piasek, ślub, piaseczny

Wreszcie! Andrzej PIASECZNY zaprowadził UKOCHANĄ kobietę do OŁTARZA! Kim jest tajemnicza BLONDYNKA?

Andrzej Piaseczny to popularny wokalista, jednak jego życie osobiste jest owiane tajemnicą. Do tej pory niewiele było wiadomo o jego związkach, tymczasem…

 

Wczoraj na swoim instargamie Piasek zamieścił wiele mówiące zdjęcie. Na fotografii jest on sam we fraku oraz… panna młoda!

Kim jest blondynka ze zdjęcia? Niejedna osoba mogłaby pomyśleć, że to Piaseczny w końcu wziął ślub.

Jak się jednak okazuje, zdjęcie jest swego rodzaju puszczeniem oka do fanów, bowiem tajemniczą kobietą jest jego siostra! Na profilu Piasek napisał:

 

„Dzisiaj zaprowadziłem do ołtarza moją najukochańszą siostrę Basię. Basia, Stephen I love you more than anything in this world!!! Pięknie dziękujemy @malwinawedzikowska za projekt zjawiskowej sukni i fraka. 😘”

 

Czy zatem doczekamy się kiedyś prawdziwego ślubu Piaska?

https://www.instagram.com/p/Bi2KIz_hbHZ/?taken-by=andrzejpiaseczny_official

fot. instagram



poparzeniami

UWAGA! Nowa, STRASZNA „ZABAWA” nastolatków! Może skończyć się przeszczepem skóry i poważnymi poparzeniami  – ZOBACZ!

Co i rusz Internet obiegają nowe „mody”, które często sprawiają, że co mniej rozsądni młodzi użytkownicy sieci robią sobie krzywdę. Nie tak dawno na topie było pożeranie kapsułek do prania. Teraz coś znacznie prostszego – Dezodorant Challenge, który może skończyć się strasznymi poparzeniami!

 

Dezodorant Challenge jest już szeroko znany na Zachodzie, ale i u nas pojawiają się tego typu incydenty. „Zabawa” polega na jak najdłuższym psikaniu dezodorantem na skórę z możliwie najmniejszej odległości. Taka zabawa powoduje coraz to większy ból, a wreszcie – kończy się rozległymi poparzeniami chemicznymi.

 

Skóra w miejscu popsikania staje się czerwona, pojawiają się też bąble z żółtą cieczą. Ci, którzy wytrzymali najdłużej narazili się na najpoważniejsze konsekwencje – włącznie z przeszczepem skóry, a nawet uszkodzeniem nerwów, mięśni i kości!

 

Rzadko kiedy to robię, ale przy tej okazji chciałbym, aby ten post był szeroko rozprzestrzeniony. Wszyscy rodzice, proszę, pokażcie dzieciom te zdjęcia

– napisała Jamie Prescott, matka jednej z ofiar tej niebezpiecznej zabawy. Umieściła też zdjęcia pokazujące jej skutki. I to chyba one najlepiej przemówią do rozsądku.

 

 

W sieci jest już sporo filmów dokumentujących tę durną modę! Dlatego jeszcze raz przestrzegamy – spójrzcie na zdjęcia i dobrze zastanówcie się, czy chwila sławy w Internecie lub zrobienie komuś żartu jest warte takich ran. Naszym zdaniem – zdecydowanie nie!

 



andrzej duda

Andrzej DUDA pięknie ZAKPIŁ z Emmanuela Macrona! Jego żart rozłożył na łopatki całą salę! [VIDEO]

Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą uczestniczyli w obchodach 200-lecia I Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu. Prezydent postanowił wspólnie z żoną nieco rozluźnić atmosferę podniosłej uroczystości i… zdecydowanie mu się udało! 

Kiedy żona prezydenta opowiadała o swojej karierze zawodowej użyła sformułowania: „Mąż uczył się w szkole, w której ja pracowałam”. Andrzej Duda błyskawicznie zareagował:

 

„Żeby była pełna jasność, nie pracowała tam wtedy, kiedy ja tam chodziłem!”

 

 

Żart wywołał salwy śmiechu na sali, a my spodziewamy się, że najpóźniej jutro część mediów podchwyci temat i rozdmucha go do rangi skandalu. Nam jednak żartobliwy ton prezydenta podobał się i przy piątkowym wieczorze Wam też proponujemy nieco luzu i śmiechu!

 

twitter.com



Wyleciała z pracy za ŻART! Pracodawca i przewrażliwiona klientka NIE MIELI LITOŚCI, internauci nie zostawili na nich suchej nitki!

Sprawa głośnym echem odbija się na portalach społecznościowych. Jednak co ważne, internauci krytykują pracodawcę, a nie wyrzuconą pracownicę – autorkę żartu.

 

Dwóch nastolatków z brytyjskiego Stafford zamówiło online pizzę z Pizza Hut. W dodatkowych uwagach do zamówienia poprosili, aby wewnątrz pudełka napisano jakiś żart. Jedna z pracownic pizzerii wykonała prośbę, ale nie wiedząc, że ma do czynienia z dzieciakami wybrała dość… kontrowersyjny dowcip.

 

„Co wspólnego mają ze sobą ginekolog i dostawca pizzy? Obaj muszą wąchać, ale żaden nie może posmakować”

– brzmiał żart wpisany na pudełku.

 

Traf chciał, że pizzę odebrała od dostawcy mama chłopców, która widząc pieprzny kawał tak się zdenerwowała, że złożyła skargę do Pizza Hut, a zdjęcie pudełka sama udostępniła na profilu Facebook.

 

Pechowa pracownica została wyrzucona z pracy, nie pomógł nawet telefon z przeprosinami do oburzonej mamusi. Tu jednak do akcji włączyli się internauci – profil nadwrażliwej matki zalała fala niepochlebnych komentarzy, tak samo jak konto oddziału Pizza hut, gdzie pracowała kobieta.

 

Internauci zwracają uwagę na karę niewspółmierną do winy i na fakt, że młodą dziewczynę pozbawiono pracy tuż przed świętami. Matka chłopców nie poczuwa się do winy, uważa nawet, że zwolniona kobieta miała zasłużoną nauczkę.

 

Czy naprawdę za głupi żart powinno się wyrzucać z pracy? My nie jesteśmy przekonani, a co Wy sądzicie na ten temat? Rozpętalibyście aferę na miejscu matki nastolatków?

 

wp.pl



GIGANTYCZNY p… na niebie! Mieszkańcy w szoku, kim jest seksualny dowcipniś? [ZDJĘCIE]

Ludzie w tym stanie wiele już widzieli na niebie, ale to zaskoczyło ich szczególnie. Najbardziej ich dzieci…

 

Każdy chciałby wyjrzeć rano przez okno i zobaczyć piękne niebieskie niebo. Szczególnie o tej porze roku. Piękna pogoda sprzyjała mieszkańcom miejscowości Okanogan w stanie Waszyngton, jednak niebo nie było takie jak zwykle… Zdobił je potężny penis!

 

Lotem błyskawicy zdjęcia nietypowego „rysunku” obiegły sieci społecznościowe. Ponieważ w okolicy znajduje się baza lotnicza – o twórczą inwencję podejrzewano lotników wojskowych. Do dowództwa posypały się skargi ze strony zgorszonych mieszkańców, którzy musieli tłumaczyć dzieciom co rysunek męskich genitaliów robi na nieboskłonie.

Lotnictwo przyznało się, że najpewniej to ich pilot wykazał się wielką dozą „artyzmu” Najprawdopodobniej dokonał tego lotnik z samolotu EA-18G przy pomocy smug kondensacyjnych.

 

Jeśli konkretny pilot odpowiedzialny za malunek zostanie zidentyfikowany, to może mieć spore problemy, bo armia zebrała spore cięgi za „wybryki o charakterze seksualnym”. Zapewne największe od feministek!



Głupi żart strażaków zakończył się tragedią: twarz zalała się krwią. Lekarze walczą o zdrowie burmistrza

To było nieodpowiedzialne zachowanie ze strony strażaków. W jego wyniku Marek Cebula, burmistrz Krosna Odrzańskiego, trafił do szpitala, gdzie lekarze walczą o jego zdrowie.

 

Do zdarzenia doszło w sobotę 24 czerwca w Radnicy w woj. lubuskim, podczas służbowego wyjazdu burmistrza. Brał udział w turnieju plażowej piłki siatkowej. Strażacy z OSP w Radnicy podbiegli do niego po jednym z meczów. Złapali go za ręce i prosto w twarz wystrzelili wodą z działka z wozu strażackiego.

 

Nieszczęśliwie burmistrz miał założone szkła kontaktowe. W moment jego twarz zalała się krwią. Okazało się, że strumień wody wybił szkła z oczu. Cebula trafił do szpitala. Nie widzi na jedno oko, na drugie, na które założone ma 4 szwy widzi niewyraźnie. Pełnomocnik burmistrza zapowiada, że zostało złożone zawiadomienie do prokuratury dotyczące ciężkiego uszkodzenia ciała.

 

Publié par Marek Cebula sur mardi 27 juin 2017

 

Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez „Gazetę Lubuską” wynika, że młodych strażaków do żartu miał namawiać strażak ochotnik z wieloletnim stażem.

 

kd, źródło: polsatnews



KORWIN – MIKKE kpi z AMERYKAŃSKIEJ szkoły!

Janusz Korwin – Mikke na swoim profilu zamieścił bardzo zabawny kawał odnoszący się i do systemu edukacji w USA i do nietolerancji rasowej, ale także… zawierający dozę autoironii!

 

Oto jego treść:

 

USA. Pierwszy dzień nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia:
– To jest Ryozo Suzuki z Japonii.
Wszyscy biją brawo. Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
– Dobrze zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa:
– „Dajcie mi wolność albo śmierć”?
W klasie cisza. Suzuki podnosi rękę:
– Patryk Henry, 23 marzec 1775, Filadelfia, konwencja stanu Wirginia.
– Bardzo dobrze, Ryozo. A kto powiedział:
– „Państwo to ludzie. Ludzie nie powinni więc ginąć”?
Znowu Suzuki:
– Abraham Lincoln, 1863, Waszyngton.
Doskonale! To z nowszej historii – kto, uciekając przed Japończykami, powiedział: „Ja tu wrócę!”?
Suzuki błyskawicznie: „Generał McArthur opuszczając w 1942 Corregidor”
Nauczycielka do uczniów z wyrzutem:
– Wstydźcie się. Ryozo to Japończyk, a zna amerykańską historię lepiej niż Wy!
W klasie zapada cisza i nagle słychać głośny szept.
– Pocałuj mnie w dupę, Japończyku…
– Kto to powiedział? – krzyczy nauczycielka, na to Suzuki podnosi rękę i mówi:
„Lee lacocca w 1982 roku na walnym zgromadzeniu Chryslera”.
W klasie jeszcze ciszej… Ktoś szepcze:
„Rzygać mi się od tego chce…”
„Kto to?” – wrzeszczy nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiada:
„Jerzy Bush senior do premiera Tanakiego w 1991 podczas obiadu”.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstaje i mówi głośno:
„Suzuki to kupa gówna!”
A Suzuki:
„Walenty Rossi w Rio na Grand Prix Brazylii w 2002 roku!”
Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje. Część chłopców korzysta z okazji i zaczyna puszczać papierowe strzały po klasie, część chce bić Japończyka, dziewczynki cucą nauczycielkę, jedna leci po dyrektora. Dyrektor wchodzi do klasy i mówi:
„Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem!”
A Suzuki bez wahania:
„Janusz Korwin-Mikke na obradach Europarlamentu. Strasbourg 2015”.

 

USA. Pierwszy dzień nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia:- To jest Ryozo Suzuki z Japonii.Wszyscy biją brawo….

Publié par Janusz Korwin-Mikke sur dimanche 21 mai 2017

aw, źródło: www.facebook.com/janusz.korwin.mikke



TUTAJ kompresują POWIETRZE i wysyłają je do…

Niesamowite, jak szybko zmienia się nasza rzeczywistość! Jeszcze niedawno powietrze w puszce wydawało się absurdem. Teraz jednak sytuacja się zmieniła.

 

Około 5,5 – 7 milionów osób umiera na skutek wdychania szkodliwych gazów, z czego najwięcej zgonów jest w Chinach i Indiach. To dlatego pojawiły się firmy kompresujące powietrze i sprzedające je on – line.

Brzmi jak żart?

 

I słusznie, bo tak właśnie narodził się pomysł na powietrze w puszkach!

Jak wspomina Moses Lam dyrektor naczelny jednej z firm sprzedających powietrze – Vitality Air:

 

Rozpoczęliśmy biznes sprzedając puszki z powietrzem jako śmieszne prezenty, ale zapotrzebowanie bardzo szybko nas zaskoczyło.

Puszka z górskim powietrzem Banff National Park w Kanadzie, fot. vitalityair.com

 

Teraz Chiny, Indie i Korea stały się rynkami docelowymi, a czyste powietrze z Kanady znacząco różni się jakością od powietrza w tych krajach.

 

Nasze powietrze jest po prostu doświadczeniem, które wielu ludzi z Chin i Indii nigdy nie doświadczy – zapewnia Lam.

 

Z kolei brytyjska Aethaer sprzedaje powietrze w… słoikach. Założyciel firmy Leo De Watts opowiada:

 

Jesteśmy firmą sprzedającą świeże powietrze osobom, które mogą sobie na nie pozwolić, a pozostałym dostarczyć maski ochronne.

Walijskie AETHAER – „poranna rosa wzbogacona subtelnymi tonami”, fot. aethaer.com

 

Ile kosztuje czyste powietrze? 

8 litrowa puszka powietrza z Kanady to wydatek rzędu 28.99 dolarów, natomiast 580 ml słoik to aż 80.00 funtów.

 

Zarówno samo stworzenie takich produktów jak pakowane powietrze oraz ich popularność, pokazują że czyste powietrze przestało być żarem. Stało się raczej bardzo poważną sprawą.

 

 

aw, źródło: bbc.com, vitalityair.com, aethaer.com

 



Aktywiści dają jasny przekaz Kaczyńskiemu? „Nowy” znak na Wawelu

„Kupczenie wiarą i akwizycja przekazu partii na terenie Wawelu możliwe są wyłącznie za zgodą Dyrekcji Zamku Królewskiego” – znak o takiej treści pojawił się przy drodze na Wzgórze Wawelskie.

 

Wydrukowany na białej folii napis, naklejony pod znakiem B-1 oznaczającym „zakaz ruchu w obu kierunkach” pojawił się przed majówką. Znak widnieje do tej pory.

 

Na chwilę obecną nikt nie przyznał się do umieszczenia napisu na znaku. Również małopolski oddział KODu zaprzecza, że miał cokolwiek wspólnego ze sprawą.

 

Sprawę na Facebooku udostępnił i skomentował działacz KOD, Mateusz Kijowski:

https://www.facebook.com/Kijowski.Mateusz/posts/793409884167874

 

Co zabawne Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie nie został poinformowany o sprawie przez przedstawicieli Zamku Królewskiego, który zarządza tą drogą. Ponadto ZIKiT twierdzi, że ich „interesuje tylko to, czy znak jest poprawny, a nie to, co jest pod nim napisane”. Nie ma więc problemu?

 

Pojawiły się głosy, że znak ma związek z częstymi wizytami Jarosława Kaczyńskiego i polityków PiS na Wawelu. Środowisko krakowskie buntuje się comiesięcznym „pielgrzymkom” na grób pary prezydenckiej?

 

Źródło: krakow.wyborcza.pl
kd