łukasz warzecha., dostęp do broni

Znany publicysta o dostępie do broni: „broń nie służy tylko do ZABIJANIA!” [VIDEO]

Dostęp do broni, to temat, który jak bumerang powraca co jakiś czas do publicznej debaty. Szczególnie, po jakiś tragicznych strzelaninach, które mają miejsce zazwyczaj za oceanem. O tym, z czym wiąże się dostęp do broni Dariusz Loranty rozmawiał ze znanym orędownikiem ułatwień w tym zakresie, publicystą Łukaszem Warzechą.

 

Warzecha zwrócił uwagę przede wszystkim na często pomijany, rekreacyjny aspekt korzystania z broni. Coraz więcej ludzi przychodzi na strzelnice, bierze udział w różnych zawodach, czy po prostu traktuje strzelectwo jako hobby i formę aktywnego spędzania czasu.

 

Osobną kwestią poruszaną w rozmowie była kwestia obrony koniecznej i zmian prawnych w tym zakresie. O tym, jak Warzecha ocenia te zmiany i jak wyglądają sprawy tego typu, dowiecie się z poniższego nagrania:

 

 

A Wy jak zapatrujecie się na dostęp do broni i zmiany przepisów w tym względzie?



sławomir peszko, peszko,

PESZKO ZNÓW PIJANY? „Nie przeszkadzaj mi jak k***a polewam!” – telefoniczna rozmowa z dziennikarzami wywołała BURZĘ!

Sławomir Peszko, człowiek legenda. Każdy kibic Reprezentacji Polski pamięta jego alkoholowe ekscesy. Z jednej strony wylała się na niego fala krytyki, został odsunięty od gry w kadrze, a z drugiej zaskarbił sobie sporo sympatii fanów, stając się obiektem milionów memów, śmiesznych grafik, powiedzeń, a nawet filmów! Okazuje się, że „Peszkin” dalej jest w „formie”… 

 

Dziennikarze pracujący w radiu Weszlo.fm zadzwonili do piłkarza po pierwszej w nocy. Było to kilka godzin po meczu Lechii Gdańsk, która zremisowała z Wisłą Kraków 1:1. Peszko strzelił bramkę dla Lechii, więc nie dziwota, że miał powody do świętowania…

 

Fragment rozmowy udostępniony w Internecie każe sądzić, że piłkarz był już mocno pijany. Nie zrozumiał z kim rozmawia – był przekonany, że dzwonią do niego dziennikarzy pracujący dla reprezentacyjnego kanału „Łączy nas piłka”. Peszko nie przebierał w słowach, przeklinał i z ledwością się wysławiał.

 

W pewnym momencie wypalił: „Nie przerywaj mi jak polewam, k***a”.

 

 

Jednak oberwało się też dziennikarzom prowadzącym rozmowę. Wielu internautów zarzuca im żenujące zachowanie i krytykuje wydzwanianie w środku nocy do kogokolwiek. Gromy ciskane są na nich także za słowa, że Kamil Glik, inny polski reprezentant już jest pijany razem z żoną. W pewnym momencie zaczęli też podszywać się pod dziennikarzy „Łączy nas piłka”, widząc, że do Peszki nie dotarło z kim faktycznie rozmawia. Glik szybko zdementował te rewelacje – choć w nie najlepszym stylu…

 

 

Dziś rano Sebastian Mila zapewnił, że Peszko pojawił się na treningu i to własnym samochodem. Jeśli wczoraj, a właściwie dzisiaj, faktycznie pił, to jest to ogromna nieodpowiedzialność. A może cała ta afera jest tak naprawdę nadmuchaną dziennikarską prowokacją? Ciężko osądzić, ale nagranie udostępnione w Internecie jest dość jednoznaczne…

 



Tomasz Mackiewicz

„Na Nandze żyją dziwne duchy”. Mackiewicz NIE BYŁ samobójcą: „Mogłem tam wejść, ale…” – tak jeszcze niedawno opisywał swoje wyprawy

O ostatniej, tragicznej wyprawie Tomka Mackiewicza na Naga Parbat napisano już bardzo wiele. Często były to opinie skrajnie krzywdzące polskiego himalaistę. Zazwyczaj wypowiadały je osoby, które z tą postacią spotkały się dopiero w momencie rozpoczęcia akcji ratunkowej. O tym, jakie podejście do swojej pasji miał Mackiewicz przypomniał jeden z dziennikarzy.

 

Tomasz Gorazdowski, dziennikarz Polskiego Radia udostępnił na swoim profilu Facebook rozmowę, którą odbył z Tomaszem Mackiewiczem rok temu po poprzedniej wyprawie na Nanga Parbat.

 

„W kraju, w którym (jak pokazują badania), zdecydowana większość ludzi nie ma żadnej pasji, nie ma chyba sensu odpowiadać tym, którzy najłagodniej piszą… „a po co tam lazł” – oni nie zrozumieją. O troglodytach hejtu już nawet nie wspomnę. Dla tych, którzy mogą mieć ze zrozumieniem kłopot, ale chcą, moja ostatnia rozmowa z Tomaszem Mackiewiczem, po ostatnim nieudanym/udanym powrocie z Nanga Parbat”

– napisał dziennikarz.

 

 

W rozmowie poruszane są m.in. kwestie związane z ryzykiem zdobywania zimowych ośmiotysięczników. Mackiewicz w tej kwestii miał bardzo rozsądne podejście:

 

„Byłem bardzo blisko. Szczyt w zasięgu ręki, widać go było jak na dłoni. Mógłbym wejść na niego w tym roku, ale… nie zszedłbym. Trzeba mieć tę świadomość, że pragnienie posiadania czegoś może skończyć się skończeniem wszystkiego. Naszego życia, które jest przecież niesamowitym doświadczeniem”

– opowiedział o próbie z 2015 roku, kiedy wraz z Elisabeth Revol osiągnął aż 7800 metrów.

 

O swojej wspinaczkowej partnerce także wypowiadał się bardzo ciepło:

 

„Kapitalne partnerstwo. Do tej pory były takie opinie, że takie połączenie (para kobieta-mężczyzna – przyp. red.) w górach się nie sprawdzi, a ja nie miałem jeszcze lepszego partnera”

 

Romantyk w górach

 

Do samego szczytu Mackiewicz miał ogromną pokorę i – jak stwierdził dziennikarz przeprowadzający wywiad – romantyczne podejście:

 

„Ja wiem, że ta góra jest takim dziwnym bytem. Zresztą lokalna społeczność jest bardzo silnie przekonana o tym, że tam żyją jakieś mistyczne, niewidoczne istoty, dziwne duchy.

– opowiadał.

 

Widać więc jak na dłoni, że Tomek Mackiewicz nie dążył po trupach do celu i nie próbował za wszelką cenę zdobyć szczytu. Znał wartość swojego życia i raczej nie szarżował bezmyślnie na poprzednich wyprawach. Zresztą, każdą z nich nazywał „udaną”, bo wracał, mimo że bez zdobycia szczytu.

 

Tym razem prawdopodobnie szczyt zdobył, ale nie wrócił. Jaki popełnił błąd? Czy mógł zrobić coś inaczej? Być może Elizabeth Revol wkrótce rzuci na ten temat więcej światła. Niewątpliwie Tomek zapisał szczególną kartę w historii himalaizmu. Nie był postacią kryształową i zapewne popełnił w życiu masę błędów – jak każdy. Niech jego przesłanie na temat gór towarzyszy nie tylko wspinaczom:

 

„Chciałem przemycić troszkę takiej wrażliwości, której może sam mam zbyt wiele. Żeby uwrażliwiać ludzi tą opowieścią, historią i podejściem do gór. […]Wyścig szczurów nawet w górach można zaobserwować. Jakieś wymyślone, abstrakcyjne historie są ważniejsze od drugiego człowieka. Ja bym chciał uwrażliwiać ludzi, że jednak drugi człowiek jest bardzo ważny w życiu.”

 



SCHETYNA ZAORANY I ZMASAKROWANY! Po pytaniu dziennikarza nie wiedział co powiedzieć – to trzeba ZOBACZYĆ! [VIDEO]

Ostatnie sondaże nie są łaskawe dla partii opozycyjnych. W jednym z nich PO zdobyła zaledwie 14% poparcie. To trzy razy mniej niż PiS, na które chciałoby zagłosować 42% badanych.Grzegorz Schetyna pytany między innymi o tą smutną sytuację miotał się, unikał odpowiedzi, kręcił, aż wreszcie… zupełnie zamilkł!

 

Rozmowy z Robertem Mazurkiem z RMF są trudne dla każdego polityka. Grzegorz Schetyna szczególnie źle będzie je wspominał po dzisiejszym wydaniu porannej audycji „Rozmowa RMF”.

 

Mazurek chciał wycisnąć ze Schetyny jaka logika kierowała jego partią w czasie głosowań nad obywatelskimi projektami ustaw nt. aborcji.

 

„Politycy PiS byli przynajmniej logiczni, bo głosowali nad oboma projektami, a pan tylko za jednym!”

– mówił Mazurek.

 

„Uważaliśmy, że ten projekt obywatelski… można przyzwolić na debatę w komisji. A tamten projekt zaostrzający aborcję… nie można się na niego zgodzić.”

– jąkał Schetyna.

 

„Panie pośle, pan studiował historię, ale z logiki to tu jest pała!” – zawyrokował redaktor Mazurek.

 

Schetyna zamilkł na dłuższą chwilę i usiłował jeszcze raz wyłożyć swoje racje. Jednak prawdziwy problem zaczął się, gdy dziennikarz przytoczył ostatnie sondaże:

 

„Ja pana nie rozumiem i wyborcy też chyba pana nie rozumieją. Mam przed sobą ostatnie sondaże, w obu Platforma leci jak może… Kantar Public, PiS 42%, Platforma… 14%.”

 

„A inne (sondaże)? Użył pan liczby mnogiej…” – usiłował się obronić polityk. Ostatecznie chciał przekonać, że prawdziwy sondaż jest dopiero w dniu wyborów.

 

Nie sposób się z tym nie zgodzić, ale jeśli Grzegorz Schetyna i jego ugrupowanie dalej będą zaliczać wtopę za wtopą i nie zaproponują swoim wyborcom nic konstruktywnego, to biada Platformie i całej totalnej opozycji…

 

Całą rozmowę możecie obejrzeć na Twitterze radia RMF, zaś interesujące i opisane przez nas fragmenty – od 7 minuty!

 

 

 

 



Rozsyłasz takie materiały przez FACEBOOK? UWAŻAJ – już 1000 OSÓB ma przez to problemy z prawem! Serwis sam pomaga służbom!

Facebook ostro walczy z treściami, które są niezgodne z polityką firmy. Dziennie, to nawet milion banowanych kont. Ale zostawmy dzisiaj kwestie polityczne i światopoglądowe i skupmy się na tym, co może zostać poczytane jako przestępstwo. Okazuje się, ze za przesyłanie, nawet w prywatnych rozmowach, niektórych materiałów można ponieść srogie konsekwencje!

 

Ostatnimi czasy popularność zdobywa pojęcie „revenge porn”. Możemy je przetłumaczyć jako „porno z zemsty”. Są to materiały, które powstały np. do użytku prywatnego zakochanej pary – nagie i półnagie zdjęcia, czy erotyczne materiały video. W momencie, gdy dostaną się w niepowołane ręce, lub związek zakończy się, mogą stać się narzędziem zemsty i kompromitowania osób na nich uwiecznionych.

 

Facebook zasłynął teraz dostarczeniem duńskiemu wymiarowi sprawiedliwości danych umożliwiających postawienie oskarżeń ponad 1000 osób, które przez aplikację Messenger przesyłały materiał typu revenge porn, na którym uwieczniono igraszki pary 15-latków. Większość osób, którym postawiono zarzuty to nastolatki i 20-latkowie. Zgodnie z duńskim  prawem rozpowszechnianie takiego materiału podchodzi pod rozpowszechnianie dziecięcej pornografii!

 

Smaczku sprawie dodaje fakt, że oskarżonym może grozić kara więzienia, wraz z wpisem do akt, który wyeliminuje ich np. z wykonywania zawodów nauczyciela, czy trenera dzieci i młodzieży. Przedstawiciele duńskiego wymiaru sprawiedliwości przyznają, że jest to niesamowicie skomplikowane zagadnienie, gdyż większość z oskarżonych nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że popełnia przestępstwo.

 

Facebook poprzez Interpol poinformował duńską policję o fakcie rozpowszechniania takiego video. I zapewne nie jest to ostatni raz, gdy serwis włącza się do walki z takimi zachowaniami. Jest to w interesie portalu społecznościowego, bo ofiary takich zachowań mogą oskarżać właśnie Facebooka o brak reakcji. Gdyby takich spraw było więcej, gigant mógłby pójść z torbami wypłacając odszkodowania!

 

Dlatego jeśli dostajecie jakiś podejrzany materiał od znajomych dobrze się zastanówcie, czy warto „puszczać” go dalej. Jak widać, takie zachowanie może mieć bardzo przykre konsekwencje!

 

technowinki.onet.pl



 LUBNAUER ZAORAŁA własnych posłów! To jak wyjaśniła fiasko głosowania nad ustawą aborcyjną ZWALA Z NÓG! Petru godnie zastąpiony!

Wygląda na to, że posłowie Nowoczesnej nie wiedzą gdzie są, kim są, po co są, co robią i dlaczego. Liderka partii, Katarzyna Lubnauer de facto zrobiła z nich na antenie Radia Zet idiotów. Jej tłumaczenia wywołały falę kpin i oburzenia internautów!

 

Katarzyna Lubnauer była gościem programu „Gość Radia Zet”, prowadzonego przez Konrada Piaseckiego. Redaktor przez znaczną część rozmowy usiłował wycisnąć z przewodniczącej .N dlaczego właściwie jej posłowie nie zagłosowali za ustawą „Ratujmy Kobiety”.  To co usłyszał było niesamowicie kuriozalne:

 

„My jesteśmy ugrupowaniem nowym i bardzo wielu posłów, nie mając doświadczeń w polityce, nie zdają sobie sprawy, że nie głosują za danym projektem, tylko za skierowaniem go do komisji”

 

– powiedziała wreszcie.

 

 

Jej słowa zacytowane na Twitterze audycji wywołały ogromne poruszenie wśród internautów:

 

„Przez dwa lata nie ogarnęli na czym polega ich praca?”

 

 

 

„Zwykli ludzie mają tylko 3 miesiące okresu próbnego…”

 

 

 

– to tylko próbka komentarzy krytykujących Nowoczesną. W gruncie rzeczy słowa Lubnauer tylko pogorszyły sprawę. Po raz kolejny potwierdza się, że czasem lepiej milczeć i wyjść na głupka niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

 

Słowa liderki dolały tylko oliwy do ognia. Jeśli to co powiedziała jest prawdą – to wystawiła paskudne świadectwo swoim posłom. Jeśli to tylko tłumaczenia – na miejscu „wytłumaczonych” bylibyśmy bardzo zdenerwowani zrobieniem z nas posłów specjalnej troski. Bo jeśli ktoś przez dwa lata pracy w Sejmie nie wie na czym polegają głosowania i za czym podnosi rękę w górę, to znaczy, że nigdy nie powinien znaleźć się w tym miejscu!

twitter.com/radio zet



44-latka udawała młodą dziewczynę, żeby przespać się z nastolatkiem. Sprawa wyszła na jaw w momencie…

44-letnia kobieta udawała dziecko, żeby przespać się z 15- latkiem. Kobieta zaczepiła nastolatka na facebooku i rozpoczęła z nim konwersację. Z czasem zaczęła namawiać chłopaka do intymnych rozmów, a potem rzeczy. Ostatecznie „facebook’owicze” spotkali się w łóżku, a sprawa trafiła do sądu. Continue reading „44-latka udawała młodą dziewczynę, żeby przespać się z nastolatkiem. Sprawa wyszła na jaw w momencie…”



Szła z TELEFONEM przez ULICĘ! ZOBACZ, co ją spotkało! (VIDEO 18+)

Zwykły, słoneczny dzień. Dziewczyna rozmawiająca przez telefon przechodzi przez czteropasmową (!) ulicę.

 

Na filmie zarejestrowanym przez samochodową kamerkę, nie widać, by było tam przejście dla pieszych, ale….

Kierowca przepuszcza pieszą, troszkę się z niej śmiejąc. Słychać jak mówi: U, la la!

 

Potem jednak, jadący kolejnym pasem samochód, nie tyle potrąca, co wręcz wyrzuca w powietrze dziewczynę. Ta spada na inny poruszający się drogą pojazd. 

W aucie, w którym zamontowana jest kamerka pasażerka krzyczy z przerażenia. Dalej na filmie widzimy pracę ratowników medycznych, wezwanych na miejsce zdarzenia.

 

Tego typu nagrania przemawiają do wyobraźni, bo pokazują jak nasza bezmyślność może przynieść tragiczne skutki.

I to nie tylko przecież dla pieszej, która została potrącona, ale także dla kierowcy, pod którego auto weszła…

 

https://www.youtube.com/watch?v=O8vqAFAKtJM

ms, źródło: YT



Komorowski ostro o Dudzie: „To tak, jakby zaprosić kryminalistę…” (VIDEO)

„Obowiązkiem prezydenta jest stać na straży konstytucji, a pan prezydent niestety sam tolerował, ale także niestety sam czynnie łamał obowiązującą konstytucję. Dla mnie wiarygodność pana prezydenta jeśli chodzi o stosunek do konstytucji jest mocno nadszarpnięta”.

 

Tak w porannej rozmowie w RMF RF mówił były prezydent, Bronisław Komorowski, o propozycji prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie referendum o zmianie konstytucji.

 

Jak podkreślił Komorowski „do każdego działania konieczna jest wiarygodność. To tak, jakby zaprosić kryminalistę do dyskusji nad kodeksem karnym”. Zaznaczył, że obowiązkiem prezydenta jest uczenie szacunku do konstytucji, którą może lubić albo nie lubić.

 

Były prezydent zapewnił, że na pewno nie włączy się w dyskusję organizowaną przez pana prezydenta Dudę. „Robię to z prawdziwym żalem i z przykrością, bo oczywiście warto rozmawiać o wszystkim, także o ustroju państwa. Warto zawsze rozmawiać z prezydentem, ale pod jednym warunkiem: że ma się do czynienia z prezydentem, który wypełnia swoje konstytucyjne obowiązki.”

 

W rozmowie poruszono również kwestię stosunku opozycji w sprawie działań prezydenta w obszarze konstytucji, a także między innymi relacji Komorowskiego z Andrzejem Dudą czy odrzuceniem zaproszenia na obchody 3-majowe.

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy:

 
Źródło: rmf24.pl
kd