córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Rzeszów: ZARŻNĄŁ matkę na oczach kilkuletniej córeczki! „Miał pianę na ustach” – dlaczego doszło do zbrodni?

Wstrząsające wydarzenia rozegrały się wczoraj w centrum Rzeszowa. 50-letni mężczyzna w czasie kłótni zaatakował nożem swoją 40-letnią partnerkę. Wszystko działo się na oczach kilkuletniej córeczki kobiety. 

 

Para nie mieszkała ostatnio razem, choć wcześniej wychowywali czworo dzieci. Sąsiedzi opowiadają, że wielokrotnie dochodziło pomiędzy nimi do awantur. Mężczyzna miał znęcać się nad swoją partnerką, ale ostatecznie ona zawsze mu wybaczała.

 

Tym razem scenariusz wydarzeń przy ulicy Sobieskiego był inny niż zazwyczaj. Kłótnia przerodziła się bowiem w morderstwo. 50-latek zadał kobiecie kilka ciosów nożem na oczach jej córki. Przerażona dziewczynka wybiegła z mieszkania na klatkę schodową wzywając pomocy. Zaalarmowani sąsiedzi wezwali służby.

 

Policjanci obezwładnili mordercę, ratownicy medyczni nie byli jednak w stanie uratować kobiety. Sąsiedzi opowiadali dziennikarzom, że wyprowadzany przez policję zabójca miał „pianę na ustach”.

 

Policja poinformowała, że w jego organizmie nie wykryto śladów alkoholu. Czy mężczyzna mógł być pod wpływem narkotyków?

 

Mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa, trafił już do policyjnego aresztu. Czy tragedii można było uniknąć? Świadkowie twierdzą, że zamordowana kobieta wielokrotnie słyszała z jego ust groźby. Czemu wcześniej nikt nie zareagował?

 

 



chłopiec, gwałt, plac zabaw

11-letni chłopiec POTWORNIE SKRZYWDZIŁ swoją młodszą koleżankę! Dziewczynkę uratowała sąsiadka

Nieprawdopodobna wręcz historia wydarzyła się w irlandzkim mieście Gardai. 11-letni chłopiec zgwałcił swoją 9-letnią koleżankę. Całe zdarzenie zobaczyła sąsiadka, która przerwała tą wstrząsającą scenę. Miejscowa policja niechętnie udziela jakichkolwiek informacji.

 

Nie znamy więc dokładnego przebiegu zdarzenia, np. czy chłopiec zmusił dziewczynkę do czynności seksualnej. Według irlandzkiego prawa nie ma to jednak znaczenia, bowiem każdy stosunek seksualny z osobą poniżej 16 roku życia traktowany jest jak gwałt.

 

Z drugiej strony chłopiec najprawdopodobniej nie poniesie żadnej odpowiedzialności, ponieważ to samo irlandzkie prawo nie przewiduje stawiania przed sądem dzieci poniżej 12 roku życia. Z drugiej jednak strony jest możliwość postawienia zarzutów młodszym dzieciom, jeśli dotyczą najgorszych przestępstw. A do nich właśnie należy gwałt.

 

Wydaje nam się jednak, że chłopcu zamiast sprawy sądowej warto zapewnić kompleksową opiekę psychologiczną. Zresztą, tak samo zgwałconej dziewczynce. Prawdopodobnie ani ona ani on nie mieli nawet pełnej świadomości tego, co się dzieje. Dlatego tym bardziej trzeba popracować nad ich psychiką. Ewidentnie widać, że rodzice i bliscy zaniedbali te aspekty.

 



czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości

Zamordował SETKI OSÓB na zlecenie – ofiar może być nawet 650! Zwłok pozbywał się w MAKABRYCZNY SPOSÓB

Narkotykowa wojna w Meksyku nie przestaje nas zadziwiać. Już kilkukrotnie pisaliśmy o odkryciach jak z horroru, gdy służby natrafiały na masowe groby. Jednak tym razem sprawa jest jeszcze potworniejsza. Wszystko wskazuje na to,setki osób zamordował tylko jeden człowiek!

 

Sprawa mordercy, który zyskał sobie ponury przydomek „The Soup Maker” [Pol. „Producent Zup”] ciągnie się od 2009 roku. Szacuje się, że ma on na koncie minimum 240 ofiar. Bestia miała działać na zlecenie kartelu Sinaloa. Po zabiciu wskazanego człowieka rozpuszczał jego ciało w beczkach z kwasem, a resztki zakopywał w masowych grobach. Stąd jego przydomek.

 

Santiago Meza Lopez, bo tak nazywa się bandyta zeznał, że za swoją „pracę” otrzymywał 440 funtów tygodniowo. Zaś najwięcej pracy miał w 2007 roku, kiedy zamordował 32 osoby. Mimo zebranych dowodów i zeznań Lopeza, wciąż nie wydano na niego wyroku.

 

W miejscowości Baja, śledczy natrafili na dół śmierci, z którego wykopano około 200 kilogramów kości. Prokuratura ustaliła, że należały do 240 osób. Jednak to nie jedyne tego typu odkrycie. Podobny masowy grób odkryto nieopodal Tijuany, w którym odnaleziono „setki ludzki kości”. To daje przypuszczenie, że łącznie ofiarą „Producenta Zup” padło nawet 650 osób!

 

Czy człowiek, który dopuścił się czegoś takiego ma jakiekolwiek sumienie? Jak był w stanie poradzić sobie z czymś tak odrażającym? Nie potrafimy wyobrazić sobie kary współmiernej do popełnionych czynów. Najgorsze jednak jest to, że w realiach Meksyku jego działalność nie jest niczym nadzwyczajnym, czy jednostkowym. Po prostu nie o wszystkim jeszcze wiemy, a wielu najgorszych bandytów wciąż chodzi na wolności.

 

wprost.pl



dopalaczami, kontenerze, walka, dopalacze, straż miejska, pabianice, kontener

Tak Pabianice walczą z DOPALACZAMI: zamknięto policjanta i strażnika miejskiego w KONTENERZE! To sprytny plan…[FOTO]

Jeśli coś jest głupie, ale działa to nie jest głupie. Prawda stara jak świat i chyba pasująca w tym wypadku wręcz idealnie. Ponieważ władze Pabianic nie potrafiły znaleźć sposobu na zamknięcie sklepu z dopalaczami, postanowiły postawić na nieustanny monitoring i straszenie potencjalnych klientów!

 

Pod budynkiem zajmowanym przez „sklep kolekcjonerski”, będący w istocie meliną z dopalaczami ustawiono… blaszany kontener z monitoringiem i oświetleniem! Przez cały czas stacjonuje w nim policjant i strażnik miejski. Mundurowi, samą swoją obecnością i ryzykiem uwiecznienia na kamerze odstraszają kupujących trucizny.

 

 

Po zmroku czujka ruchu uruchamia mocną LED-ową lampę oświetlającą drzwi sklepu. Logo straży miejskiej umiejscowione na kontenerze ma rzekomo także odstraszać kierowców, którzy parkowali wokół sklepu.

 

 

Do tej pory Pabianice przegrywały walkę z dopalaczami. Gdy sposoby formalne zawiodły, pod sklepem ustawiono trumnę, przeprowadzono roboty drogowe, ale to nie odstraszyło ani właścicieli sklepu, ani klientów. Co więcej, właściciele wynajęli po prostu całą przestrzeń w budynku. To pokazuje, że ich biznes jest naprawdę intratny i dochodowy – w ciągu godziny obsługują nawet 50 osób!

 

Mieszkańcy ulicy Zielonej, gdzie mieści się sklep, wielokrotnie skarżyli się na odurzonych środkami psychoaktywnymi ludzi. Prezydent miasta Grzegorz Mackiewicz po spotkaniu z mieszkańcami i właścicielami biznesów przy Zielonej uznał, że postawienie kontenera może być jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie sprzedaży tych trucizn.

 

Straż miejska będzie płacić około 500 zł, za miesiąc użytkowania nietypowej „strażnicy”. Na razie została ona wydzierżawiona na 30 dni i miejmy nadzieję, że to wystarczy do zniszczenia tego biznesu!

 

foto: facebook.com/straz miejska pabianice, /o2.pl



wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła

Chciał ZGWAŁCIĆ 94-letnią staruszkę. Z napastnika stał się OFIARĄ – takiego obrotu spraw się nie spodziewał!

Do szokującego zdarzenia doszło w jednej z małopolskich miejscowości. Dla dobra niedoszłej ofiary i jej rodziny policja nie podaje dokładnej lokalizacji. 94-letnią staruszkę omal nie spotkał przerażający los. Na szczęście starsza pani zachowała tyle siły, że wszystko skończyło się dla niej dobrze.

 

Wszystko zaczęło się od tego, że jej syn zaprosił do domu dwóch kolegów. Panowie siedzieli, gaworzyli i spożywali alkohol. Gdy gospodarz spotkania wyszedł na moment z domu, jego 57-letni gość postanowił wykorzystać moment.

 

Udał się do pokoju, gdzie przebywała 94-letnia mama gospodarza i usiłował ją zgwałcić. Kobieta jednak nie była łatwym łupem. Głośnym krzykiem i butelką Amolu przegoniła napastnika tłukąc go po głowie!

 

Zszokowany niedoszły gwałciciel tak się przeraził, że od razu pognał do domu. Kobieta zaalarmowała swojego syna, a ten policję. Funkcjonariusze znaleźli winnego w jego domu.

 

Prokurator nie zdecydował się na zatrzymanie mężczyzny w areszcie. Wyznaczył mu dozór policyjny i zakaz zbliżania się do kobiety. Skoro tak, to może całe zdarzenie nie miało aż tak dramatycznego przebiegu jak przedstawiała kobieta? Wydaje się, że gdyby wina podejrzanego nie ulegała wątpliwości, trafiłby za kratki w oczekiwaniu na proces. Tak czy siak, teraz grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. A gdy wieść po wsi się rozniesie – to być może nawet gorsze konsekwencje! Co dokładnie spotkało 94-letnią staruszkę wykaże postępowanie sądowe.

 

radiozet.pl



droga, kradzież drogi, złodziej, policja, chiny

Zawstydził WSZYSTKICH ZŁODZIEI: ukradł 800 metrów drogi i sprzedał za 2 tysiące złotych. Jego wyjaśnienia są ROZBRAJAJĄCE!

W złodziejce najważniejszy jest spryt i pomysł. W końcu jeśli można ukraść coś, czego nikt się nie spodziewa, to szanse na sukces rosną. A jeśli można na tym dodatkowo dobrze zarobić – sprawa staje się tym bardziej kusząca! Jednak aby wpaść na kradzież drogi, to trzeba już mieć łeb nie od parady…

 

Do tego absurdalnego wydarzenia doszło w okolicach chińskiej wioski Sankeshu w prowincji Jiangsu. Na początku lutego mieszkańcy odkryli, że brakuje sporego kawałka drogi łączącej ich ze światem. Początkowo można było się ucieszyć – skoro drogi nie ma, to może władze planują remont?

 

Jednak władze o niczym nie wiedziały i nie planowały żadnych prac. Rozpoczęło się więc policyjne śledztwo, które miało wyjaśnić ten zadziwiający incydent. Szybko okazało się, że brawurowej kradzieży 500 ton betonowych płyt dokonał lokalny mieszkaniec! Wynajął koparkę, która w nocy skuła 800 metrów nawierzchni, a następnie przewiózł ją do nieodległej fabryki, gdzie sprzedał surowiec za równowartość nieco ponad 2 tysięcy złotych!

 

Jak wytłumaczył mężczyzna, rozbiórka drogi wydawała mu się dobrym interesem. Mało kto z niej korzystał, odkąd w okolicy powstała nowa trasa, po co więc mieszkańcom dwie drogi? Uznał, że w ten sposób będzie mógł nieco zarobić. Nie wiemy jednak ile zapłacił za wynajęcie koparki i ile sprzętu potrzebował aby betonowe płyty przetransportować do kupca. Mamy nadzieję, że chociaż wyszedł na zero!

 

Nie do końca rozumiemy też po co komu 500 ton pokruszonej nawierzchni niewiadomego pochodzenia, ani jaką karę za kradzież drogi przewiduje chiński kodeks karny. Tak czy siak – czapki z głów przed pomysłowością!

 

autoevolution.com



wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła

DRAMAT EMERYTA z Podkarpacia: policja zrobiła na niego nalot za bimber do SMAROWANIA NÓG! Grożą mu teraz poważne konsekwencje!

81-letni Mirosław Zwolak ze wsi Huta Nowa w województwie Podkarpackim przeżywa ostatnio bardzo nerwowy okres. Policja tropiąca poszukiwanego listem gończym mężczyzny wpadła do jego domu i przy okazji odkryła aparaturę i bimber, którego emeryt używał do celów leczniczych. Teraz starszy pan może mieć nie lada problemy!

 

Pana Mirosława odwiedzał w domu 30-letni daleki krewny. Jak się okazało był poszukiwany listem gończym i policja postanowiła złapać go właśnie w domu państwa Zwolaków. Przy tej okazji policjanci skonfiskowali aparaturę i cały zapasik bimbru, którego staruszkowie używali do smarowania obolałych stawów.

 

– Wynieśli wszystko i jeszcze starszą sądem. Ale ja przecież tego nie piłem, ani nie sprzedawałem – twierdzi emeryt.

 

Spirytus ze sklepu za bardzo piekł skórę, dlatego pan Mirosław pędził swój własny alkohol. Smarował nim nie tylko siebie, ale także żonę. Bez tego nie był w stanie zrobić kroku, a nie stać go na apteczne specyfiki.

 

„Przeżyłem tyle lat, nigdy nie byłem karany. Państwo zamiast mnie gnębić za te moje lata pracy w kopalni, w lesie przy wycince, powinno dołożyć mi do emerytury. Wtedy będzie mnie stać na maści”

– powiedział emeryt.

 

Pędzenie bimbru, nawet na własne potrzeby, jest w Polsce wciąż nielegalne. W skrajnym przypadku można za to dostać nawet 2 lata więzienia. Abstrahując od tego, czy historia pana Mirosława jest prawdziwa, czy nie, to wydaje się, że ponad 80-letniemu mężczyźnie, choćby z powodu wieku, powinno oszczędzić się takich przejść. Na pewno nawet na Podkarpaciu są groźniejsi bandyci do złapania!

 

fakt.24.pl



zgwałcił ciężarną

ZGWAŁCIŁ CIĘŻARNĄ na oczach 5-letniego synka! Policja poszukuje zwyrodnialca, cecha szczególna – pogryziony penis!

Ta historia jest wstrząsająca z jednej i przedziwna z drugiej strony. Dwóch gwałcicieli napadło na kobietę w ciąży. Ta jednak nie zamierzała poddać się i jednego z bandytów poważnie zraniła. Teraz policja apeluje do szpitali, by zgłaszały każdego pacjenta z poranionymi genitaliami – to może być poszukiwany bandyta!

 

Do szokującej zbrodni doszło nieopodal miasta White River w Republice Południowej Afryki. Kobieta w ciąży, wraz z 5-letnim synkiem chciała dostać się do szpitala. Do auta zabrało ją dwóch mężczyzn, którzy wkrótce zboczyli z drogi i grożąc pistoletem zmusili kobietę do seksu.

 

Wszystko działo się na oczach jej syna. Mimo zagrożenia kobieta broniła się i udało jej się ugryźć jednego z napastników w intymną część ciała. Wtedy obaj zwyrodnialcy uciekli.

 

„Apelujemy do wszystkich placówek medycznych, jeżeli trafi do was mężczyzna z przegryzionym narządem płciowym należy ten fakt zgłosić funkcjonariuszom”

– prosi policja z prowincji Mpumalanga, gdzie doszło do zdarzenia.

 

Jak widać za bestialstwo jeden z gwałcicieli już poniósł bardzo dotkliwą karę. Drugiego powinna spotkać podobna – wtedy świat na pewno stanie się odrobinę bezpieczniejszy. Kobiecie gratulujemy odwagi i determinacji, a policji w RPA życzymy udanych łowów. Nie mają zbyt wiele czasu – z taką raną wkrótce szlag może trafić pechowego zwyrodnialca.  Czego zresztą też szczerze mu życzymy.

 

wprost.pl



prostytutkami

HORROR W RZESZOWIE: pokłócił się z PROSTYTUTKAMI, a te zgotowały mu OKRUTNĄ KARĘ! Potrzebna była poważna operacja

44-latek lubił skorzystać z usług pań lekkich obyczajów. Po tym co go spotkało może już nigdy nie skorzystać z czyichkolwiek usług. Morał jest jeden: nigdy nie zadzierajcie z prostytutkami!

 

Mężczyzna mieszkający na Podkarpaciu przeżył pod koniec roku prawdziwy horror i gehennę. Dramatem skończyła się dla niego wizyta w jednej z rzeszowskich agencji towarzyskich.

 

44-latek tym razem nie dał rady, jak twierdził przez „problemy zdrowotne” i finalnie do stosunku z prostytutką nie doszło. Tymczasem przed wejściem do pokoiku uiścił stosowną opłatę! W związku z tym, niezadowolony z obrotu spraw, zażądał zwrotu pieniędzy.

 

Prostytutki nie zamierzały oddawać pieniędzy, dlatego między nimi, a klientem rozpętała się awantura. Ostatecznie, krewkie panie skrępowały niesfornego mężczyznę i… wcisnęły mu trzy rączki od plastikowych widelców w cewkę moczową!

 

Mężczyzna dopiero po 3 dniach zgłosił się do szpitala, gdy nie mógł już wytrzymać z bólu. Niezbędna okazała się operacja, aby wyjąć wciśnięte plastikowe rączki. Sprawa trafiła także na policję, gdyż prostytutki spowodowały realne zagrożenie dla zdrowia poszkodowanego.

 

Mężczyzna chyba już nigdy nie skorzysta z usług pań do towarzystwa. Prostytutki z kolei mogą mieć poważne problemy, bo to co zrobiły zakrawa na prawdziwe okrucieństwo. Po tej historii każdy potencjalny klient powinien się dobrze zastanowić – czy warto wchodzić w bliższe znajomości z takimi kobietami? Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć…