latające kleszcze

LATAJĄCE KLESZCZE także są BARDZO GROŹNE! Podpowiadamy jak się OCHRONIĆ!

Strzyżaki często określa się jako latające kleszcze. Wynika to z tego, że kształt ich ciała jest bardzo zbliżony do ciała kleszcza, a dodatkowo po wgryzieniu się w ofiarę odrzucają one skrzydła, co jeszcze bardziej upodabnia je do znienawidzonego pajęczaka. Strzyżaki potrafią być bardzo uciążliwe i co gorsza – ich ugryzienie niesie za sobą szereg niemiłych konsekwencji.

 

Na strzyżaki możemy natknąć się w czasie spaceru w lesie lub przez tereny podmokłe. Te owady często atakują całymi stadami, a z racji na płaską budowę ciała i niewielkie rozmiary – potrafią wcisnąć się niemal wszędzie.

 

Strzyżaki należą do rodziny narzępikowatych, mają około 5-6 milimetrów długości. Przede wszystkim żerują na leśnych zwierzętach – sarnach, jeleniach, etc. Po wgryzieniu się w skórę żywiciela odrzucają skrzydła, a samice wydają na świat w jego sierści larwy.

 

Nam ludziom nie grozi zakażenie larwami, ale strzyżaki i tak potrafią być groźne. Przede wszystkim ich ugryzienie może okazać się bardzo bolesne. Po krótkim czasie w miejscu ugryzienia pojawia się swędząca grudka, która może utrzymywać się nawet kilka miesięcy! U niektórych osób wywołuje ona reakcję alergiczną, która objawia się długotrwałym rumieniem, świądem i zmianami skórnymi.

 

Być może strzyżaki przenoszą bakterie równie niebezpieczne, co kleszcze, ale nie ma na to twardych dowodów. Idąc do lasu ubierzmy długie spodnie, nakrycie głowy i ewentualnie zaopatrzmy się w preparaty odstraszające owady.

 

Przy tym pamiętajmy, że nie warto popadać w panikę i psychozę – kleszcze i strzyżaki towarzyszyły nam od zawsze i nie warto teraz z tego powodu odmawiać sobie wyjść na łono przyrody!



żmija, żmije, węże, wąż

UWAGA NA ŻMIJE! 14-letni chłopiec omal nie zginął z powodu ugryzienia. Podpowiadamy jak się OCHRONIĆ!

Obecnie borykamy się z prawdziwym wysypem węży, które w maju mają swój okres lęgowy. Możemy natknąć się na żmije w lesie, na nagrzanych łąkach, a nawet w domowych obejściach w małych miejscowościach lub na obrzeżach miast. Jad żmii może być groźny dla ludzi, o czym przekonał się 14-latek z Bieszczadów.

 

Do nieszczęśliwego zdarzenia doszło w miejscowości Turzańsk w gminie Komańcza. 14-letni chłopiec został ugryziony przez żmiję niedaleko swojego domu. Było to prawdziwe szczęście w nieszczęściu gdyż jad tego węża może być szczególnie groźny dla osób młodych i seniorów.  Dlatego najważniejsza jest szybka reakcja.

 

Stan chłopca po ugryzieniu był na tyle poważny, że zdecydowano się na wezwanie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ze śmigłowca został na dół opuszczony ratownik, który podebrał nastolatka na pokład. Następnie szybko przetransportowano go do szpitala, gdzie otrzymał surowicę.

 

Po ukąszeniu żmii istnieje ryzyko zagrożenia życia. W takim przypadku większość osób jest narażona na wstrząs anafilaktyczny. Liczy się więc jak najszybszy czas dotarcia z pomocą, podania leku, transportu do szpitala. W innym przypadku mogłoby się skończyć tragicznie

 

– powiedział portalowi nowiny24.pl Krzysztof Szczurek, naczelnik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.

 

Jeśli spotkamy na swojej drodze żmiję nie zabijajmy jej. Są to zwierzęta pod ochroną i choć wiosną może się wydawać, że jest ich dużo – rzeczywistość jest inna. Poza tym, to bardzo pożyteczne gady. Żmija nie zaatakuje człowieka sama z siebie, jedynie jeśli poczuje się zagrożona. Możemy niechcący sprowokować ją do ugryzienia jeśli nadepniemy na nią lub potrącimy butem.

 

Dlatego w czasie wycieczek w góry lub do lasu warto mieć obuwie z wysoką cholewką i długie spodnie. Przy odrobinie szczęścia żmija nie będzie w stanie przebić ich swoimi kłami.

 

Jeśli już zostaniemy ugryzieni musimy unieruchomić kończynę, którą zaatakowała żmija i jak najszybciej skontaktować się z pogotowiem, GOPR lub po prostu numerem alarmowym 112.



Fałszywe CZARNE WDOWY wchodzą do mieszkań! Mieszkańcy Wysp ALARMUJĄ – pająki są jadowite, a tej zimy przeprowadzą prawdziwą INWAZJĘ

Wszystko przez nadchodzącą surową zimę. Pająki szukają ciepłych i bezpiecznych miejsc, by przetrwać nieprzyjazną porę roku.

 

Z Wysp Brytyjskich płynie coraz więcej doniesień o obserwacjach pająka z gatunku Steatoda Nobilis, nazywanego potocznie „fałszywą wdową” lub „fałszywą czarną wdową”. Jest to inwazyjny gatunek, który w XIX wieku został przywleczony do Wielkiej Brytanii wraz transportami bananów. Od tego momentu, z roku na rok jest ich coraz więcej.

 

Anglicy nazywają go „fałszywą wdową”, bo jest bardzo podobny do osławionej Czarnej Wdowy – jadowitego pająka, którego jad potrafi bardzo mocno zatruć organizm człowieka. Jad fałszywej wdowy nie jest aż tak silny, ale jej ugryzienie także potrafi być bardzo bolesne – powoduje obrzęk i ból ustępujący zazwyczaj po kilku dniach. Z rzadka dochodzi do reakcji alergicznych, które mogą skończyć się nudnościami, zawrotami głowy i wizytą w szpitalu. Istnieje też zagrożenie zakażenia miejsca ugryzienia i bolesnych powikłań, jednak to również zdarza się rzadko.

 

W najbliższy weekend na Wyspach Brytyjskich zapowiadany jest mróz do -7 stopni, a to sprawia, że już teraz pająki tłumnie szukają wejść do mieszkań i domów. Portale społecznościowe zalewają zdjęcia i filmy z nieproszonymi gośćmi, a internauci opisują swoje spotkania z pająkami.

 

„Fałszywa wdowa ugryzła mnie w nocy. To cholernie bolesne!”

Choć pająk jest nazywany „najjadowitszym pająkiem Brytanii” to nie powinien stanowić realnego zagrożenia dla ludzi. Jest powolny i raczej sam nie atakuje – chyba, że czuje się zagrożony. Ponieważ najzimniejsze tygodnie roku dopiero przed nami, prawdziwa fala spotkań z wdowami pewnie jeszcze się nie zaczęła. Mimo wszystko specjaliści radzą Brytyjczykom, by nie próbowali łapać tych pająków do rąk. Na wszelki wypadek.

Skoro gatunek pochodzący z ciepłych krajów zadomowił się w Wielkiej Brytanii, to kto wie, czy kiedyś nie dotrze też do nas? Jak na razie mamy swoją fałszywą wdowę – pająka o wdzięcznej nazwie zyzuś tłuścioch. Ten jednak raczej nie wywołuje takiej paniki jaki jego krewny z Wielkiej Brytanii.

independent.co.uk/twitter.com