3-letnia dziewczynka, śmierć, mróz, zamarznięcie

TREGEDIA w przedszkolu! 3-letnia dziewczynka zmarła z powodu niedopatrzenia opiekunek. Jej AGONIA trwała wiele godzin!

Nie mieści się nam w głowach jak osoby pracujące z malutkimi dziećmi mogły być aż tak nieodpowiedzialne. Okazuje się jednak, że nie ma takiej granicy głupoty, której człowiek nie byłby zdolny przekroczyć. Niestety tym razem ofiarą tejże stała się 3-letnia dziewczynka.

 

Opiekunki pracujące w przedszkolu w mieście Moskowskij na przedmieściach stolicy Rosji, zabrały swoich małych podopiecznych na spacer. Niestety, po przechadzce nie sprawdziły, czy wszystkie dzieci wróciły z nimi do budynku. Okazało się, że 3-letnia Zhara Rzajewa została na dworze. Na siarczystym, rosyjskim mrozie.

 

Opiekunki zaprowadziły dzieci na posiłek i przez kilka godzin nikt nie zauważył, że brakuje jednego dziecka! Gdy zwrócono na to uwagę było już za późno. Odnaleziono je nieprzytomne niedaleko przedszkola. Lekarze przybyli na miejsce stwierdzili zgon malucha.

 

Prawdopodobnie dziewczynka zasłabła na mrozie i to doprowadziło, że leżąc przez długi czas jej organizm wychłodził się na śmierć. Zastanawia też fakt, że przez kilka godzin nikt z zewnątrz nie zauważył małego dziecka.

 

Niektórzy rodzice przypominają, że wielokrotnie skarżyli się na to, że przedszkole jest znacznie przepełnione. Grupy liczyły po 40 dzieci zamiast przepisowych 28.

 

Dokładne przyczyny śmierci 3-latki ustali sekcja zwłok. Niezależnie od tego, co wykaże, wina za to i tak spadnie na nieodpowiedzialne opiekunki. Osoby takie jak one nie powinny nigdy zajmować się dziećmi.

 

o2.pl/ foto: zdj. ilustracyjne pixabay.com

piłkarz, rosja, fc tosno

ALE BURAK! Rosyjski piłkarz smarka i wyciera nos PIENIĘDZMI: „Mógłbym je dać potrzebującym, ale…” [VIDEO]

Gdy nie błyszczy się na boisku, a parcie na szkło jest duże, trzeba zrobić wokół siebie szum czymś innym. Zupełnie jak atencyjny celebryta zachował się 19-letni piłkarz rosyjskiego klubu FC Tosno. Stanisław Manajew postanowił „błysnąć” w sposób najgorszy.

 

Nastolatek znajdował się w samolocie wraz z innymi kolegami z drużyny. Lecieli na wyjazdowy mecz. Na wideo, które dostało się do sieci widzimy jak piłkarz pyta kogoś, czy ma coś do wytarcia nosa. Ten wyciąga w jego stronę plik banknotów.

 

Manajew bierze jeden z nich o nominale 5000 rubli (ok. 300 złotych) i wysmarkuje się w niego. Po wytarciu nosa rzuca go na ziemię jak zwykły śmieć.

 

„Mógłbym go dać potrzebującym, ale tego nie zrobię, ponieważ mam katar” – powiedział piłkarz.

 

 

Wideo szybko zostało podchwycone przez oburzonych internautów i rozeszło się dalej po sieci. Piłkarza skrytykował m.in. rosyjski minister sportu Paweł Kolobkow i Andriej Sorokin przewodniczący komitetu organizacyjnego Mistrzostw Świata w Rosji.

 

Kopaczowi życzymy na przyszłość więcej oleju w głowie. Młody jest, głupi zapewne też, ale ten wiek ma pewne ograniczenia i przywary. Fala hejtu i krytyki jaka wylała się na jego pusty łeb z pewnością będzie wystarczającą lekcją.

 

wprost.pl

an-148, katastrofa, moskwa, samolot

 NIEWIARYGODNY BŁĄD pilotów przyczyną katastrofy lotniczej w Rosji: „Kłócili się aż do uderzenia w ziemię”

Nie chce się wierzyć, że niedopatrzenie tak błahe mogło mieć tak tragiczne skutki. Po odczytaniu zapisu dwóch czarnych skrzynek z rozbitego An-148 Saratowskich Linii Lotniczych ujawniona została dramatyczna prawda o kulisach katastrofy. Wygląda na to, że wszystko jest winą pilotów.

 

Z zapisu czarnych skrzynek wynika, że w czasie procedury startowej piloci nie włączyli ogrzewania czujników, które wskazują prędkość samolotu. Jest to czynność absolutnie wymagana przed startem.

 

Gdy samolot wzbił się w powietrze zamarznięte czujniki wskazywały błędne wartości. Jeden prędkościomierz wskazywał zaledwie 200 km/h, a drugi 0. Niestety nie naprowadziło to pilotów na swoje własne zaniechanie.

 

Jak wynika z zapisu czarnych skrzynek piloci zwiększali prędkość samolotu i opuścili dziób maszyny w dół. Wskazania prędkościomierzy jednak się nie zmieniały. Maszyna opadała nabierając prędkości, a piloci kłócili się ze sobą o przyczynę usterki. Słaba widoczność uniemożliwiała im najwyraźniej orientację w przestrzeni.

 

Wreszcie, z prędkością co najmniej 600 kilometrów na godzinę An-148 z 71 osobami na pokładzie uderzył o ziemię roztrzaskał się w drobny mak.

 

Rosyjskie instytucje lotnicze zaleciły Saratowskim Liniom Lotniczym aby ponownie przeszkoliły swoich pilotów. Skierowano tam także dodatkowych instruktorów, którzy mają czuwać nad tym procesem.

 

To przerażające, że błąd ludzki i to wynikający z niedopilnowania podstawowych procedur doprowadził do takiej tragedii. Zastanawiające jest jednak to, że tuż po katastrofie powoływano się na świadków, którzy widzieli, że samolot płonął w powietrzu. Teraz ten temat został pominięty. Z czego może to wynikać? Tego niestety nie wiemy.

 

rmf24.pl

ukraińscy żołnierze, ukraina, wojna, donbas, szyrokyne, morderstwo

Ukraińscy żołnierze ZAMORDOWALI swoich kolegów. Okoliczności zbrodni są WSTRZĄSAJĄCE. Winę chcieli zrzucić na…

Gdy działania wojenne cichną i tracą na intensywności, często wśród żołnierzy szerzy się demoralizacja i rozprężenie. Ludzie przez tygodnie i miesiące żyjący w napięciu łatwiej wpadają w uzależnienia i reagują na wszystko agresją. To zaś prowadzi do tragicznych wypadków i przestępstw. Ukraińscy żołnierze są niestety idealnym tego przykładem.

 

Prokuratura Generalna w Kijowie poinformowała o zatrzymaniu dwóch żołnierzy ukraińskiej piechoty morskiej. Są oni oskarżeni o zamordowanie czterech swoich kolegów. Do zdarzenia doszło we wsi Szyrokyne, będącej na jednym z najtrudniejszych odcinków frontu. Znajduje się ona niedaleko Mariupola i Morza Azowskiego.

 

Żołnierze siedzący razem w jednej z ziemianek spożywali alkohol. Doszło między nimi do kłótni, która przerodziła się w strzelaninę. Sprawcy usiłowali zrzucić winę na separatystów – podłożyli w ziemiance ogień i materiały wybuchowe. To jednak nic nie dało, gdyż na ciałach ofiar i tak odkryto rany postrzałowe.

 

Niestety, ale złe warunki na froncie, braki w wyszkoleniu i wyposażeniu powodują, że ukraińska armia ponosi potężne straty niebojowe. W ubiegłym roku liczba poszkodowanych w ten sposób żołnierzy wynosiła 2150 od początku wojny. To niemalże tyle samo, ilu zginęło w toku działań wojennych.

 

Jak widać mimo upływu czasu Ukraińcy nie potrafią poradzić sobie z problemem demoralizacji frontowych żołnierzy. Alkohol, narkotyki, depresja, wypadki drogowe i – jak widać – także morderstwa zbierają krwawe żniwo. Wygląda na to, że dopóki konflikt się nie zakończy, to sytuacja taka będzie trwać nadal.

 

 

wp.pl/foto: screnshot youtube.com

rosjanie w syrii, rosja, syria, usa, wojna, żołnierze

Amerykanie ZMASAKROWALI Rosjan w Syrii? Coraz więcej informacji o tajemniczym starciu. ASTRONOMICZNE straty są prawdziwe?

Choć od tych wydarzeń mija tydzień – chaos informacyjny wciąż nie pozwala odnaleźć się w rzeczywistości. Zarówno strona amerykańska jak rosyjska mają zupełnie odmienne wersje wydarzeń. Pojawiają się też zaskakujące dane dotyczące strat sił syryjsko-rosyjskich. Podsumujmy, co wiemy o tym dziwnym wydarzeniu z Syrii.

 

Strona kurdyjska, wspierana przez Amerykanów utrzymuje, że w nocy z 7 na 8 lutego niedaleko Deir ez-Zor został przeprowadzony atak na ich bazę. Amerykanie widząc sporą kolumnę zmechanizowaną sił reżimowych, wspieranych przez Rosjan, wezwali wsparcie lotnicze.

 

Ataki z powietrza trwały niemal całą noc i dosłownie rozniosły rzekomych atakujących. Kurdowie utrzymują, że Rosjanie poprosili w pewnym momencie o rozejm, aby pozbierać zabitych i rannych z pola bitwy.

 

Strona rosyjska zaprzecza z kolei, że jakikolwiek atak miał miejsce. Zdaniem niektórych, amerykanie zaatakowali syryjsko-rosyjskie siły, które utrzymywały przyczółek na wschodnim brzegu Eufratu, który opanowany jest przez Kurdów. Po tym ataku przestał on w zasadzie istnieć i cały wschodni brzeg tej rzeki znajduje się pod kontrolą kurdyjską.

 

Równie rozbieżne są raporty o stratach. Kreml oficjalnie nie przyznaje się do żadnych. Igor Girkin „Strielkow”, znany rosyjski najemnik walczący m.in. w Donbasie podał szokującą liczbę 644 zabitych i ponad 200 rannych, jednak nie wiadomo skąd ją wziął. Rosyjscy dziennikarze twierdzą, że zidentyfikowali 20-25 rosyjskich najemników, którzy ponieśli śmierć. Amerykanie natomiast mówią o 100 wyeliminowanych żołnierzach, w tym nieznanej liczbie Rosjan.

 

Choć oficjalnie kontyngent Rosyjski niemalże wycofał się z Syrii, to wciąż spora liczba najemników z tego kraju walczy po stronie reżimu Asada. Jaki był faktyczny przebieg tego incydentu i straty? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy. Bardziej istotne są jednak ewentualne reperkusje na arenie międzynarodowej. Tak dużego starcia między Amerykanami i Rosjanami nie było bodaj od czasów zimnej wojny.

 

 

wp.pl

an-148, katastrofa, moskwa, samolot

„Piloci walczyli do samego końca” – podano wstępne przyczyny KATASTROFY rosyjskiego samolotu pod Moskwą!

Maszyna An-148 Saratowskich Linii Lotniczych runęła wczoraj tuż po starcie z lotniska Domodiedowo pod Moskwą. Na jej pokładzie było 71 osób, wszystkie zginęły. Od samego początku pojawiały się relacje świadków o eksplozjach i ogniu wydobywającym się z samolotu. Po oględzinach eksperci znają już wstępną przyczynę tragedii.

 

Wszystko wskazuje na to, że za katastrofę odpowiada awaria jednego z dwóch silników maszyny. Miał się on zapalić, a następnie eksplodować. Świadkowie widzieli jak maszyna gwałtownie opada i wznosi się – tak jakby piloci walczyli o utrzymanie samolotu w powietrzu.

 

Wszystko wskazuje na to, że usiłowali dokonać awaryjnego lądowania. Niestety, An-148 rozbił się tuż po eksplozji płonącego silnika. Miejsce katastrofy przeszukuje kilkuset strażaków i policjantów. Monitoruje je też dziesięć specjalistycznych dronów. Służby ogłosiły, że akcja poszukiwawczo-ratownicza przechodzi w fazę poszukiwawczą. Oznacza to, że wszystkich pasażerów i członków załogi uznano za zmarłych.

 

 

W obwodzie orenburskim, skąd pochodzi większość ofiar ogłoszono żałobę. Kondolencje spływają też od przywódców wielu państw. Na dokładne przyczyny wypadku będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. To już druga katastrofa samolotu An-148. Jest to ukraińska konstrukcja, która zadebiutowała zaledwie 9 lat temu. Wyprodukowano jedynie 24 egzemplarze.

 

interia.pl

rosjanie, rosja, su-25, syria, zestrzelenie, wojna, idlib

Rosjanie się nie patyczkują. KRWAWY ODWET za zestrzelenie samolotu przez islamistów! [VIDEO]

Choć Rosjanie wycofali znaczą część swoich sił z Syrii, to wciąż wspierają rząd w Damaszku. A co więcej – nie zamierzają odpuszczać nikomu, kto podnosi rękę na ich żołnierzy. Wczoraj nad jedną ze stref deeskalacji w prowincji Idlib stracili samolot Su-25. Jednak sprawcy chyba szybko pożałowali swojego czynu!

 

Su-25 został prawdopodobnie trafiony pociskiem przeciwlotniczym wystrzelonym z ręcznej wyrzutni. Do zestrzelenia maszyny przyznała się organizacja Tahrir al-Sham, fundamentalistyczna grupa islamistów wywodzących się z Al-Kaidy.

 

 

Na nagraniu umieszczonym w sieci widać, że samolot wytrzymał trafienie i przez jakiś czas pilot usiłował utrzymać maszynę w powietrzu. Jednak pożar, który rozprzestrzenił się od trafionego silnika zmusił go do katapultowania się.

 

Rosyjskie dowództwo podało, że terroryści zabili pilota, gdy wylądował na ziemi. W związku z tym Rosjanie zadecydowali o przeprowadzeniu ataków odwetowych na okolicę, w której spadł Su-25. Według źródeł rosyjskich zginęło w nich co najmniej 30 bojowników. Na Idlib spadło co najmniej kilka pocisków wystrzelonych z rosyjskich statków znajdujący się na Morzu Śródziemnym.

 

 

Prowincja Idlib to w zasadzie ostatnia duża enklawa sił walczących z Baszarem al-Asadem. Jej upadek prawdopodobnie będzie oznaczał koniec wojny domowej w Syrii.

 

o2.pl/twitter.com/foto:twitter 

 

Bezduszne pielęgniarki WYRZUCIŁY pacjenta na tyłach szpitala. „Zabierzcie go sobie, my go nie chcemy”. Czym sobie na to zasłużył?[VIDEO]

To po prostu nie mieści się w głowie. Skandaliczna sytuacja miała miejsce w Soczi w Rosji. Dwie pielęgniarki wywiozły pacjenta na wózku inwalidzkim poza teren szpitala i zrzuciły go z niego jak worek śmieci. Nie reagowały na protesty przechodniów mówiąc, żeby sami zabrali go do domu. Co wywołało tak potworną reakcję personelu?

 

Kobiety pracowały w szpitalu nr 4 w Soczi. Na nagraniach monitoringu widać jak wywożą mężczyznę na wózku inwalidzkim w zaułki za szpitalem, a po chwili wracają do placówki z pustym wózkiem. Przechodnie nagrali leżącego przy brudnych garażach mężczyznę, którego pielęgniarki wyrzuciły. Wygląda jakby nie miał sił się podnieść, a dodatkowo na nodze ma brzydką, w ogóle niezabezpieczoną ranę.

 

 

Według relacji świadków pielęgniarki nie zareagowały na uwagi osób postronnych. Jednemu z mężczyzn miały odpowiedzieć, że jeśli chce, to może sobie pacjenta zabrać do domu, ale one go nie chcą. W związku z tym na miejsce wezwano policję i karetkę pogotowia.

 

Mężczyzna z powrotem trafił do szpitala nr 4, ale już pod opiekę innych specjalistów. Obie pielęgniarki zostały dyscyplinarnie zwolnione. Utrzymują, że mężczyzna był pod silnym wpływem narkotyków i sam poprosił o odtransportowanie go we wskazane miejsce, gdyż miał tam czekać jego kolega.

 

Dyrekcja szpitala podkreśla, że pacjent ma prawo odmówić leczenia, ale należy taką procedurę przeprowadzić z poszanowaniem wszelkim procedur, a nie wyrzucać człowieka jak śmiecia. Dlatego obie pielęgniarki pożegnały się z pracą.

 

W niektórych mediach pojawiały się doniesienia o tym, że mężczyzna jest „stałym gościem” szpitala w Soczi. Niewątpliwie musiał zaleźć za skórę personelowi, skoro kobiety zdecydowały się na taki krok. Jednak nawet to nie może ich usprawiedliwiać.

 

 

wprost.pl

mieszkała z mumiami w mieszkaniu

Staruszka przez lata mieszkała z MUMIAMI swoich krewnych! Jej tłumaczenia ZSZOKOWAŁY policjantów na tyle, że od razu wysłali ją do PSYCHIATRYKA!

Coś takiego nie powinno nigdy się wydarzyć. W domu 77-letniej mieszkanki Podolska w Rosji policja odkryła ciała dwóch osób. Były zmumifikowane, a to oznacza, że naprawdę długo musiały tam leżeć. Gdy staruszka wytłumaczyła policji czemu mieszkała z mumiami od razu wysłano ją do psychuszki!

 

Rosjanka przyznała, że ciała należały do jej siostry i brata, którzy zmarli przed 8-9 laty. Według ustaleń policji, trójka rodzeństwa zajmowała ten lokal od lat 80-tych XX wieku. Jak to się stało, że nikt z sąsiadów nie zauważył zniknięcia dwójki lokatorów z mieszkania? I w jaki sposób kobiecie udało się przez niemal 9 lat ukrywać zwłoki w mieszkaniu? Tego nie wiadomo, ale może wyjaśni to śledztwo.

 

Jednak bardziej wstrząsający jest powód, dla którego kobieta trzymała zwłoki w domu. Stwierdziła, że nie miała pieniędzy na pogrzeb, dlatego zostawiła je w domu. Po takich wyjaśnieniach od razu odesłano ją do szpitala psychiatrycznego.

 

Śledczy zapowiedzieli, że zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która być może odpowie na pytanie, o przyczyny śmierci obu osób. Być może nie chodziło wcale o brak pieniędzy na pogrzeb, a o coś więcej? Choć po tylu latach na pewno ciężko będzie na podstawie szczątek określić, co spowodowało śmierć. Nie zmienia to faktu, że sprawa jest wstrząsająca!

 

rmf24. pl