z międzynarodowego portu lotniczego w Manili, stolicy Filipin. Celnicy w czasie odprawy od razu zwrócili uwagę na walizkę turystki – przekraczała przyjęte wymiary, zaś kobieta zachowywała się podejrzanie.

 

ZOBACZ TEŻ: 14-latek dokonał masakry rodziny. Z zimną krwią zamordował pięć osób

 

Po otworzeniu walizki okazało się, że w środku ukryte jest… dziecko. Kobieta nie posiadała żadnych dokumentów potwierdzających jego tożsamość, nie miała też niczego, co potwierdzałoby jej prawa do opieki nad maluchem. Zresztą, sam fakt zamknięcia dziecka, które według lekarzy mogło mieć zaledwie sześć dni, w walizce jest wstrząsający.

 

Kobieta zamiast do samolotu trafiła do celi i została przesłuchana przez filipińskie służby. Prawdopodobnie wzięła udział w procederze handlu ludźmi.

 

o2.pl/ foto: pixabay 

Wyszła SAMA z NOCNEGO KLUBU na Costa Brava w Hiszpanii. Wtedy na turystkę zaczaili się…

Hiszpanii

Kobieta przebywała ze swoją koleżanką w Hiszpanii na wczasach, gdzie miały spędzić miło urlop. Tamtego wieczoru kobiety wybrały się do nocnego klubu.

Jak wynika z zeznań 27-latki została ona uprowadzona sprzed klubu nocnego w kurorcie Platja d’Aro w pobliżu Girony.

 

Jedna z turystek opuszczała obiekt samotnie i wtedy czaiło się na nią kilku mężczyzn, którzy chcieli ją uprowadzić na plaże Costa Brava, aby zgwałcić kobietę.

 

Cudem pomógł jej przechodzień, który natychmiast zawiadomił policję. 27-latka trafiła do szpitala. Policja gromadzi dowody, m.in. nagrania z kamer ochrony, które mają pomóc w namierzeniu napastników.

 

W tym rejonie Hiszpanii dochodzi coraz częściej do ataków na kobiety na tle seksualnym. Głównie ofiarą padają młode i samotnie poruszające się turystki.

 

ZOBACZ TEŻ:Po Tatrach grasował tajemniczy żołnierz ze wschodu? Strach wśród turystów i obława służb

 

W ubiegłym miesiącu aresztowano pięciu Francuzów w wieku od 18 do 19 lat, którzy mieli zgwałcić turystkę z Norwegii. Natomiast w lipcu zatrzymano  na Majorce czterech Niemców tureckiego pochodzenia podejrzewanych o zgwałcenie 18-latki z Niemiec.

 

Źródło:02/pixabay

Ogromna tragedia w Dubaju. Nie żyje 17 osób z wielu państw

osób

Niesamowity dramat rozegrał się w Dubaju. Doszło do koszmarnego wypadku autobusu w którym życie straciło aż 17 osób, a 3 zostały ranne. Przewoźnikiem okazała się firma z Omanu. Wypadek miał miejsce w czwartek około godziny 17:40. Wtedy to autobus uderzył w znak przy drodze E311, zwanej Sheikh Mohammed bin Zayed Road.

Nie znamy do tej pory żadnych znaczących szczegółów wypadku w którym zginęło 17 osób. Śmierć ponieśli obywatele różnych narodowości. Kierowca autobusu wjechał w przydrożny znak. Przyczyny wypadku nie są znane – tyle można przeczytać w oficjalnym komunikacie. Policja jedynie podejrzewa co mogło wpłynąć na to, że doszło do tak strasznego wypadku. Najprawdopodobniej była to usterka lub rażące zaniedbanie spowodowane czynnikiem ludzkim. Reakcja przewoźnika była natychmiastowa. Firma z Omanu zawiesiła tymczasowo kursy na trasie Maskat-Dubaj. Nie wiadomo kiedy wznowi połączenia, lecz raczej dopiero po wyjaśnieniu wszystkich niewiadomych związanych z wypadkiem. Jeżeli będzie wydane jakieś oświadczenie w tej sprawie to o tym poinformujemy.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Pociąg trafił w kobietę w Czechach. Nie zdążyła przebiec!

 

17 niewinnych osób straciło życie przez zaniedbanie, którym najprawdopodobniej było niedopilnowanie stanu technicznego pojazdu, które spowodowało tę tragedię. Biorąc pod uwagę to, że ofiary są z wielu krajów, to można się domyślać, że była to jakaś wycieczka ludzi przebywających aktualnie na wakacjach.

źródło: o2.pl fot. screenshot

Podczas długiego lotu samolotem zasnęła z słuchawkami na uszach. Chwilę później obudził ją przeraźliwy ból i (…)

Chwile grozy przeżyła pasażerka samolotu lecącego z Pekinu do Melbourne. Długa podróż była niezwykle nużąca, dlatego dziewczyna postanowiła, że wykorzysta ją na drzemkę. Kilka minut po tym jak zasnęła poczuła nieprzyjemne pieczenie wokół szyi. Wtedy instynktownie zdjęła z głowy słuchawki i rzuciła jej na ziemię. Okazało się, że była to decyzja, której zawdzięcza swoje życie, ponieważ chwilę później bateria zasilająca sprzęt eksplodowała.

 

 

 

 

 

Na pokładzie maszyny wybuchł mały pożar. Palące się słuchawki i bateria wręcz wtopiły się w podłogę samolotu. Sytuacja była o tyle nieciekawa, że interweniować musiał nawet steward, który ugasił sprzęt wiaderkiem wody. W samolocie doszło do lekkiego zadymienia, a pasażerowie uskarżali się na kaszel i bóle głowy. Na szczęście feralnej pasażerce nie stało się nic wielkiego. Skończyło się na poparzonej ręce, przypalonych włosach i brwiach.

 

 

 

 

Pasażerka zeznała, że słuchawki kupiła na chińskim targu i nie pamięta jakiej były firmy. Nie udało się tego również ustalić śledczym. Badania jakie przeprowadzono wykazały, że przyczyną groźnie wyglądającego incydentu były baterie zasilające urządzenie.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Podstępem zwabił ją do chlewa i przez dwa dni gwałcił. Turystka przeżyła koszmar

17 lat, ubera, obrożę, chlewa, zwłokom, gej, seksualną niewolnicą, spermą, i, żony męża brzuchem udusiła

Przed australijskim sądem rusza właśnie proces 57-letniego farmera Gene’a Charlesa Bristowa, oskarżonego o przetrzymywanie i wielokrotne gwałty na 24-letniej turystce z Belgii, którą zwabił do chlewa na swojej farmie. Kobieta podróżująca przez Australię padła ofiarą zaplanowanej intrygi.

24-latka zamieściła w serwisie Gumtree ogłoszenie o poszukiwaniu pracy. Chciała gdzieś dorywczo dorobić sobie, aby zebrać fundusze na dalszą część swojej eskapady. Pech chciał, że na ogłoszenie trafił Bristow.

 

Turystka dotarła do Meningie, miejscowości odległej o około 150 kilometrów od Adelaide. Farmer zamiast zaoferowania pracy sterroryzował ją repliką broni i zamknął w chlewie – jedynym budynku na farmie znajdującym się na tyle daleko od domu, że nie był z niego widoczny.

 

ZOBACZ: Dziewczyna go zdradzała, postanowił odebrać ją z lotniska. Przygotował bolesną zemstę! [FOTO]

 

Bristow wiele razy przychodził do chlewa i gwałcił sterroryzowaną turystkę. W tym czasie jego rodzina przebywała niczego nieświadoma w domu! Wreszcie turystce udało się uciec i wezwać pomoc ze swojego laptopa. Jednak farmer dogonił ją i zamknął w chlewie na jeszcze jedną dobę.

 

Kolejnego dnia odwiózł ją do miasta i wypuścił. Gdy zatrzymała go policja, nie zaprzeczał, że kobieta nocowała na jego farmie. Wyparł się natomiast oskarżeń o uwięzienie i gwałt. Teraz sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd.

 

09